Bree Agrone

    Share
    avatar
    Bree Agrone

    Liczba postów : 543
    Płeć : Female

    Bree Agrone

    Pisanie by Bree Agrone on Czw Lis 10, 2011 5:04 pm

    Bree Agrone

    1. Imiona: Bree Julliet
    2. Nazwisko: Agrone
    3. Data urodzenia: 20.04.1996r.
    4. Czystość krwi: mugolak
    5. Dom: Ravenclaw
    6. Rok nauki: czwarty
    7. Przedmioty: mugoloznastwo i wróżbiarstwo + podstawowe
    8. Miejsce zamieszkania: Małe, dwupokojowe mieszkanie w Richmond (Londyn).
    9. Rodzina: Biologiczni rodzice Bree nie są znani. Przybrana matka nastolatki ma na imię Lea i jest z pochodzenia Brazylijką. Wyemigrowała stamtąd wraz z rodzicami, gdy miała 6 lat. Ma podstawowe wykształcenie, gdyż mi tego, że lubiła się uczyć, rodzice nie mieli pieniędzy na to by dalej się kształciła. Utrzymuje całą rodzinę pracując jako sprzątaczka w lokalnym szpitalu, a w wolnym czasie bierze różne inne dorywcze prace. Kobieta zawsze marzyła o słodkiej, małej córeczce, ale mimo, że bardzo tego chciał, nie mogła zajść w ciążę. Czuje się winna, że tak mało czasu spędza czasu z córką i jest jej przykro, że ona nie traktuje jej jak matkę. Przybrany ojciec dziewczyny znajduję się w więzieniu. Oboje nie mieli żadnych styczności z magią.
    10. Wygląd: Bree jest wysoką, szczupłą jak na tancerkę przystało nastolatką. Jej długie, proste włosy o ciemnoblond odcieniu kontrastują z dużymi, zielonymi oczyma. Chłopcy zwykle uważają ja za atrakcyjną, ale ona to ignoruje chcąc być wierną tylko Darrenowi. Nie lubi, wręcz nienawidzi różnego rodzaju sukienek i spódniczek. Ma słabość do różnego rodzaju spodni oraz do trampek i adidasów. Można na pierwszy rzut oka stwierdzić, że jest chłopczycą, choć to stwierdzenie jest bardzo mylne. Dowie się o tym każdy, kto choć raz widział jej gracje podczas tańca. Nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do ubrania. Najważniejsze jest dla niej to, aby były wygodne. Ma szafę pełną butów i ubrań, ale nigdy nie wkłada na siebie czegoś, czego sama nie zdobyła. Gdy była młodsza ubierała się bardzo kolorowo, ale od śmierci ukochanego, preferuje kolor czarny. Na szyi nosi wisiorek z zawieszką w kształcie D. Jest on symbolem jej miłości do zmarłego chłopaka, a zarazem przysięgą wierności tylko jemu. Kiedy zdenerwuje się podczas rozmowy, zwykle uspokaja ja delikatne gładzenie palcami naszyjnika.
    11. Charakter:Bree uwielbia muzykę. Towarzyszyła jej ona w każdym etapie życia. Dziewczyna nie umie żyć bez tańca, a oprócz tego uprawia wiele różnych sportów. Nie lubi się uczyć. Nauka to dla niej męka i największa kara jaka może istnieć, jednak nikomu jeszcze nie udało się jej do tego zmusić. Mimo to można ja nazwać bardzo inteligentną i sprytną nastolatką, tylko lenistwo przeszkadza jej w osiąganiu niesamowitych sukcesów. Zawsze znajdzie ciekawszą rzecz do zrobienia niż nauka czy odrabianie prac domowych. Wszystko, tylko nie szkoła!
