Ainsley Crowley

    Share
    avatar
    Ainsley Crowley

    Liczba postów : 230
    Płeć : Female

    Ainsley Crowley

    Pisanie by Ainsley Crowley on Sro Wrz 19, 2012 10:39 pm

    Ainsley Crowley

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Ainsley
    2. Nazwisko: Crowley
    3. Data urodzenia: 15 lipca 1990r.
    4. Miejsce urodzenia: Fort William, Szkocja
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn, Anglia
    6. Czystość krwi: pół-na-pół czy coś koło tego.

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina:
    Z moją rodziną nie wiążą mnie jakieś szczególne bliskie więzi, po prostu są. Owszem, kocham mojego ojca i braci, mam do nich ogromny szacunek, nie znaczy to jednak, że ich lubię. Czy też lubię spędzać czas w ich towarzystwie. Na ich radosnym tle wydaję się zawsze czarną owcą, miss-ponurak. Przed oczami mam taki oto obrazek doskonałej zabawy podczas wakacyjnych wypadów nad jezioro Loch Garry (żadne Loch Ness) , kiedy to bracia pluskali się w wodzie czy ganiali po plaży, ojciec nie wstydząc się wielkiego, piwnego brzucha grillował i rzucał rubaszne tekściki w stronę młodych dziewczyn opalających się nieopodal a ja, w pełni ubrana, siedziałam pod parasolem z nosem w książce, modląc się o powrót do domu zanim słońce spali mi skórę.
    Zupełnie do nich nie pasuję.
    Ojciec ma na imię Tom i prowadzi niewielki sklep z magicznymi pamiątkami w rodzinnej miejscowości. Nie idzie mu wybitnie dobrze, wiecznie boryka się z finansowymi problemami bo kantują go wszyscy jak wlezie. On mówi, że ma dobre serce, ja uważam, że jest po prostu naiwny. Zatrudnia pomocnika, nieroba Boba (wcale nie ma na imię Bob), któremu płaci co miesiąc stanowczo za dużą pensję za siedzenie z nogami na ladzie i gwizdanie Marsylianki. Pewnie nawet nie wie co tak irytująco gwiżdże całymi dniami, ja nie zniżam się do poziomu pół-mózgów, nie mam zamiaru go uświadamiać. Nie licząc upokarzającego poczucia humoru i piwnego brzucha jest naprawdę dobrym człowiekiem. Ludzie go lubią, ma sporą gromadkę kolegów od kieliszka, którzy umilają mu czas odkąd dziatki wyfrunęły z gniazda. Nie wiem czy spotyka się z jakąś kobietą, albo kobietami, jednak w ogóle mnie to nie interesuje. Każde z nas wiedzie osobny żywot.
    Jak już zostało powiedziane, mam również braci. Dwóch, starszych ode mnie o trzy lata. Bliźniacy – Allan i Allen, jednak na imionach podobieństwo się kończy, jakimś trafem okazali się dwujajowi (choć mam pewne podejrzenia co do wspólnego mózgu. A przynajmniej wspólnej puli punktów IQ). Allan, jakby tego było mało, jest charłakiem. Nie wydaje się jednak szczególnie nieszczęśliwy z tego powodu, został w naszej rodzinnej miejscowości, pracuje jako rybak, ma żonę i nawet dziecko. W drodze. Allen skończył Hogwart, pracuje w jakiejś magicznej firmie transportowej, mieszka gdzieś w Edynburgu. Też ma żonę. Ale nie ma dziecka, nawet w drodze.
    Co do matki, bo pewnie zauważony został brak jakiejkolwiek wzmianki na temat połowy moich genów – Ellen zmarła gdy byłam jeszcze bardzo małą dziewczynką. Zupełnie jej nie pamiętam, tyle co widziałam kilka zdjęć. Nigdy nie odczuwałam jej specjalnego braku i ojciec, i bracia, myśląc zapewne, że jestem z tego powodu wielce nieszczęśliwa i poszkodowana nie szczędzili mi uwagi czy czułości.
    W gruncie rzeczy, można było trafić znacznie gorzej.

