Franklin Abrams

    Share
    avatar
    Franklin Abrams
    @Pony Ryders

    Liczba postów : 380
    Płeć : Male

    Franklin Abrams

    Pisanie by Franklin Abrams on Nie Maj 06, 2012 2:09 pm

    Franklin Abrams

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Franklin Vincent
    2. Nazwisko: Abrams
    3. Data urodzenia: 06.11.1994r.
    4. Miejsce urodzenia: Anglia, obrzeża Birmingham
    5. Miejsce zamieszkania: Choć w ich skrytce nie brakuje pieniędzy, osiedlili się w zwykłej kamienicy, w mieszkaniu na trzecim piętrze, jakby to kogoś zainteresowało. Nie zanosi się, by przenieśli się gdzieś indziej, choć Franklin nie obraziłby się na rodziców, gdyby ufundowali mu więcej przestrzeni.
    6. Czystość krwi: czysta

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Ma ojca i matkę, nawet i siostrę, chociaż ta pewnie nieraz wyparła się jakiegokolwiek pokrewieństwa z nim. Tata ma na imię Georg, czyli bardzo przeciętnie, jak połowa Anglików. Nie grzeszy kreatywnością, ale to dzięki niemu rodzina ma pieniądze. Jest właścicielem firmy produkującej wszelkie zabezpieczenia potrzebne do ujarzmiania magicznych stworzeń, jak obroże dla smoków, czy też smycze dla testrali. Ma czterdzieści sześć lat, jest niski, a jego włosy stają się siwe. Pracoholik, rzadko spędza czas z rodziną, ale wszyscy są w stanie wybaczyć mu ten fakt.
    Abigail Abrams, urodzona w 1969 roku, to również niska, filigranowa osoba, nosząca na nosie duże okulary. Jej też długo nie ma w domu, ponieważ jest nauczycielką transmutacji w Beauxbatons. Z racji tego doskonale posługuje się językiem francuskim, pomaga też dzieciom w nauce magii.
    Siostrą Franklina jest Georgia, bardzo barwna osoba, która utożsamiała się już chyba z każdą subkulturą. Buzia się jej nie zamyka, ma specyficzne poczucie humoru i w zasadzie są do siebie bardzo podobni! Jakkolwiek się tego nie wyprze, wyglądają jak rodzeństwo, koniec, kropka.
    Mają też dziadków, ale o nich nie warto wspominać, bo zdaniem Abramsa to starzy i zgrzybiali ludzie, którzy tylko rozmawialiby o wojnie i o tym, jak dzisiejsza młodzież się stacza, jak to było, kiedy oni byli młodzi (to w ogóle był taki czas?!) i tym podobne bzdury. Dalej są jeszcze ciotki i wujkowie, kuzynki i kuzyni, ale z nimi nie utrzymują bliskiego kontaktu, ale przy spotkaniu mogą liczyć na prezenty od dawno niewidzianej rodziny.
    2. Pokrewieństwo: Georgia Abrams
    3. Status majątkowy: Bardzo bogaty (dzięki, siostra!)

    C. Szkoła

    1. Rok nauki: VII
    2. Dom: Gryffindor
    3. Przedmioty: starożytne runy, historia magii, mugoloznastwo, transmutacja, eliksiry, numerologia