    Nienawidzi rozkazów, a gdy tylko ktoś każe jej coś zrobić, ona na przekór tego nie wykona. Nie lubi się z nikim zgadzać. Zawsze musi mieć własne zdanie, choćby nie wiem jak nie zgadzało się z jej przekonaniami. Oznacza to, że jeśli się z kimś zgadza to, albo nie ma innego wyjścia albo jest to naprawdę wyjątkowa sprawa. Buntuje się przeciw wszystkiemu. Nawet przeciw rzeczom, które wydają się bez sensu, ona znajdzie w tym coś co jest godne tego sprzeciwu. Ta nastolatka łamie wszystkie zasady, bez względu na konsekwencje. Jedynie jeżeli chodzi o magię, pewnych granic nie przekracza. Lubi ryzyko i strach, więc często stąpa po kruchym lodzie. Jest ciekawska i czasami, łamie jakiś punkt regulaminu np. magii, ponieważ interesuje ją, co się stanie, przyłapią ją czy nie…
    Jest uparta i dąży do jasno wyznaczonych celów, które prawdę mówiąc nie są zbyt wygórowane. Opanowała do perfekcji sztukę manipulacji i nie przeszkadza jej to, że kogoś wykorzystuje do własnych celów. Jest na pewien sposób egoistką, ale jak ma być inna? Nikt się nią nigdy nie przejmował, więc czemu ona ma się przejmować innymi. Jej motto brzmi: Umiesz liczyć, licz na siebie.
    Jest osobą nieufną i skrytą, a to głównie z tego powodu, że już od małego nie była akceptowana. W sierocińcu uważali ją za osobę dziwną i śmiali się z niej, obgadywali… Było to dla niej bardzo bolesne przeżycie, lecz nikomu tego nie powiedziała (prócz Darenna oczywiście, który zabrał to do groby oraz Dianny). Po śmierci ukochanego jeszcze bardziej znienawidziła ludzkość oraz skryła się w sobie. Planowała nawet samobójstwo, ale nie zdążyła go wcielić w życie. Na początku matka ją za bardzo kontrolowała, a później poznała londyńską przyjaciółkę i zrezygnowała z głupiego pomysłu. Życie bardzo zmieniło Bree. Gdyby na jej drodze nie pojawił się Darren, a następnie Dianne, Bree stałaby się okropną osobą. Nie byłaby wrażliwa na żadną krzywdę i nie umiała by nikomu zaufać, a u wszystkich ludzi dostrzegałaby, tylko złe cechy.
    Bree jest uzależniona od alkoholu. Trudno by było, aby była grzeczną dziewczynką, biorąc pod uwagę, że parę lat spędziła w towarzystwie samych narkomanów i alkoholików, a jej chłopak był dilerem. Naprawdę dziwne by było, gdyby chociaż nie piła. Cudem jest to, że nie bierze narkotyków. Jest biedna, a potrzebuje pieniędzy na używki, więc w wakacje pracuje jako DJ’ka w podrzędnym, londyńskim klubie tanecznym.
    Nastolatka uwielbia naturę. Często śpi pod gołym niebem. Nie obchodzi ją czy pada deszcz, czy śnieg… to wszystko jest nieważne. Śpiew ptaków, świszczący wiatr, szum liści… to jest to, co Bree kocha. Anglia jest, jednak w większości terenem zabudowanym i mało jest tu miejsc, które dziewczyna lubi. Jednym z nich jest Tamiza i bez względu na pogodę, codziennie musi się w niej wykąpać, a potem poleżeć na brzegu. Często też wkrada się wraz z przyjaciółmi do Parku Richmond. Jedynym miejscem w Londynie, które nastolatka lubi, a nie ma nic wspólnego z przyrodą jest klub taneczny, w którym pracuje jako DJ’ka. Kiedy jednak nie zajmuje się puszczaniem muzyki, jest królową parkietu.
    12. Historia postaci: Bree urodziła się w Londynie, a kilka miesięcy później została oddana do sierocińca. Już od najmłodszych lat była postrzegana przez wszystkich jako osoba dziwna. Przez brak akceptacji ze strony mugoli, z dnia na dzień coraz bardziej zamykała się w sobie, stawała się oschła i wredna. W wieku 5 lat, do sierocińca trafił o 2 lata starszy chłopak. Darren jako jedyny zainteresował się osamotnioną dziewczyną i dostrzegł w niej to, czego inni nie potrafili zauważyć. Od pierwszego spotkania nie rozstawali się