    2. Pokrewieństwo: brak
    3. Status majątkowy: biedny

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Hogwart, Ravenclaw
    2. Referencje zawodowe:
    Zawsze jasno widziałam swoją przyszłość – ja za biurkiem w Departamencie Przestrzegania Praw Czarodziejów. Za czasów szkolnych byłam kujonem i nawet szczególnie się tego nie wstydzę, Owutemy zdałam wybitnie, nic zatem dziwnego, że udało mi się dostać pracę w Ministerstwie. Oczywiście, zaczynałam od najniższego z najniższych szczebelków (niżej są pewnie tylko sprzątaczki), jednak trzy lata starannej i sumiennej pracy – tak, jestem pracoholiczką – przyniosły mi trzy awanse, dzięki czemu w dniu dzisiejszym mogę pochwalić się własnym biurkiem z imienną tabliczką oraz jako-takim poważaniem.
    3. Wykonywany zawód: urzędniczka w Departamencie Przestrzegania Praw Czarodziejów
    4. Zarobki: średnie

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje

    • Wzrost: Około 165 centymetrów.
    • Budowa ciała: Przeciętna.
    • Kolor oczu: Blado niebieskie
    • Kolor włosów: Blond bądź rudy
    • Cechy charakterystyczne: Jestem tak zwyczajna, że aż boli… No, może piegi.

    2. Opis szczegółowy:

    Żadna ze mnie piękność, mówiąc szczerze, nie patrzę nawet z wielkim uwielbieniem w lustro, uważając się za zwyczajnie przeciętną. Podobno człowiek odbiera się pięć razy lepiej niż w rzeczywistości wygląda, ludzie na ulicy pewnie nawet mnie nie zauważają.
    Nie jestem ani za wysoka, ani za niska, nie za chuda, nie za gruba, moje cycki nie są rozmiarów monstrualnych, ale nie trzeba ich szukać z lupą gdy ściągnę stanik push-up. Moje nogi nie są ani długie, ani też specjalnie krzywe, tyłkowi daleko do Kim Kardashian, z drugiej strony nie jest płaski czy obwiśle babciny. Wzrok nie zamraża, nie muszę jednak nosić okularów, nos nie jest przesadnie krzywy/prosty/wąski/gruby, mam za to piegi. Na widok moich ust nikt nie marzy by je całować bez ustanku, aż do utraty tchu, dbam o nie używając ochronnej pomadki.
    Kupując w sklepie ubrania – nienawidzę chodzić do sklepów, szczególnie po ciuchy – kieruję się bardziej wygodą niż modą, nie chodzę jednak wiecznie w dresie, bo lubię wyglądać schludnie. Mimo wszystko, mam prawo podejrzewać, że Gok Wan miałby na mnie używanie, nie planuję jednak stać się bohaterką „Jak Dobrze Wyglądać Nago”, bo zapewne umarłabym ze wstydu gdyby ktoś powiesił w środku miasta wielki plakat przedstawiający moją osobę w samej bieliźnie – nie, nie chodzę w koronkach. Zapewne naruszyłabym wtedy prawo, odnotowano by największą ilość mugoli poddanych zaklęciu obliviate w historii Wielkiej Brytanii, jak nie świata.
    Moja postawa wyraża jedno wielkie „nie” jak widać w powyższym tekście, ale jestem zbyt zapracowana i zbyt zmęczona by w jakikolwiek sposób z tym walczyć. Jedyne co robię to często zmieniam kolor włosów, przez pół miesiąca jestem blondynką, a przed kolejne pół mogę nazywać się rudzielcem. Nie wynika to jednak z wielkiej próżności ani też syzyfowych prób poprawy własnej urody. Szczerze mówiąc, czy tam pisząc, nie mam pojęcia z czego to wynika, po prostu, nawyk. Podobno wystarczą dwadzieścia trzy dni by jakiś w sobie wyrobić. Ja farbuję swoje pukle i nie potrafię funkcjonować bez popołudniowej drzemki.
    Tak, drzemię popołudniami, jak jakaś emerytka i jestem z tego dumna.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    Wiecie, większość filmów posiada silne, wyzwolone i mocno sfeminizowane bohaterki, które swoim uporem i hartem ducha potrafią pokonać wszystkich i wszystko. Pewnie widzicie teraz przed oczyma atrakcyjną kobietę z wysoko uniesioną głową, idealnie kręcącą tyłkiem i nie odczuwającą niewygody dwunastocentymetrowych szpilek. Oczywiście tych najmodniejszych, czarnych, z odkrytymi palcami i czerwonymi podeszwami.
