Edmund Archibald Liddell

    Share
    avatar
    Edmund Liddell
    #BrotherFromAnotherMother

    Liczba postów : 932
    Płeć : Male

    Edmund Archibald Liddell

    Pisanie by Edmund Liddell on Wto Cze 22, 2010 2:14 am

    Edmund Archibald Liddell

    Imiona: Edmund Archibald
    Nazwisko: Liddell
    Data urodzenia : 10 lutego 1993

    Czystość krwi: nieczysta
    Dom: Hufflepuff:
    Rok nauki: VI

    Przedmioty: zaklęcia, opcm, transmutacja, historia magii, zielarstwo
    Miejsce zamieszkania: Burżujskie domostwo w Nottingham, East Midlands, Anglia

    Rodzina: Ma niezbyt wiele wspólnego z magią, jednak kolejni jej członkowie dzielnie przeszli do porządku dziennego nad nietypową przypadłością pierworodnego, objawiającą się machaniem różdżką i długą nieobecnością w domu.
    Familia składa się z trzech osób, począwszy od ojca, którego to rodziciele (czyli dziadkowie Edmunda) hucznie nazwali Abrahamem. Ten czterdziestoletni mężczyzna, właściciel dobrze prosperującej firmy budowlanej, nie zna słowa odpoczynek, takoż jego wszelakich wyrazów bliskoznacznych (syn czasem zastanawia się, czy jego zacny przodek kiedykolwiek sypia). Jako człowiek biznesu rzadko kiedy ogrzewa się w cieple domowego ogniska. Reasumując – niemożebny z niego pracoholik, który najlepszą rozrywkę odnalazł w bezustannym dryfowaniu wśród morza dokumentów. Nie wchodzi juniorowi w paradę, a jego przychylność zaskarbia sobie spełnianiem wszelakich materialnych pobudek. Wieść o tym, że jego jedyna latorośl posiada zdolności magiczne przyjął jako rzecz całkowicie naturalną - później Edmunda niejednokrotnie dręczyły myśli, czy przypadkiem Abraham nie jest charłakiem.
    Osiemnaście lat temu pojął za żonę Monicę – kobietę, mimo upływu czasu, nader urodziwą. Dobrze wybrał, jako jedyna mężnie znosi jego pracoholizm. Sama nie przejawia podobnych zamiłowań. Pracując w domu – jest architektem – może jednocześnie, dość nieudolnie czuwać nad gromadką psidwaków, które Edmund nielegalnie hoduje. Czworonożni przyjaciele rozsiewają istną apokalipsę pośród czterech ścian, zaś sama pani Liddell nie ma najmniejszego pojęcia o tym, że na posiadanie a tym bardziej hodowanie owych zwierząt wymagana jest specjalna licencja. Przejawia skłonności do zbytniej troski i regularnie pisuje do pierworodnego listy. Nie przyjmuje do świadomości wszelkich potknięć tudzież przewinięć syna.