ani na krok. Bardzo się ze sobą zżyli. Kilka lat później, sierociniec odwiedzili państwo Agrone. Mieli oni mały dom. Mieszkali w górnej części, a w dolnej prowadzili księgarnię. Budynek położony był w centrum Londynu. Nie byli bogaci, ale biedni także nie. Mogli utrzymać siebie oraz dziecko, o którym zawsze marzyli. Wszystkie sieroty jak zwykle chciały, aby to je wybrano. Jednak Bree i Darren nie zwrócili uwagi na przybyłych, ponieważ byli zajęci jedną ze swoich tajemniczych rozmów. Poza tym wiedzieli, że małżeństwo chce wziąć tylko jedno dziecko, a oni nie chcieli się rozstawać. Kobieta przechadzając się po pokoju pełnym dzieci, zauważyła siedzących w kącie przyjaciół. Powiedziała przełożonej, że Bree ją urzekła i stwierdziła, że to spotkanie było przeznaczeniem. Po paru miesiącach wszystkie sprawy dotyczące adopcji zostały załatwione i dziewczynkę zabrano do nowego domu. Od samego początku nie kryła swojej nienawiści w stosunku do nowych opiekunów, ale ci mieli nadzieje, że w końcu się dostosuje i starali się robić wszystko, aby Bree czuła się jak najlepiej. Po kilku latach dziewczyna, przyzwyczaiła się do pracy w księgarni i życie wśród znienawidzonych przez siebie książek. Gdy tylko rodzice spuszczali ją z oczu, wymykała się i biegła do Hyde Parku. Pewnego dnia, gdy weszła do domu zobaczyła przybraną matkę, do której zawsze mówiła po imieniu, która pakowała cały dobytek. Lea widząc zdumienie córki, oznajmiła jej wesoło, że się sprzedają dom i księgarnie i przeprowadzają się w inną część Londynu. Nie powiedziała, jednak dlaczego. Prawda była taka, że ojciec zaczął grać w pokera na pieniądze i nie tylko… No i przegrał dom. Spakowali, więc wszystkie rzeczy do taksówki i ruszyli w drogę.
    Gdy dojechali na miejsce, Lea nie mogła uwierzyć, że wybrany przez nią dom znajduje się w tak okropnej okolicy. Słyszała, że to najgorsza dzielnica w Londynie, ale na inną ich nie było stać. Budynki były w okropnym stanie, a ludzie mieszkający obok… No cóż… sami narkomani, alkoholicy, złodzieje oraz inne dziwne typy. Rodzice Bree, jednak udawali nadal, że wszystko jest dobrze. Po załatwieniu ostatnich formalności, wprowadzili się. Po paru dniach wszystko zaczęło się układać. Lea i James dostali pracę i ogarnęli nowe mieszkanie. Na drodze, jednak stanął im następny problem. Co zrobić z Bree? Musieli ją posłać do szkoły, a nie stać ich było na prywatną. Bali się, że zepsuje to ich ukochaną dziewczynkę, ale cóż mieli robić. Zapisali ją i następnego dnia poszła do szkoły. W szkole, szczególnie w łazienkach widziała pełno narkomanów i alkoholików. Mimo, że nauczyciele wiedzieli o tym, nie zwracali na to uwagi. Po kilku dniach zaprzyjaźniła się z paroma osobami. Niektórzy byli starsi, a inni młodsi, ale wszyscy tak samo zdemoralizowani i Bree szybko się do nich upodobniła. Całkowicie zmienił się jej język. Zaczął być pełen przekleństw, trudno też było zobaczyć ją trzeźwą. Po szkole (lub na wagarach) chodziła do różnych podrzędnych klubów tanecznych, w których nastolatka błyszczała. I tak spędziła czas do swoich 11 urodzin. W ten dzień właśnie, przyszedł list, z którego dziewczyna dowiedziała się, że posiada czarodziejską moc oraz, że zaprasza się ją do szkoły magicznej. To był przełomowy moment w życiu dziewczyny, ponieważ wyjaśniły się wszystkie dziwne rzeczy, które wydarzyły się w jej życiu.
