Dominic Breckenridge

    Share
    avatar
    Dolphin Breckenridge

    Liczba postów : 50
    Płeć : Male

    Dominic Breckenridge

    Pisanie by Dolphin Breckenridge on Czw Sty 05, 2012 11:27 pm

    Dominic Breckenridge

    1. Imię (imiona): Dominic "Dolphin"
    2. Nazwisko: Breckenridge
    3. Data urodzenia : 12. 08. 1994r.
    4. Czystość krwi: 3/4
    5. Dom: Ravenclaw
    6. Rok nauki: VII
    7. Przedmioty: Opieka nad Magicznymi Stworzeniami, Zielarstwo, Obrona Przed Czarną Magią
    8. Miejsce zamieszkania: Londyn

    9. Rodzina: Victor Breckenridge – ojciec Dominica, prawie pięćdziesięcioletni czarodziej czystej krwi, który ukończył Hogwart w domu Salazara Slytherina. Zasłużony pracownik Ministerstwa Magii, doskonały wzór do naśladowania i w ogóle ideał jakich mało. Wysoki, postawny mężczyzna, o brązowych włosach, poprzetykanych siwą nitką. Posiada stalowoszare oczy i piękny uśmiech.
    Felicity Breckenridge – nieżyjąca matka Dominica. Prawdopodobnie została zamordowana, w nieznanych nikomu okolicznościach. Była szczupłą kobietą, z burzą blond loków na głowie i ładnymi, brązowymi oczami. Była czarownicą półkrwi.
    Jean Northon – nowa żona Victora, chłodna i wyniosła blondynka o długich nogach, która prawdopodobnie nie skończyła nawet trzydziestu lat. Dominic jest ją równocześnie zafascynowany i zauroczony, broni ją w każdym sporze z siostrą. Bo czy ona nie jest ideałem? Znaczy Jean, nie siostra.
    Bunny Breckenridge - no to jest właśnie ta siostra. Rok młodsza Gryfonka. Domiś ją kocha, bo jak miałby nie, ale to nie oznacza, że jest w stosunku do niej chamem.

    10. Wygląd: Pierwsze co rzuca się w oczy w wyglądzie Delfina to jego włosy. Ciemne, ale nie to w nich najważniejsze. Najistotniejsza jest ich długość. Sięgają mu prawie do tyłka. Czemu taki przystojny młodzieniec postanowił tak się zapuścić? Cóż, na początku chodziło o to, że już jako mały chłopiec bał się nożyczek. Gdy w końcu mógł podejmować za siebie decyzje, to postanowił, że odpuści sobie ścinanie. Też trochę z lenistwa. Aktualnie nosi je zazwyczaj rozpuszczone, ale zdarzają się momenty gdy pozwala zapleść je siostrze. Chociaż nie wiem po co bo wygląda wtedy jak debil. Delfin ma jasne oczy, których kolor nie da się jednoznacznie określić. To trochę zieleń, trochę brąz. Sposób ubierania się chłopaka nie jest jakiś bardzo wyszukany, w zasadzie to z przyzwyczajenia zakłada zawsze spodnie jakąś koszulką i skórzaną kurkę, bo w niej zawsze jest i wygodnie i ciepło. Ma jedną zniszczoną parę butów, której nie pozwala sobie odebrać. Mimika Delfina nie jest bogata, trudno rozpoznać, czy śmieje się czy płacze.