    Wygląd: Wszyscy, którzy w zwyczaju mają wyścibianie nosa poza obręb pokoju wspólnego mimowolnie kojarzą Edmunda z labiryntu szkolnych korytarzy. Ludzie o niewątpliwie charakterystycznej prezencji zwykli zapadać w pamięć przechodniom, zaś powierzchowność Liddella z całą pewnością do klasycznych nie należy. Nie zachwyca fizjognomią, nie przyprawia przedstawicielek płci umownie przyjętej za piękniejszą o przyjemne zawroty głowy, nie powoduje pobudzenia instynktu rywalizacji u swych współtowarzyszy. Wielkim błędem byłoby jednak zaszufladkowanie go wraz z rzeszą szarych szeregów.
    Na jego pociągłej twarzy wyraźnie odcinają się kości policzkowe, nadając Liddellowi iście burszowską naturę, co niewiele mija się ze stanem rzeczywistym, a nieco przesadnie duże usta o asymetrycznym zgryzie wieńczą owy rezultat. Jeśli tylko pokusi się na uśmiech, co nie należy do rzadkości, w jego policzkach pojawiają się zagłębienia. Nie magnetyzuje ani tym bardziej nie uśmierca spojrzeniem – zdaniem Edmunda jego oczy są nieopisanie wręcz bezbarwne – spoglądając w nie oczekuj porażenia piorunem, tudzież tańczących iskierek, ani żadnych innych znaków mogących świadczyć o ich wyjątkowości. Ich kolor oscyluje między zielenią a szarością.
    Posiada alergię na swój subtelny, kobiecy profil. Należy raczej do młodzieńców pozbawionych idealnie wyrzeźbionego ciała, nienaturalnie wysklepionych obojczyków czy neurotycznie zadbanych dłoni. Jest smukły, jednak nie karykaturalnie. Nie jest takoż jednym z najwyższych młodzianów, mierzy bowiem sto siedemdziesiąt osiem centymetrów od podłoża. W lustro nie spogląda zbyt często, gdyż jego duże, a na domiar złego odstające uszy doprowadzają go do szewskiej pasji, mimo to od zarania paraduje z niepodważalnie specyficzną fryzurą, z przydługą grzywką i krótko przystrzyżonym bokiem, która jeszcze bardziej uwidacznia ową przywarę.
    Jego skóra pozbawiona jest paranoicznych piegów tudzież finezyjnych pieprzyków, aczkolwiek zdobią ją tatuaże: jeden na obojczykach, jeden za uchem i jeden na przedramieniu. Od poczęcia będąc przyuczonym do luksusów woli przyodziewać odzież wygodną, niżeli systematycznie podążając z modą nosić niepraktyczne stroje z okładek kolorowych czasopism. Ma styl buntownika, dlatego zwykle można go spotkać w luźnej, ciemnej koszulce z groźnie wyglądającym nadrukiem i poprzecieranych na kolanach spodniach. Nadgarstek okresowo zdobią najróżniejsze pieszczochy bądź skórzane bransoletki. Często nosi ramoneski, podkreślając tym samym swe zamiłowanie do motocykli.