    Parę lat później… Pewnej ciepłej, wakacyjnej nocy pijana Bree jak zwykle pałętała się ze swoją bandą po ciemnych uliczkach Bethnal Green, kiedy nagle z jednego zaułku wyszło pięcioro umięśnionych chłopaków. Otoczyli grupę nastolatek i każdy z nich wybrał sobie jedną z dziewczyn, a następnie zaciągnął wybrankę w jakąś ciemną uliczkę. Bree próbowała się uwolnić z uścisku mężczyzny, który jak się dowiedziała, miał na imię Carlos. W wyrwanie się, nastolatka wkładała całą swoją siłę, ale i tak była za słaba. Gdy już straciła ostatnią nadzieję, że uda się jej uciec i uspokoiła się, coś oderwało od niej całującego ją mięśniaka i rzuciło go o mur. Po chwili zaskoczenia, nastolatka spojrzała na swojego wybawcę. Na początku nie wierzyła własnym oczom, przecierała je wciąż i wciąż, ale on nadal tam był. Stała tak w miejscu z otwartymi ustami, a gdy chłopak skończył z Carlosem, podbiegł do nastolatki. Mocno przytulił dziewczynę, aż w końcu ona uwierzyła, że to nie wyobraźnia płata jej figle, tylko Darren, jej najlepszy przyjaciel z sierocińca, jest tutaj. Postanowili pójść na spacer w czasie którego chłopak opowiedział przyjaciółce, że uciekł z sierocińca, handluje narkotykami… Od tego momentu znów spędzali ze sobą każdą minutę. Po miesiącu rozmów oraz spotkań zdali sobie sprawę, że są w sobie zakochani. Miłość, ekstaza w której żyli nie niosła za sobą konsekwencji. Pocałunki przerodziły się w spędzane razem noce. Pewnego wieczoru, panu Agrone udało się wcześniej wyrwać z pracy. Czuł się winny, że odkąd przeprowadzili się do Bethnal Green, spędzają z córką tak mało czasu. Postanowił zrobić jej niespodziankę, po cichu wszedł do domu i ruszył od razu do pokoju córki. Na progu stanął wbity w ziemię i nie mógł uwierzyć własnym oczom. Bree leżała naga w łóżku z Darennem, a wokół nich leżały porozrzucane butelki po alkoholu, narkotyki… Gdy mózg przetworzył widok, ojciec nastolatki rzucił się na nic nie zdającego sobie sprawy chłopaka i zadźgał go leżącym na szafce nożem. Nastolatka po chwili szoku, zaczęła krzyczeć i pobiegła zadzwonić na policję. Funkcjonariusze po przyjeździe zaraz zaaresztowali Jamesa i zabrali go na komisariat. Po sprawach w sądzie skazano go na dożywocie. Bree dostała spadek po ukochanym i ponownie się przeprowadziły.
    Agronówny kupiły małe mieszkanie w Richmond (dzielnica Londynu), a Lea szybko znalazła pracę.. Zanim zaczął się jeszcze nowy rok, pani Agrone wysłała córkę do psychologa, Mimo ogromnej niechęci, nastolatka poszła na umówioną wizytę, a potem jeszcze na kilka. Nie mówiła zbyt wiele, co martwiło i psycholożkę oraz przybraną matkę dziewczyny. Gdy obie kobiety traciły już nadzieję, że coś można zdziałać, Bree poznała koleżankę - Dianne, która również nie miała łatwego życia. Nastolatki zaczęły rozmawiać. Obie powiedziały o sobie więcej, niż kiedykolwiek komuś innemu, a rady które dawały sobie nawzajem bardzo im pomagały. Spotykały się coraz częściej i bardzo się zaprzyjaźniły. Od tego czasu, gdy tylko nie przebywa w Hogwarcie, spędza czas z Dianną i jej bandą.



    Ostatnio zmieniony przez Bree Agrone dnia Nie Lis 20, 2011 9:14 pm, w całości zmieniany 6 razy

      Obecny czas to Sob Mar 25, 2017 4:57 am