Yvette Gusstavson

    Share
    avatar
    Yvette Gustavson

    Liczba postów : 312
    Płeć : Female

    Yvette Gusstavson

    Pisanie by Yvette Gustavson on Pon Lut 06, 2012 9:23 pm

    Yvette Gusstavson

    1. Imię (imiona): Yvette „Polyanna”
    2. Nazwisko: Gustavsson
    3. Data urodzenia : 13/03/1994
    4. Czystość krwi: czysta
    5. Dom: Slytherin
    6. Rok nauki: VII
    7. Przedmioty: Eliksiry, Wróżbiartwo, ONMS

    8. Miejsce zamieszkania: wyspa Man

    9. Rodzina: To matka i ojciec, oboje czarodzieje. Siostra, która już szkołę skończyła i brat, który ma już piętnaście lat, ale nie ma mocy – oto największa porażka rodzinna.

    Rodzice mają całkiem miłe posady: jedno jest przedstawicielem Ministerstwa na całą wyspę, natomiast drugie zajmuje się swoją własną karierą czarodziejskiej pisarki, a przy okazji oprowadza wycieczki po Manie. Małżeństwo bardzo przeciętne: zarówno z kłótniami, jak i namiętnościami. Szare, szaro-bure.
    Rodzeństwo Poli jest jej jeszcze mocniej odległe niż rodziciele: młodszy brat jej nienawidzi i strasznie zazdrości, natomiast starsza siostra jest jak negatyw Yvette. To osoba ułożona, która w rok po zakończeniu szkoły już znalazła sobie narzeczonego. Yves z tym mężczyzną jeszcze nie zamieniła żadnego słowa, chociaż oglądała go już tygodniami.
    Ma kuzynostwo, ponieważ jako czysto krwista owe musi mieć. Ale i z nimi nie ma ściślejszych kontaktów.


    10. Wygląd: Wyjmuje powoli liść z plątaniny niebieskich włosów, obraca go jeszcze wolniej w długich, bladych palcach. Na koniuszkach paznokci widnieje jeszcze ślad po czarnym lakierze – nie poprawiała go od ostatniego spotkania. Oczy przemalowane ciemnym makijażem: kto dostrzeże w nich prawdziwy kolor? Szareczarneniebieskie. Nie mają pięknego koloru, kształtem przypominają piłki.
    W kontraście z białą cerą jest jej ubranie: materiały różnych faktur, ale wszystkie w ciemnej tonacji. Jest ich mnóstwo: zarzucone jedna przed drugą, niezbyt równomiernie, tworzą konstrukcję tak złożoną, iż można by posądzić autorkę o chorobę głowy.
    Dziewczyna podnosi pognieciony liść do ust. Usta podobnie sine. W języku ma metal, w uszach ma metal, w sercu ma metal.
    Kiedy się wreszcie podniesie będzie szła, tańczyła, skakała. I upadną z niej ciężkie materiały. I ukaże światu, jaka szczupła, zachęci wiatr do tego, by porwał ją ze sobą.

    11. Charakter: Yvette jest psychicznie chorą osobą, którą powinno było się schować w izolatce lata temu. Dziś umie sobie radzić z chorobą, sprawiając sobie liczne przyjemności. Nauczyła się jak korzystać z przywilejów posiadania nieprzeciętnej urody, nauczyła, że za małą przysługę dostanie wszystko. Ludzie nie są w jej oczach istotami trudnymi: gdy są jej potrzebni uśmiechnie się, poprosi i obieca zabawę. I dostanie. Większym niebezpieczeństwem staje się jednak dla siebie samej: ona.
    Siebie nie rozumie. Swoich pragnień, swoich myśli. Czuje się odrzucona, czuje się inna. Jednego dnia lepsza, innego gorsza. Czasem jest indywidualistką, a drugiego dnia tylko tłem. Miesza się z błotem, uważa to za wartość, flirtuje z blichtrem, uważa to za grzech. I grzeszy, a potem upada. To kaleka, która włóczy się po świecie: ma swój świat. W tym świecie jest centrum, obserwatorem, jest narratorem wszystkowiedzącym.
    Jest szczęśliwa, gdy słyszy dźwięki muzyki. Jest szczęśliwa, gdy ktoś zauważy jej wyjątkowość. Gdy dostatnie papierosa w zamian za to, że posiedzi obok. Gdy dopadnie cię w dwuznacznej sytuacji. Śmieszą ją rzeczy, które innych nie śmieszą.
    Ma wyjątkową słabość do rzeczy, które wydają się być odrzucone. Jeżeli już nikt nie słucha mugolskiej muzyki, ona będzie ich katować, ubierać ich symbole. Jeżeli kolorowe włosy wychodzą z mody, ona przefarbuje się na najbardziej niespotykany z kolorów. Jednocześnie tworzy sobą zupełnie nowy styl. Inna.
    Pomimo wszystkiego, siedzi w samym środku głośnych ludzi. Interesują ją tylko ci najgłośniejsi, ci najbardziej zapominający o szarej rzeczywistości. Zatraca się w krzyku.

    12. Historia postaci: Wyspa Man ma to do siebie, że wychowuje tradycyjnie. Na wyspie Man nie wypada być innym. Na wyspie Man jest duży dom: w nim jest rodzina, jedyna taka na wyspie Man. Posiadają różdżki. Choć nie wszyscy: najmłodszy, Joey, nigdy różdżki nie dostanie.
    Joey mówi, że od dziecka opowiadano mu o pewnym miejscu, do którego każdy chciałby się udać. Szkole dla czarodziejów, gdzie można uczyć się zajadając czekoladowe żaby. Mały Joey wciąż śni o tamtym miejscu. O tym, że byłby tam pewnie tak samo szczęśliwy jak jego dwie starsze siostry. Najstarsza wyszła stamtąd odmieniona. Wciąż grzeczna, ale inaczej. Starsza siostra ułożona jak należy, starsza siostra chce wybudować się na wyspie, gdzieś obok rodziców. Dorosła. Umiała robić takie rzeczy…
    Joey lubił zawsze bardziej starszą. Ta cała Yvette mu nie odpowiadała: nie interesowała się nauką, olewała sobie tą całą magiczną szkołę, interesowała się tylko muzyką, ciągle pisała jakieś filozoficzne dyrdymały. Tylko dlaczego rodzice nie reagowali? Dlaczego nie interesowali się jej osobą? Mówili, że dostaje dobre oceny. Gdzie, dobre! On był stypendystą każdego roku i nigdy go nie zauważali.
    A on chciał być tam, zamiast niej. Odważył się jej to powiedzieć. W Wigilię. Gdy chciała mu złożyć życzenia, opowiedzieć o komiksie, który zmienił jej życie. On stanął przed nią, jest już równego wzrostu: spojrzał w jej szareczarneniebieskie oczy i wypowiedział okropne słowa. Odbiły się od niej, niczym małe kolorowe piłeczki. Poleciały gdzieś dalej.
    A ona i tak tam wróciła.



    Ostatnio zmieniony przez Yvette Gustavson dnia Sro Lut 08, 2012 11:04 pm, w całości zmieniany 2 razy

      Obecny czas to Pon Gru 18, 2017 1:49 pm