    Charakter: Jak na personę o prezencji dość nietypowej, swoją osobowością nie odstaje zbytnio od oryginalnego wyglądu. Posiada wiele zamiłowań, które w świecie czarodziei nie należą do powszechnych, przede wszystkim jednak głowę przepełnioną szczeniackimi fantazjami, których wdrażanie w życie dla Edmunda jest czystą zabawą, zaś stawianie poprzeczki dla własnej kreatywności coraz to wyżej – przyjemnością.
    Na uniwersum spogląda z perspektywy odmiennej od tej, którą przyjmuje ogół społeczeństwa: zwykł postrzegać wszystko do góry nogami lub w nadto kolorowych barwach. Czyni specyficzne spostrzeżenia, które werbalizuje w sposób z goła kuriozalny. Przejawia tendencję do przydługich rozkmin, zwłaszcza po zażyciu środków odurzających – pali bursztyn, wciąga tabakę, sporadycznie popala zioło. Wiele rzeczy go bawi, dlatego zwykł mówić o sobie, iż posiada uniwersalistyczne poczucie humoru. Wyposażony w taki asortyment rusza na podbój placówki edukacyjnej, zjednując sobie wielu pobratymców. W szkole ze świecą należałoby szukać person nie znających – chociażby z widzenia – Edmunda Liddella. Jakkolwiek jest powszechnie znany (i lubiany) nie garnie się do wszystkich. Jedynie nieliczne grono uważa za warte poświęcenia swej uwagi, nie widzi jednak powodu ku temu, by uprzykrzać życie innym, ponadto cierpi na słowotok, a przypadkowo napotkani ludzie zdają się być idealnym lekarstwem.
    Jako przedstawiciel gatunku homo sapiens sapiens często korzysta ze swych półkul mózgowych, niestety nie w sposób zadowalający ciało pedagogiczne. Ma talent do tworzenia czegoś z niczego. Kłębi się w nim zalążek zdolności przywódczych, Edmund nie posiada jednak dostatecznych pobudek by władać światem. Umiejętnie wykorzystuje tę zaletę, spisując się znamienicie w roli organizatora. Wewnętrzna potrzeba niesienia pomocy czyni z niego mesjasza, niestety nie zawsze pożądanego.
    Nieświadomie bywa inspiracją dla innych. Lubi adrenalinę, a pewność siebie dodaje mu skrzydeł, często więc świadomie nagina szkolny regulamin. Miłuje takoż szybkość i motocykle, sam posiada jeden, który przetransportował do Hogwartu i ukrył gdzieś skrzętnie. Nieustannie go modernizuje, obecnie pracuje nad tym, by uczynić go latającym. Ma tendencje do wpadania w kłopoty, ale jest jednym z tych w czepku urodzonych i zwykle gładko wychodzi z nieprzystępnych sytuacji.
    Jakkolwiek mogłoby wydawać się, że jest osobnikiem pozbawionym wad, przeczyłoby to prawom fizyki. Edmund nie jest wyjątkiem na skalę globalną. Bywa, że jego krasomówstwo przeistacza się w nużące gadulstwo, a chęć pomagania w narzucanie innym swojej woli. Upór często zamyka mu oczy, poniekąd czyniąc z niego konserwatystę zaskorupiałego na świeże prądy myślowe. Zawzięcie broni swojego zdania, co gorsza zawsze będąc przekonanym o swej racji i nie przyjmując do świadomości ewentualności porażki. Moralizuje innych choć sam popełnia te same bądź podobne błędy, przykładowo - mimo posiadania stałej partnerki życiowej i darzenia ją nieustannie znajdującym potwierdzenie afektem, miewa miłosne uniesienia i przygody, aczkolwiek zdecydowanie są one epizodami w życiu Liddella.
    Edmund jest młodzieńcem nieopisanie wręcz niestarannym – nie przywiązuje wagi do drobiazgów, dla niego liczy się li wyłącznie efekt powierzchowny. Bywa, że poprzez swoje nieustanne prawienie od rzeczy staje się denerwujący. Ma naturę furiata - niepowodzenie nawet na najmniejszym polu może wywołać u niego niekontrolowany napad wściekłości, w skrajnych przypadkach agresji. Mimo rzekomej otwartości rzadko kiedy ujawnia swoje rzekome intencje.
    Posiada amnezję na obietnice dane z potrzeby chwili i żywi awersję do marchewki z groszkiem. Rzadko kiedy sięga lektury i drażni go, gdy postronni mu to wypominają. Cierpi na arachnofobię, co zdaje się bawić wszystkich wokół, poza Edmundem, oczywiście. Jeśli miałby wskazać swą achillesową piętę bez większego namysłu orzekłby nią zajęcia z eliksirów. I numerologii.
    Poza motoryzacją miłuje także muzykę – zwłaszcza grunge, ale nie wzgardzi też elektroniką w wydaniu Thoma Yorke’a – i kino według Tarantino, Allena czy Almodovara. Dorastając w familii, w której wszyscy zajmowali się stawianiem budynków, na przyszłość nie widzi dla siebie innej drogi, jak zostanie architektem, w czym niezaprzeczalnie pomagają mu niekonwencjonalne pomysły. Lubi marnować wieczory na powietrzu, przesadzać z dużą ilością naraz alkoholu i tańczyć do upadłego, tym samym dając upust swej życiowej energii. Jest niekwestionowanym mistrzem gry w brydża. Pochłania nazbyt wiele jedzenia, aczkolwiek nie przepada za mięsem, niezaprzeczalnie miłuje jednak muffinki, których smak potrafi spędzić mu sen z powiek. Lubi uganiać się za tłuczkami.

    Historia postaci: Było to bardzo dawno temu, w czasach zamierzchłych, kiedy Edmund był jeszcze niewiniątkiem i nie miał cienia pojęcia o tym, czym takim jest dobry stuff. Mimo tego niespodziewane sytuacje niemiłosiernie go nawiedzały – odwiązując list od sowiej nóżki był całkowicie trzeźwy, a mimo to od razu dał wiarę istnieniu szkoły magii i czarodziejstwa. A kiedy już tam trafił... było tylko zabawniej.

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Pon Gru 18, 2017 1:41 pm