    Gratulacje plastycznej wyobraźni.
    Ja wcielam się w rolę jej najlepszej, nie kradnącej blasku i nie wybijającej się w żaden sposób przyjaciółki. Gdybym grała w Seksie w Wielkim Mieście zostałabym Charlotte, co nie przeszkadza mi w żaden sposób, bo miło byłoby założyć rodzinę przed przekroczeniem czterdziestki, choć jak głupia kocham się w Mr. Bigu. Utożsamiam z nim wszystkie męskie ideały. Wysoki, przystojny, z dobrze płatną pracą, ułożony, wiedzący czego chce. I jak wygląda w garniturze… Oddałabym duszę za własny, prywatny egzemplarz.
    Tyle, że nie chciałabym się z nim schodzić przez sześć sezonów, to chyba jasne. Nie wiem jednak czy moja dusza jest warta aż tyle by bez-dramatowo paść w ramiona Mr. Biga, zapewne czekałoby mnie dziesięć sezonów najróżniejszych dram a potem i tak by mnie zdradzał.
    Sobotnie wieczory spędzam w łóżku, oglądając filmy w telewizji, czasami pośpiewam w rytm ulubionych kawałków chociaż słoń nadepnął mi na ucho, ubrana w ciepłą flanelową piżamkę bo po co mi jakieś seksowne koszule nocne. Kiedy wychodzę na miasto z koleżankami jestem tą, która odstrasza od siebie wszelkiego rodzaju „klubowe ciacha” bo posiadam niewyparzony język i za duży mózg na tanie gadki, czasem boli mnie szyja przez rozmiary głowy. Mam od lat jedną i tę samą pracę, nigdy nie marzyłam o karierze modelki/piosenkarki/aktorki i nie sądzę też, bym była stworzona do rzeczy większych. Seks uprawiałam raz w życiu, tracąc w wieku siedemnastu lat dziewictwo z chłopcem, z którym spotykałam się już od dłuższego czasu. Byłam młoda, głupia i myślałam, że jestem zakochana – głęboko wierzyłam, że będziemy razem aż do śmierci, dorobimy się pięknego domku z białym płotem i trójki dzieci. Potem się pokłóciliśmy o jego kompletny brak ambicji, zerwałam z nim i od tamtej pory jestem sama. Mam dobrą pracę, on robi za kasjera w jednym ze sklepów na Pokątnej, ale pewnie nie brakuje mu dziewczyny do ogrzania łóżka nocą.
    W porównaniu z niektórymi moje życie to takie PG-13. Niby pojawiają się cycki, ale nikt otwarcie się nie rucha.
    Jestem jednak zbyt zapracowana i zbyt zmęczona by cokolwiek z tym zrobić. Lubię trzymać się schematów bo lubię porządek, gdy przychodzę do domu to jem pełnowartościowy posiłek który sama gotuję a potem sprzątam. Czytam kilka rozdziałów książki (normą jest jedna lektura tygodniowo) i chodzę spać przed dwudziestą trzecią by nie mieć wielkich worów pod oczyma albo nie ziewać nad papierami. Mam kilka swoich małych obsesji czy dziwactw, nienawidzę znajdywać włosów na umywalce, codziennie muszę mieć świeży ręcznik, myślę jednak, że da się ze mną wytrzymać na dłuższą metę. Nigdy nie narzekałam wybitnie na samotność, może po części dlatego, że nie zaliczam się do osób przesadnie towarzyskich.
    Nie mam problemów z tym, że pierwszym i ostatnim artykułem jaki ukaże się na mój temat w gazecie będzie nekrolog.

    2. Ciekawostki:

    • Zainteresowania: Ciężko powiedzieć. Lubię babrać się w kruczkach prawnych i czytać poezję, przepadam też za pływaniem, ale czy można to nazwać zainteresowaniami?
    • Ulubione: Przepadam za szarlotką na ciepło z lodami o smaku toffi – zawsze muszę się o nie dopraszać w kawiarniach - i wierszami Thomasa Elliota.
    • Inne: Rano piję zieloną herbatę, w pracy białą a na wieczór lekką, czarną by nie mieć problemów z zaśnięciem.

    F. Przeszłość
    Mogłabym pewnie opisać moje dzieciństwo, pomaganie tacie w sklepie, ulubioną bajkę czy też docinki braci, potem wspomnieć o czasach szkoły, które niemal w całości spędziłam nad książką a na końcu dodać coś o mojej błyskotliwej karierze w Departamencie Przestrzegania Praw Czarodziejów, sądzę jednak, że zanudziłabym wszystkich niemal na śmierć.
    Pierwszym słowem jakie powiedziałam w swoim życiu było "nie".


      Obecny czas to Pon Sie 21, 2017 5:53 am