Minerwa McGonagall

    Share
    avatar
    Minerwa McGonagall
    Dyrektorka Hogwartu
    Nauczycielka transmutacji

    Liczba postów : 10
    Płeć : Female

    Minerwa McGonagall

    Pisanie by Minerwa McGonagall on Nie Sty 01, 2012 3:12 pm

    Minerwa McGonagall

    1. Imię (imiona): Minerwa
    2. Nazwisko: McGonagall
    3. Przedmiot: transmutacja, jest również dyrektorką Hogwartu
    4. Dom: Gryffindor
    5. Wiek: urodzona 4 października 1925 roku, tak więc ma teraz osiemdziesiąt sześć lat

    6. Rodzina: Rodzice Minerwy już nie żyją – obydwoje wylegują się w Dolinie Godryka. Nigdy też nie stanowili dla nastoletniej Minny ważnego elementu jej życia. By nie mieszać punktów karty – będzie o nich w historii, bowiem wychowanie, jakie zaserwowali Minerwie, miało wpływ na jej dalsze życie.
    Mężem jej sama magia, potomków się nie doczekała.

    7. Wygląd: Nie należy już do osób najmłodszych, co też można zauważyć po jej wyglądzie. Niegdyś kasztanowe włosy, dziś zaczynają siwieć, a dłonie często drżą, trzymając różdżkę. Tylko oczy, oczy Minerwy wciąż są takie same; podobnie błękitne i przenikliwe. Widać w nich jednak smutek, smutek nawet w momentach, gdy na twarzy pojawia się ledwo zauważalny uśmiech; gdy wąskie usta, zwykle zaciśnięte w cienką linię, drgają ze śmiechu. Ciężko jest się jej śmiać, los nie był dla niej łaskawy, jednakże zbyt wiele łez już przelała, by mogły popłynąć kolejne.
    Należy raczej do osób szczupłych, ma długie palce i zwinne dłonie, każdego dnia zaś przywdziewa na siebie szkolne szaty. Czuć od niej woń lawendy, włosy zaś spina w ciasny kok. Jej uszy, także i nadgarstki, zdobi droga biżuteria. Rzadko kiedy ktokolwiek ma możliwość ujrzenia profesor McGonagall, której wygląd nie został doprowadzony do perfekcji.
    Jej drugim wcieleniem jest piękny, czarny kot. W ciemnościach jego oczy lśnią na zielono, a w spojrzeniu tym każdy, kto kiedykolwiek miał styczność z Minerwą, będzie mógł doszukać się jej smutku.

    8. Charakter: Siła.
    Tylko silnymi personami zajmuje się los, rzucając ich żywoty na swą ścianę wstydu. Pozostałymi nie ma co się trudzić, rozrywka w końcu nie będzie tak przednia, jak w tym przypadku. Oglądanie się miotania i rzucania po kątach to zajęcie dla niego nad wyraz przyjemne; czasami szkoda, że tak szkodliwe.
    Minerwa nigdy nie miała łatwego życia. Odkąd udała się do Hogwartu, skazana była tylko na siebie. To w jej interesie leżało dbanie o własny rozwój. Dziś dzień jest więc surowa – nie tylko dla samej siebie, ale i dla uczniów, z którymi ma styczność. Wie bowiem, że jedynie praca nad własną osobą, a także umiejętność rezygnowania z przyjemności na rzecz tego, co należy, zaprowadzą do sukcesu.
    Jest pamiętliwą osobą i potrafi oceniać ludzi. Wiele uczyła się od Albusa, zawsze jednak widziała, że miał on pewien znaczący problem: zbyt łatwo udał innym. Jest więc ostrożna, stara się podchodzić do wszystkiego z dystansem, ciężko ją zaskoczyć, gdyż zwykle jest przygotowana na wszelkie ewentualności.
    Pełno w niej smutku i żalu, przez lata swojego życia przeżyła naprawdę wiele – można powiedzieć, że dziś jest zniszczona. Rzadko kiedy się uśmiecha, trudno ją rozbawić, brak w niej już tego młodzieńczego zapału, którym cechowała się w pierwszych latach swojej pracy. Czuje, że nie jest już tak dobrym belfrem, a sytuacja ta niesamowicie przygnębia Minerwę. Jej system wartości zapadł się w latach Bitw o Hogwart, ciężko było pogodzić się jej ze stratą przyjaciela. Od tamtej pory nie zaufała już nikomu, wciąż bacznie obserwuje innych ludzi, czekając, aż coś się zdarzy.
    Jest osobą słowną, nie łamie obietnic – nie składa też ich za często. Wedle tego, co przyrzekła Albusowi, dba o Hogwart. Pragnie, by uczniowie mogli czuć się w nim bezpiecznie, by już nigdy nie obawiali się ataków osób z zewnątrz. Często stawia to dobro wyżej, niż własne. Dąży do celów, które obrała, ciężko jest zmienić jej plany. Rzadko kiedy udaje się wytrącić ją z równowagi – chyba, że są to naprawdę pomysłowi uczniowie. Nie broni się przed karaniem winnych, stara się jak może nauczyć posłuszeństwa oraz szacunku. Wierna jest własnym ideom, w poszanowaniu ma tradycje i trudzi się, by ich przestrzegać. Jest na pewno osobą dobrą, choć sama nie chce szufladkować ludzi w taki sposób. Ambicje zdają się jej przykrywać inne czynniki, znajduje się w niej sporo gryfońskich pierwiastków: przede wszystkim duma i odwaga. Ma trudną osobowość, jest silna psychicznie i jak nikt z żyjących nadaje się do kierowania szkołą. Choć zapewne znalazłoby się paru niezadowolonych uczniów.