    11. Charakter: Jak powiada stare chińskie przysłowie kto chodzi spać z kurami, ten sie budzi w pierzu. Prostota tego przysłowia jest niemalże tak samo piękna jak prostota tego tu człowieka, który każe siebie nazywać Delfinem. Ale o imieniu później, skoro już zaczęłam o prostocie. Pewnie znacie wiele skomplikowanych osobowości, które można by było poznawać latami, a i tak do końca nigdy się ich nie ogarnie. Takie skomplikowane osobistości mają to do siebie, że pozornie wyglądają na fajne, interesujące, ale to jest tylko taka zmyłka, bo w środku takich ludzi jest jeden wielki chlew porównywalny do mitologicznej stajni Augiasza. Nikt nie przeżyłby wizyty w ich porytej psychice, bo zajrzenie pod maskę takiego człowieka równa się z wylądowaniem w wariatkowie. Na wasze szczęście Delfin wcale nie posiada skomplikowanej osobowości, tylko najprostszą jaką tylko można mieć, podobnie zresztą jak siostra, ale ona trochę inaczej to ma. Dla niego zawsze czarne to czarne, a białe to białe, bez jakiś udziwnień jak różowy. Jeżeli napotka na swojej drodze jakikolwiek problem, który wydaje się nie do rozwiązania, to on natychmiast takie rozwiązanie wynajduje i każdy się dziwi jakim cudem ten prosty człowiek sobie mógł z tym poradzić! No skoro prosty człowiek to i prostym sposobem: po prostu obszedł ten problem dookoła i całkiem zapomniał o jego istnieniu pozostawiając go samemu sobie. Znaczy nie zawsze jest tak, że Delfin sobie olewa każdą napotkaną trudność, czasami naprawdę jest w stanie odnaleźć proste rozwiązanie, ale tylko takie. Wkładanie jakiś wielkich wysiłków w cokolwiek to nie jest jego broszka. Nigdy w życiu nie porywał się na dodatkowe zadania, zawsze pozostawał przy tych obowiązkowych, bo nie widział sensu pchania się w coś co nie jest mu życia potrzebne. Choć nie myślcie też sobie, że też on taki wielki Pan Tylko Użyteczny, bo w sumie nigdy nie stawiał użyteczności różnych zjawisk na pierwszym miejscu. Raczej stawiał swoją wygodę, którą jednak sobie ceni. Wygoda, spokój, zupełne oderwanie od świata to coś co z pewnością można by przyjąć jako jego dywizy życiowe gdyby nie to, że on tych dywiz zwyczajnie nie potrzebuje. Żyje z dnia na dzień ciesząc tym co mu się nawinie pod rękę, sam jednocześnie nie podejmując żadnych działań. Można by go nazwać człowiekiem o wielkiej cierpliwości, bo jest w stanie czekać godzinami jeżeli tylko w tym czasie nikt mu nic nie każe ciężkiego robić. Bo czekanie wcale nie jest ciężkie. Można wtedy pooglądać sobie swoje paznokcie, albo czy przypadkiem nie rozdwajają się końcówki. Można sobie pogwizdać pod nosem (w czym Delfin jest mistrzem! potrafi wygwizdać całe symfonie gdy tylko najdzie go taka ochota, ale nie oczekujcie jakiś nowości muzycznych, bo jednak on na muzyce ani trochę się nie zna). No więc powiedzmy jednak, że jest cierpliwy, ale jednocześnie trzeba zaznaczyć, że w jego wypadku to się nie liczy. Bo on się nigdy nigdzie nie spieszy, zawsze ma na wszystko czas. Najprawdopodobniej jeżeli gdzieś już go zobaczysz to będzie podczas wylegiwania się w fotelu, łóżku, a nawet czasem na trawie. Lubi trawę, jego zdaniem ma bardzo relaksujący odcień i jeżeli by się też uprzeć stanowi nawet niezły posiłek. Oczywiście żołądek musi się do niego przyzwyczaić, ale jak już miną pierwsze mdłości to jest całkiem spoko. Przeżuwanie trafy to druga z jego ulubionych czynności zaraz po gwizdaniu. Pozostaje jeszcze trzecia, która odrobinę mija się z jego lenistwem i prostotą duszy, ale nie jest też niczym wielkim. Bo Delfin lubi sobie też czasem zmienić pozycję z leżącej