Daniel Cape

    Share
    avatar
    Daniel Cape

    Liczba postów : 683
    Płeć : Male

    Daniel Cape

    Pisanie by Daniel Cape on Wto Gru 06, 2011 11:33 pm

    1. Imię (imiona): Daniel Victor
    2. Nazwisko: Cape
    3. Data urodzenia : 22.07.1994
    4. Czystość krwi: Czysta
    5. Dom: Slytherin
    6. Rok nauki: VI
    7. Przedmioty: Obrona przed czarną magią, transmutacja, astronomia, eliksiry, zielarstwo, opieka nad magicznymi stworzeniami
    8. Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania

    9. Rodzina: Stosunkowo liczna, aczkolwiek mało zżyta. Chłodne stosunki między poszczególnymi członkami rodziny Cape wynikają z bardzo prostego powodu: więzów krwi. Dla jednej części rodziny najwyższą wartością jest ta tak zwana „lepsza krew”, nieskażona żadnymi (jak to zwykli nazywać) ułomnościami i dlatego zakazane jest jakiekolwiek wiązanie się z osóbkami o chociażby małym procencie brudnej krwi. Z kolei dla drugiej części rodziny czysta krew jest przereklamowanym powodem do wszczęcia ponownych starć pomiędzy czarodziejami, wśród których jest coraz mniej tych z czystą krwią. Pierwszej reformy dokonał brat matki Daniela, kiedy pewnego dnia oświadczył, że poślubi piękną Marię z pobliskiej wioski. Maria i czary to dwie zupełnie inne bajki, a wkrótce także Klaudiusz grał osobne skrzypce. Rodzina nie chciała o nim słyszeć. Wkrótce zaprzestano wspólnych posiłków, a Klaudiusz został po prostu wykreślony z listy spadkobierców.
    Jego siostra, Agnes, od zawsze była promyczkiem w oczach swoich rodziców. Chociaż Klaudiusz również trafił do Slytherinu, to jednak Agnes dbała o to, aby nikt nie ośmielił się powiedzieć złego słowa na temat Domu Węża. Z biegiem lat Agnes zauważyła, że na świecie są inni ludzie, którzy też mogą być dobrzy, a nawet lepsi, a nie koniecznie muszą być czystej krwi. Nigdy jednak nie powiedziała rodzicom o swoich nowych poglądach, a ponieważ jej ówczesny chłopiec, a późniejszy mąż, Tom spełniał ich wszystkie wymagania, postanowiła, że nie będzie ich denerwować.
    Tom z kolei pochodził z rodziny, która na własnej skórze doświadczyła złości Czarnego Pana. Był też pierwszym męskim potomkiem, który nie został wcielony do rzeszy śmierciożerców, dzięki matce, która uciekła z nim w głąb Rosji, zaraz po upadku Voldemorta. Do końca udawała, że jest mu wierna. Tom wyrósł na porządnego czarodzieja, zdającego sobie sprawę ze swoich mocnych jak i słabych cech. Kiedy zdecydował się poślubić Agnes, którą poznał w Hogwarcie, uznał, że wychowa swoje dzieci na mądrych ludzi, nie splamionych bezsensownymi wierzeniami. Kiedy więc urodził się Daniel rodzice wychowywali go w bezpieczny sposób, z dala od dziadków, pozwalając mu jedynie na kontakt z matką Toma. To dzięki niej Daniel nauczył się mówić płynnie po rosyjsku, bowiem babunia nie znała innego języka, gdyż nawet będąc wcześniej w Anglii kaleczyła angielski.
    Agnes Cape pracuje w Ministerstwie Magii w Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów, piastując wysokie stanowisko w Służbach Administracyjnych Wizengamotu, Jest piękną czarownicą o kręconych blond włosach i dużych brązowych oczach. Mistrzyni eliksirów oraz ogromna fanka Fatalnych Jędz.
    Tom Cape zajmuje się pracą w departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami. Nie jest to zbyt przyjemna praca, bowiem Tom zazwyczaj wraca do domu w fatalnym stanie. Praca jednak ma swoje plusy, a jednym z nich jest możliwość zabierania malutkiego niegroźnego stworzonka do domu, gdzie Tom może całą analizę przesłać Danielowi do szkoły.