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: nieco ponad 175 centymetrów
    • Budowa ciała: proporcjonalny, z szerokimi barkami, niezbyt umięśniony, smukły
    • Kolor oczu: chyba brązowe
    • Kolor włosów: ciemnobrązowe lub czarne, zależy od światła
    • Cechy charakterystyczne: długie włosy, leniwy uśmieszek
    2. Opis szczegółowy: W przeciwieństwie do siostry nie utożsamia się z żadną subkulturą i jego stylu nie można określić żadnym epitetem. On ma styl? Zazwyczaj zakłada na siebie całkiem przypadkowe ubrania, które wpadną mu w ręce, choć po kryjomu lubi poeksperymentować. W końcu w tych czasach prezencja liczy się nawet więcej niźli osobowość, ach, płytka ta młodzież! Georgia dała mu nawet parę lekcji. „Nie, nie możesz założyć koszuli do dresów, w ogóle nie ubieraj dresów, chyba że idziesz ćwiczyć, ale ty nie ćwiczysz, więc ich nie wkładaj. Nie wkładaj na nogi zniszczonych adidasów, przecież masz tyle nowych, ładnych butów, dlaczego ciągle łazisz w tych pokrakach?” – no i wiele innych rad, czego nie wkładać, a co się nadaje do noszenia. Preferuje wygodę, czasami w lekko rockowym stylu. Posiada kilka skórzanych gadżetów, nawet jakąś kamizelkę z ćwiekami oraz niebezpiecznie obcisłe spodnie, zwane przez niego „jajo gniotami”, czego chyba wyjaśniać nie muszę. Po rodzicach nie odziedziczył niestety wielkiego wzrostu, mierzy zaledwie 175 centymetrów, przez co niekiedy górują nad nim nawet dziewczęta. Za to sylwetce nie ma nic do zarzucenia, barki ma nieco szersze, jest smukły, lecz nie bardzo umięśniony, choć stara się pracować nad tym, aby zwiększyć masę mięśniową.
    Jego znakiem rozpoznawczym są na pewno długie, brązowe włosy, proste jak struny. Sięgają mu chyba łopatek, są regularnie przycinane i nigdy nie dopuścił do tego, aby były niepierwszej świeżości. Oczy ma jak dwa węgielki, ciemne, duże, okolone krótkimi rzęsami. Rysy jego twarzy ją łagodne, po mamie chyba. Kości policzkowe są doskonale widoczne, co dodaje mu uroku, jak i, jego zdaniem, upodabnia go do Indian. Zabawne, doprawdy! Nos ma zwyczajny, długi i prosty, wcale nie czyni on ujmy w jego wyglądzie, a doskonale harmonizuje się z resztą. Na wąskich wargach maluje się leniwy uśmieszek, którym gotów jest podbić serce każdej dziewczyny w Hogwarcie! Ząbki ma proste, ładne, zadbane, podbródek trochę wysunięty i średniej wielkości uszy, przylegające do głowy.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru: Nie rozstaje się z leniwym uśmieszkiem na twarzy i zachowuje się nieodpowiednio do sytuacji. Ma swoje upodobania, racje, których trzyma się kurczowo i nie ulega wpływom rówieśników. Znany i lubiany, nie oszukujmy się, nie ma osoby, która by go nie kojarzyła. Nawet pierwszaki, niedługo po rozpoczęciu pierwszego roku, potrafią go wyłowić wśród tłumu uczniów.
    Uwielbia dziewczyny! W sumie kobiety też, ale nie te jakieś bardzo dojrzałe! Lubi z panienkami przebywać, rozmawiać, macać je, żartować z nimi, macać je, całować się z nimi, przytulać je... Wspomniałem o macaniu? Lubuje się w krągłościach, zwraca na nie uwagę częściej, niż chłopcu w ogóle wypada, nie wspominając o ciągłych uwagach na ich temat, rzucanych najczęściej przy osobnikach właśnie przez niego analizowanych. Zdarza mu się złapać koleżankę za tyłek (wcale się nie boi, a one podobno to lubią!) lub za biust, czasami obrywając w twarz. Georgia zapewne stale otrzymuje upomnienia, aby postarała się zapanować nad szalejącymi hormonami brata.
    Jego poczucie humoru sprowadza się raczej do sprośnych i seksistowskich żartów, które jego bawią niezmiernie, lecz towarzystwo nieszczególnie. A z Gee lubi sobie opowiadać suchary i to tak suche, że aż tosty. Wycina jej z papieru puchary, kiedy uda się jej wyjątkowo dobry suchar, a za te, które w gruncie rzeczy go rozbawią, rysuje na kartkach karne kutasy.
    Trochę leń, siedzi to zwykle wyłożone, tfu! Rozwalone w fotelu w pokoju wspólnym i albo śpi, albo tylko drzemie. Czasami nie obudzą go nawet strzały z armaty, ani dźwięki Eksplodującego Durnia, w którego grywa w wyjątkowo nudne i deszczowe dni. Ale z nim ogólnie nie da się nudzić, bardzo towarzyski z niego koleś i potrafi rozkręcić najgorszą imprezę. Kreatywny bardzo, o czym świadczą niektóre jego posrane pomysły. A skoro i o bibanżach mowa, jest stałym gościem na wszelakich eventach, nie ważne, czy to śluby, zaręczyny, czy zwyczajna zabawa, na przykład po zdobyciu pucharu Quidittcha. Sam nie gra w Quidittcha, szkoda mu czasu na latanie na miotle, woli siąść z książką i analizować runiczne znaki, ewentualnie odkrywać, co kryją za sobą kombinacje różnorakich cyfr! Uwielbia runy, numerologię i historię magii, ma niesamowitą pamięć do wszelkich dat!
    Padło określenie „kreatywny”, zatrzymajmy się tu na chwilkę, ponieważ istnieje tylko jedna rzecz, która sprawia, że Franklin podnosi swój święty tyłek z łóżka i żyje. Jego największą miłością, większą od kobiecych cycków, uwierzcie, oraz największą pasją jest muzyka! Preferuje ostrzejsze brzmienie, dlatego w jego dłoniach znajdzie się raczej gitara elektryczna niźli klasyczna. Z pomocą tej drugiej, a i kumple się udzielają, wymyśla głupie i sprośne pioseneczki, z których się później nabija lub komuś je dedykuje, na przykład wyśpiewując na głos na korytarzu. Niestety śpiewa, jakby mu słoń nadepnął na ucho, więc chichoty się wzmagają. Uwielbia bawić się rymami, często dissuje na belfrów i swoich ziomków, ale oni wybaczają mu to i wcale nie są źli! Frak najchętniej każdego ochrzciłby swoim ziomalem, z którym witałby się głośnym „JOŁ” na korytarzu, ale niektórzy boją się go i myślą, że jest wiecznie zjarany i napalony. Może to i prawda? O, a tutaj taka ciekawostka! On nie pije, aż trudno uwierzyć, że wszystkie te głupotki robi całkiem na trzeźwo. Nie chce nawet próbować alkoholu, czym przynosi hańbę siostrzyczce i kumplom. Nadrabia natomiast papieroskami lub ewentualnym skrętem, jeśli Murray znajdzie się w pobliżu, a w jego kieszeni znajdzie się odpowiednia sumka.
    Potrafi być irytujący aż do przesady! Przyczepi się kogoś jak rzep psiego ogona i nie da spokoju przez długi czas. Zadaje tak kłopotliwe i nieodpowiednie pytania, że prześladowani stają się bezsilni wobec jego niesamowicie celnych uwag. Kompletnie brak mu taktu, a przy swojej bezpośredni owości jest tak szczery, iż spokojnie zrównałby największe ego z ziemią jedną przypadkową i trafną uwagą. Niekiedy mu się to przydaje przy wszelkich konfliktach i kłótniach. Z kolei jego w żaden sposób nie zagniesz – ma ogromny dystans do własnej osoby i sam często naśmiewa się ze swoich dziwactw i urojeń (nie, przecież nie jest prawdziwym Indianinem! Ale bardzo by chciał, bo przecież nawet trochę przypomina rdzennego Amerykanina, co nie? No prawda, że tak?!).