na siedzącą, wziąć jakieś czyste kartki i ołówek do ręki, by w następnej kolejności narysować jakąś piękną scenkę przed sobą. I nawet mu to wychodzi, chociaż nie chcę go wcale zachwalać. Niestety nie ma co liczyć, że narysuje coś z pamięci, bo nie posiada aż takiej wyobraźni. Rysuje tylko to co widzi. Jak był młodszy Bunny strasznie go męczyła by narysował jej czy to kotka, czy to pieska, ale dla świętego spokoju był gotowy to zrobić. W zasadzie takie wspomnienia z Bunny są jego ulubionymi. Gdy ona daje mu spokój. Potem Bunny sama zaczęła rysować i był koniec spokoju. No nic. idziemy dalej i nie zatrzymujemy się. Delfin nie jest osobą za bardzo towarzyską, owszem zdarza się, że porozmawia o pupie Maryni, ale to tylko wtedy gdy ma dobry humor i gdy ktoś przyniesie mu żarcie. Zupełnie nie ma pamięci do twarzy i imion przez co czasami ludzie są do niego negatywnie nastawieni. Ale w drugą stronę jest podobnie, on też nie pała za wielką sympatią do osób, których imion nie jest w stanie zapamiętać. To znaczy, że jednak ceni sobie oryginalność i tylko oryginalne osoby dopuszcza do swojego towarzystwa. Nie ważne jest dla niego pochodzenie, wygląd, czy to w jakim domu jesteś, ważne byś miał coś do powiedzenia. Bo jednak za wiele pogawędek o niczym Delfin nie jest w stanie znieść, czasami lubi sobie pofilozofować. I własnie to filozofowanie jest jego najważniejszą cechą! Dobrze, że nareszcie do tego doszliśmy. Głównie przez głoszenie swoich dziwnych teorii na temat przybyszów z kosmosu jako pierwszych czarodziei, albo wilkołaków jako idealnych stróży podwórka, albo mówienie o tym, że w poprzednie wakacje porwał go latający magiczny cyrk do nieistniejącej krainy na Marsie, gdzie też jest szkoła dla Czarodziei - Pigfart, ale jej dyrektorem jest Rumbleroar, to wszystko sprawia, że Delfin jest uznawany za dziwka. W sumie to, że każe na siebie wołać tym dziwnym zdrobnieniem jest już dziwne. Dlaczego Delfin? Przecież to nie jest powszechne zdrobnienie od imienia Dominic. Już prędzej Domek. W każdym razie wiąże się z tym pewna historia. Mały Dominic pewnego grudniowego popołudnia postanowił sobie obejrzeć telewizję. Mieli taki wynalazek, bo jednak to trochę mugolska rodzinka. Włączył sobie jakiś film, w którym występowali duzi mężczyźni ze szpadami - muszkieterowie. Mieli oni jedne zadanie: chronić Delfina Francji przed spiskami innych chętnych na tron. Dominic pomyślał sobie, że on też powinien być chroniony, bo w ten sposób sam by nie musiał się niczym przejmować. Powiedział rodzicom, że od tej chwili jest Delfinem. I tak zostało.

    12. Historia postaci: Pewnego dnia na świat przyszedł Dominic, który postanowił zostać Delfinem. Żył sobie w Londynie razem z tatem, mamą i siostrą. W pewnym momencie ich mama zniknęła i nikt nie był w stanie powiedzieć dlaczego. Po prostu jej nie było. Zarówno Delfinek jak i Króliczek czuli się bardzo samotnie pozbawieni mamy, ale tatuś nie myślał o sprowadzeniu mamy do domu. A przynajmniej nie myślał o sprowadzeniu starej. Bo pewnego dnia przedstawił im całkiem nową, która była chyba jednym z cudów świata. Przynajmniej takie wrażenie odniósł Delfin. Była zarówno piękna, jak i mądra i nawet zabawna! Bunny się nie spodobała, ale Delfin za nią przepadał! Chodził za nią krok w krok, a w pewnym momencie nawet stał się zazdrosny o tatę.
    Bo trzeba wam wiedzieć, że Delfin wcale nie przepada za dziewczynami w jego wieku, dla niego najbardziej atrakcyjne są te już doświadczone. Starsze od niego.

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Sro Wrz 20, 2017 3:18 am