    10. Wygląd: Nie jest przystojniakiem, ale brzydkim kaczątkiem także nie można go nazwać.
    Ma jednak w sobie coś, czego nie powinieneś przeoczyć: wszystko! No dobra, no to po kolei: Daniel nie jest za wysoki, nie jest także chodzącym szkieletem, lecz na mięśniaka nie pasuje za grosz! Ma umięśnione ramiona, choć jest to bardziej przypadek, niż kwestia ćwiczeń ( jest w sumie zbyt leniwy). Tatuaże, to jedyne, co zrobił, aby upiększyć swoje ciało. Ma ich kilka, zdecydowaną większość właśnie na tych ramionach. Schodząc niżej, nie sposób zauważyć dość sporych dłoni, o które bardzo dba. Wbrew wszystkiemu, Daniel generalnie dba o swoje ciało, aczkolwiek odziedziczył zdolność do nieosiągania sporych postępów w tym zakresie po swoim ojcu, który podobnie jak Daniel raczej na księcia z bajki by się nie nadawał. Co śmieszne, pomimo swojej wątłej budowy, Daniel Cape jest jednym z najlepszych sportowców w swoim domu; co prawda nie zajmuje żadnej pozycji w Quidditchu, gdyż pozwala królować swoim kolegom w powietrzu, samemu zaś rządząc na ziemi. Jest zwinny i bardzo szybki, co pozwala mu zachować dobrą kondycję.
    Wracając jeszcze do równie istotnych rzeczy; Włosy: krótko ostrzyżone, jasne i bardzo przyjemne w dotyku ( niejedna osoba mogłaby to potwierdzić), zawsze czyste, choć trochę mniej starannie ogarnięte, no, bo przecież i tak ktoś tam zaraz łapę wsadzi, to, po co się męczyć? Brwi – gęste, oczy – niebieskie, przy czym przyjemne i czułe, a z drugiej strony chłodne i zupełnie nieprzewidywalne. Właściwie nie poznały jeszcze prawdziwych łez, chociaż już nie raz je powodowały u innych. Daniel potrafi samym spojrzeniem przekazać, to, na co nie może akurat znaleźć słów. Minusem jest jedynie to, iż dokładny przekaz mogą zrozumieć jedynie jego bliscy, co czasem utrudnia zadanie.
    Ubiór, to nic specjalnego, ot tak sobie, bo nie ma konkretnego stylu, chociaż w dresie to w sumie słabo. Zazwyczaj dżinsy i koszulka, ewentualnie koszula, no i trampki. No dobra, to jednak jest jakiś styl, ale Daniel wolałby pozostać nieutożsamiany z żadną subkulturą, czy innym wymysłem.