    9. Historia postaci: Ciężko jest mówić o sprawach sercu bliskim, a przykrym zarazem. Żyło niewiele osób, które poznały historię Minerwy. Rzadko kiedy opowiadała ona komukolwiek o swoich rodzicach. Byli bowiem charłakami, osobami lata temu, gdy tolerancja nie zasłużyła jeszcze na własne słowo, wyjętymi z czarodziejskiego półświatka. Skazani na życie będąc wytykanymi palcami – brak czarodziejskich zdolności w tamtych czasach okazywał się bowiem rzeczą gorszą, niźli mugolski trąd – chcieli od wszystkiego uciekać, a co za tym idzie; odcięli się od magii. Do chwili otrzymania z Hogwartu listu, Minerwa żyła nieświadoma istnienia magii, gdzieś w jednym z parterowych domków londyńskiego przedmieścia. Rodzice nigdy nie powiedzieli jej o tym, że kiedykolwiek mieli z nią styczność; dopiero lata później, podczas prywatnych poszukiwań, poznała swych dziadków – niestety już w chwilach, gdy ludzkość zaczęła dawać o sobie znać, a im coraz bliżej było do śmierci. Nie czas to jednak rozwodzić się na ten temat, wspomnieć należy o tym, że jej rodzice nigdy nie wspierali jej zainteresowania się magią – byli wręcz wrogo nastawieni, każdą wzmiankę o kolejnym sukcesie młodej Minny traktowali jako rzecz wstrętną i w ich kręgach uznawaną za chorą. Zdana była więc tylko na siebie, gdy ukończywszy Hogwart z wysokimi ocenami zapragnęła dalej pogłębiać naukę, rodzice nie pozwolili jej na to. Zasugerowali, że jeśli pragnie z nimi zostać, powinna znaleźć sobie jakieś przyjemniejsze zajęcie – córka sąsiadów była pielęgniarką, a takich przecież potrzeba podczas wojny. Minerwa stanęła więc przed ciężkim wyborem, a osobą która pomogła się jej z tym uporać, był nikt inny, jak sam Albus Dumbledore. Początkowo zaoferował jej wszystko, co był w stanie – skromny dach nad głową we własnym mieszkaniu, do którego przybywał tylko na wakacje. Powiedział, że postara się pomóc; niedługo potem, za jego namową, dyrektor Dippet złożył jej ofertę, której nie mogła odrzucić: posadę pielęgniarki w Hogwarcie. Choć wiedziała, że to nie magomedycyna jest jej powołaniem, wciąż pozostawała świetną – jak na swój wiek – czarownicą, tak więc uporanie się z magicznymi schorzeniami (zwłaszcza pod czujnym okiem profesora Slughorna, który miał rękę do eliksirów) nie stanowiło ogromnej przeszkody. W tamtych czasach mało było zresztą osób, którym w głowie było dbanie o bliźnich; wciąż trwała mugolska wojna, a na wschodzie jeszcze mówiło się o Grindelwaldzie.
    Początkowo praca ta była ciężka, nie niosła też wielu możliwości rozwoju w kierunku, który najbardziej interesował młodą McGonagall. Straciła kontakt z rodziną, nie miała prawdziwego domu, ani osoby poza Albusem, do której mogłaby otworzyć usta. W wakacje udawała się na magiczne kursy, na które pieniądze zbierała przez cały rok; Dumbledore proponował jej nocleg w ciasnym mieszkaniu, nigdy jednak nie była w stanie poskładać swej dumy do walizki. Starała się rozwijać swoje transfiguracyjne zdolności, skazana była jednak na samą