    2. Ciekawostki:


    • Zainteresowania: muzyka, historia magii, starożytne runy, mugole
    • Ulubione: gitara; materac kołdra poduszka = WMNZ (Wielka miłość na zawsze, jakby ktoś nie zajarzył!)
    • Inne: gra sobie nawet w zespole! Płynnie mówi po francusku. Odkąd matka zaczęła go uczyć, zainteresował się językami.
    F. Przeszłość

    Urodził się, a jakże, w listopadzie w dodatku, dokładnie szóstego dnia tego miesiąca, w szpitalu. Jak każde dziecko, siał zamęt i chaos, z czego oczywiście nie wynikało nic dobrego. Miał co prawda małe łapki, ale potrafił zdemolować cały pokój w paręnaście minut. Ile to wazonów nie wylądowało na podłodze, ku rozpaczy pani Abrams, tak bardzo do nich przywiązanej. I włosy mu bardzo szybko rosły, co miesiąc trzeba mu je było przycinać. Nie było wątpliwości, pojedzie do Hogwartu, jak tylko skończy jedenaście lat, podobnie jak jego siostra. Bardzo ją Franklinek lubił, serio, uwielbiał ciągnąć ją za warkocz albo smarować ją w nocy szminką mamusi. Kochali się prawdziwie i kochają do teraz, a chłopak nie przegapi żadnej okazji, by odwiedzić ją w jej mieszkaniu w Hogsmeade i nie wypytać o wszystkich i wszystko, bo w końcu jego siorka ma głowę do takich rzeczy! A i spotkał w szkole wiele fajowych osób, nawet sobie brzdąka na gitarce w zespoliku!


      Obecny czas to Sro Paź 18, 2017 5:36 pm