    11. Charakter: To dobry chłopak, chociaż może nie na pierwszy rzut oka. Daniel Cape raczej niczym się nie wyróżnia, więc nie wydaje się być zbyt skomplikowany; no i w rzeczywistości właśnie tak jest. Nie jest specjalnie dwulicowy, fałszywy, sarkastyczny, złośliwy, nieostrożny, czy nietolerancyjny – jemu po prostu jest wszystko jedno, chyba że…a no i proszę, może jednak zaraz się okaże, że czymś tam się jednak wyróżnia.
    Na sam początek: Daniel, zapewne jak każdy, ma swoje zasady oraz granice, których za żadną cenę nie pozwala sobie, a przede wszystkim innym, przekroczyć. Możesz go wyzywać, obrażać, szturchać, bo dopóki ci nie odda, to jeszcze nie jest tak źle, a nawet prawdopodobnie da ci czas na ucieczkę i postara się o wszystkim zapomnieć. „Postara się”, to zdecydowanie najlepsze określenie dla Daniela. On się stara. Stara się być lepszy, realizować swoje cele, nie zapominać, kim jest. Oczywiście są takie dni, w których emocje przewyższają rozum, a wtedy nawet najtwardszy twardziel poddaje się bez bicia. Daniel jednak próbuje wciąż i wciąż się doskonalić, to znaczy uczyć się nie tylko na swoich błędach, ale także ( a może przede wszystkim) na cudzych. Wychodzi mu to mniej lub bardziej, ale ponieważ uwielbia wyzwania, będzie próbował tak długo, aż osiągnie zamierzony skutek.
    Gdzie w takim razie znajdują się jego granice? Jest ich niewiele, ale przekraczając je trzeba liczyć się z poważnymi konsekwencjami. Kłamstwo, to pierwsze, czym brzydzi się Cape. Mimo, że zna te męskie sztuczki tłumaczenia się nieubłaganą naturą, to jednak uważa, że kłamstwa można uniknąć i wcale nie są skazani na nie wszyscy mężczyźni, aczkolwiek ciężko powiedzieć, że jemu wcale nie zdarzają się drobne oszustwa. Bywa taki okres, kiedy kłamstwa to jedyne, co przychodzi mu na myśl, ale Daniel zazwyczaj bardzo długo analizuje sytuację, zanim postanowi przekroczyć tą granicę. Uważa, że bardzo ciężko przychodziłby mu później kontakt z okłamaną osobą, a on raczej nie stroni od towarzystwa. Tutaj napotykamy jedną z zasad młodego Cape’a: lojalność, szczerość. Wobec swoich najbliższych powinno się być szczerym, tak myśli i nieustannie wmawia sobie, że tak właśnie musi być. Kłamstwo w imię dobra? Wszystko zależy. Daniel nie chce być hipokrytą; wie, że czasem należy stosować kłamstwo, aby później mogło być lepiej, dlatego nie generalizuje, chociaż bardzo by chciał. Swoim przyjaciołom, a tych szczerych ma niewielu, nie szczędzi komplementów i rad, których jest w stanie udzielić w niemal każdej dziedzinie. Wszyscy jego znajomi zdecydowanie mogą liczyć na pomoc, pod warunkiem, że nie będą na siłę starali się mu odwdzięczyć, bo to sprawia, że Daniel niezbyt przychylnie patrzy na takich ludzi. Infantylność…zdecydowanie mówi jej nie, dlatego jakiekolwiek podlizywanie się, sztuczne uśmiechy, czy dziecinne odzywki, po prostu ignoruje. Czy oznacza to, że nie oczekuje od innych wsparcia? Sam nie wie. Lubi ludzi, chociaż nieziemsko go irytują i pewnie gdyby mógł to z chęcią połowie włożyłby ich własne różdżki do gardła, lecz sam przyznaje, że czasem nawet tak denerwujące osoby się przydają. W jakichkolwiek pracach, od których cokolwiek zależy, woli działać sam, zupełnie sam. Rzadko, kiedy nawet ucieka się do pomocy szkolnych, gdyż najpierw próbuje zrobić tyle ile sam by musiał, jeśli znalazłby się na totalnym odludziu. Wynika to najprawdopodobniej z tego, że w przyszłości chce zająć się własnym biznesem ( prawdopodobnie tworzeniem różdżek o nowych właściwościach, lub innych przedmiotów magicznych, których jeszcze nie było), a wtedy będzie zdany tylko na siebie. Kocha rywalizację, a każdy zdobyty punkt dla jego domu traktuje, jako osobisty sukces. Pewnie ma coś z tym wspólnego jego przyzwyczajenie do dominacji nad ludźmi: wśród swoich każdy jest w porządku, ale z dala od swojej grupy…tam musi być najlepszy, bo przecież jest warty do zapamiętania. To akurat mu się udaje – ludzie go pamiętają, chociaż czasem się o to nie stara. Przynajmniej nie specjalnie.
    Nie jest samotnikiem, chociaż od czasu do czasu woli spędzić wieczór sam ze sobą, popijając ognistą whiskey i popalając papierosa. Właśnie, ma nałogi. Ma, ale się ich nie wstydzi. Nie jest jednak typem, który latałby wszędzie krzycząc, że właśnie idzie na jakiś dobry melanż i niewiadomo, czy wróci w jednym kawałku. Daniel wydaje się na pozór opanowany, ale jeśli tylko ma okazję do szaleństw, to natychmiast ją wykorzystuje. Uwielbia imprezować, bo wtedy może zapomnieć o całej rzeczywistości, rozluźnić się i kompletnie się niczym nie przejmować, co bardzo sobie ceni.
    Wracając jednak do granic i zasad. Kobiety. Daniel mógłby mówić o nich godzinami. Fascynują go i jednocześnie podniecają, zastanawiają, wkurzają, ciekawią i odrzucają. Nie jest kobieciarzem, chociaż doskonale czuje się w towarzystwie pięknych dam. Uważa, że niemal każda kobieta jest piękna, ale nie każdej należy się komplement. Sporą uwagę przywiązuje do charakteru, jednak wygląd zewnętrzny też może wpłynąć na jego ocenę. Kobieta MUSI o siebie dbać, nie może brzydko pachnieć, mieć niedomalowanych paznokci, brudnego ubrania, czy kosmicznego makijażu. Kobieta dla niego to piękno i tego piękna nie trzeba doskonalić – Daniel jednak rozumie, że panna swoje, także nie ingeruje w jej kosmetyczne zabiegi, dopóki jakoś bardzo mu to nie przeszkadza. Mimo, że sam nie jest wzorem schludności, to jednak potrafi doprowadzić się do porządku w mgnieniu oka. Taki z niego szybki Daniel!
    Daniel jest osobą, której rzadko, kiedy się nudzi. Wiele zainteresowań w końcu do czegoś zobowiązuje. W sumie, jakby nie patrzeć, sporo z nich zdobył dzięki rodzicom. Zamiłowanie do zwierząt ( głównie dzikich centaurów, czy nieujarzmionych smoków), fascynacja najróżniejszymi eliksirami, a przede wszystkim miłość do książek, to wszystko sprawia, że Daniel jest naprawdę obeznany w wielu sprawach i może się pochwalić umiejętnością prowadzenia ciekawej konwersacji.
    Cape ma też kilka mało pozytywnych cech. Lubi towarzystwo ludzi przebiegłych i cwanych. Najlepiej się wtedy czuje, bo pozwala to na odsłonięcie swojego drugiego „ja”, które potrafi odpyskować i nie przejmować się niczym, a Daniel oj oj, potrafi taki być. Potrafi długo wytrzymać, ale jak już się zdenerwuje…klękajcie narody!