siebie w otoczeniu ksiąg z Działu Zakazanego. Obserwowała Albusa, który na stanowisku nauczyciela transmutacji sprawdzał się znakomicie; uczniowie przychodzili tłumnie na jego lekcje, by tam słuchać w ciszy. Nie widziała nigdy lepszego profesora – jego podejście do nauki i do człowieka imponowało jej na każdym stopniu. Czasami, wieczorami odbywali rozmowy, podczas których Dumbledore zbliżył się do niej bardziej, niż ktokolwiek inny. To on sprawił, jego słowa, że wciąż widziała motywację w samodzielnej nauce transmutacji. Podsunął jej co ważniejsze lektury, samemu również oferując swą pomoc. Korzystała z niej, chciała jednak sięgać w rejony, które nie interesowały Albusa – tak też zainteresowała się animagią. Gdy po latach ćwiczeń i ciężkich treningów udało przybrać się jej postać zwierzęcia, zainteresowało się nią Ministerstwo Magii. Pomimo tego, jak przez te lata przywiązała się do zamku – i do obecności Albusa, którego mogła odwiedzić późną nocą – musiała zrezygnować z posady pielęgniarki. Posada, którą proponowało Ministerstwo, jasno wiązała się z transmutacją, mogła też wykorzystywać swe specjalne zdolności. Z żalem opuściła Hogwart. Kształciła się jednak przez cały czas, wciąż utrzymywała znajomość z Albusem. Często opowiadała mu o tym, z czym przychodzi się jej mierzyć, wyznawała, jak wiele wysiłku wymagają podobne próby, Dumbledore zaś słuchał – słuchał, a także radził słowem i pomagał ciepłą dłonią oraz kubkiem herbaty. Gdy po latach, gdy wydawałoby się, że osiągnęła już tak wiele – wszak w Ministerstwie, gdy słyszano jej nazwisko, mówiło się o poważnych sprawach – dyrektor Dipper odszedł, zaś sam Dumbledore wkroczył na jego miejsce. Złożył jej wtedy ofertę, której się nie spodziewała; miała zająć jego miejsce nauczyciela transmutacji, a także stanąć u jego boku i pomagać mu prowadzić szkołę. Odbyli wtedy poważną rozmowę, obydwoje wiedzieli przecież, że oznacza to jednoczesną rezygnację z tego wszystkiego, co osiągnęła i mogła jeszcze osiągnąć. Kto wie, może pisane jej było zostać wpisaną w historię magii? Jednakże to mury Hogwartu, zaufanie Dumbledore'a oraz przeciwne przeczucie, że przecież nie mogłaby zostawić go z tym wszystkim samego, spowodowały, że przystała na jego propozycję. Tam też uczyła młodych uczniów przez wiele lat; nigdy nie żałowała tej decyzji.
    Pogodzenie się ze śmiercią najlepszego przyjaciela, a także najznamienitszego czarodzieja, z którym kiedykolwiek miała okazję rozmawiać, przyszło jej z trudem. Wiele szklanych łez wypłynęło z oczu Minerwy, nim gotowa była spojrzeć w jego obraz. Ten wciąż powtarzał, że nie może go zawieść, że powinna zostać na tym miejscu i pomóc – uczniom i samej sobie, czeka ich bowiem bitwa, która przesądzi o losach ich świata.
    Przeżyła więc. Najgorsze chwile ma już za sobą, a choć wspomnienia bolą ją cały czas – jest silna. Na tyle, by dziś dzień móc patrzyć w oczy ukryte za okularami-połówkami każdego poranka.


      Obecny czas to Wto Paź 17, 2017 6:16 pm