    12. Historia postaci: Zacznijmy od tego, że Daniel urodził się w bardzo nietypowy sposób, co najprawdopodobniej wpłynęło na cały jego charakter. Już na samym początku ciąży Agnes usłyszała, że wyda na świat nietypowego czarodzieja. Tak między nami, ona wcale nie uważała, że trzeba było to podkreślać – ona to po prostu wiedziała, tak jak wiedziała, że po poniedziałku zazwyczaj jest wtorek. Miesiące mijały i mijały, aż w końcu Agnes zrezygnowała z całodobowej kontroli męża i na własną rękę próbowała chociaż na moment odgonić myśli od dziecka – podobno im mniej się o tym myśli, tym mniej się człowiek stresuje, a jak się mniej stresuje, to w rezultacie wszystko wychodzi mu lepiej.
    Nawet w świecie czarodziejów, a zwłaszcza tych czarodziejów, którzy interesują się starożytnymi wierzeniami swoich przodków, znana jest historia narodzin Ateny. Otóż Atena pewnego dnia, przy pomocy kowala Hefajstosa, wyszła z głowy Zeusa tym samym uśmierzając jego kilku tygodniowy ból głowy. Trzeba przyznać, że Zeus spodziewał się chyba wszystkiego, ale na pewno nie takiego sposobu narodzin swojej wojowniczej córki. Daniel przyszedł na świat w ciut inny sposób, bo co prawda urodził się tak, jak dzieci powinny się rodzić, jednak tak czy siak mogłaby mu pozazdrościć sama Atena.
    To był słoneczny lipcowy dzień. Agnes wiedziała, że lada moment na świat przyjdzie Daniel ( imię wybrali już wcześniej, kiedy usłyszeli kolejną przepowiednie na temat synka), i że będzie czekał ją długi poród. W wyznaczonym dniu, w którym miała pojawić się w szpitalu, pani Cape przejeżdżała koło budynku, na który naklejono plakat zespołu „Fatalne Jędze – reaktywacja” i nagle Daniel się poruszył. Agnes Cape nadal twierdzi, że było to dziwne uczucie, które mówiło jej, że musi ten koncert zobaczyć. Pojechała i o to zaraz po koncercie, w kulisach, w których członkowie zespołu podpisywali autografy, przy pomocy Heathcot’a Barbary, urodził się Daniel. No cóż , najwyraźniej wiedział, co dobre i wolał pojawić się na świecie w szpanerskim stylu, wśród gwiazd, niż w szpitalnej sali. No i dobrze.
    Do momentu, w którym Daniel pojawił się w Hogwarcie, starał się zachowywać jak całkowicie „normalny” mieszkaniec Birmingham, a później Londynu. Trzeba przyznać, że całkiem mu to wyszło, nie licząc pewnego przykrego incydentu, kiedy, będąc jeszcze mało świadomy swoich możliwości, spowodował, że niesamowite ilości kasztanów zaatakowały jego kolegów, którzy zapragnęli bawić się w polowanie na czarownice. Nie można powiedzieć, że Danielowi nie spodobał się ten pomysł, bo wtedy nie do końca rozumiał, co się dzieje, jednak coś bardzo mu nie pasowało w takiej zabawie. Jak pewnie można się domyśleć, od tego czasu musiał sobie znaleźć innych kolegów. Nie cierpiał jednak jakoś specjalnie i wkrótce jego paczka stała się najbardziej rozpoznawalną grupą dziesięciolatków w okolicy.
    Teraz pewnie Daniel popisywałby się przed znajomymi trochę innymi umiejętnościami, jednak niestety nie zdążył im ich zademonstrować, ponieważ w sierpniu po jego jedenastych urodzinach otrzymał list z Hogwartu i od tamtego czasu w Londynie pojawiał się jedynie na wakacje, rezygnując z bożonarodzeniowych i wielkanocnych ferii w domu.
    Generalnie Daniel to po prostu Daniel, a jego charakter wszystko tłumaczy, a przynajmniej tak Daniel by chciał. Podczas letnich wakacji, po których miał iść do czwartej klasy zrobił sobie kilka tatuaży, nie dostał na nie pozwolenia, ale w sumie wcale go to nie obchodziło. Chciał, to miał, co nie? Stosunek Daniela do rodziców jest dość istotny: kocha ich, to nie ulega wątpliwości, jednak odkąd zapowiedział, że nie chce mieć nic wspólnego z Ministerstwem, a marzy o czymś na własną rękę, stosunki między znacznie się ochłodziły.

      Obecny czas to Sro Paź 18, 2017 5:43 pm