Cassandra Blanchard

    Share
    avatar
    Cassandra Blanchard

    Liczba postów : 32
    Płeć : Female

    Cassandra Blanchard

    Pisanie by Cassandra Blanchard on Wto Lis 13, 2012 8:45 pm

    CASSANDRA BLANCHARD

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Cassandra Melanie
    2. Nazwisko: Blanchard
    3. Data urodzenia: 01/12/1996
    4. Miejsce urodzenia: Steyning
    5. Miejsce zamieszkania: Steyning, Anglia
    6. Czystość krwi: Czysta

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Masz ojca i matkę, szczęśliwie dla ciebie nie tylko w sensie biologicznym. Tatuś podtrzymuje pozory utrzymywania rodziny, hobbystycznie pracuje i czasem skarci cię palcem, gdy znowu rozbijesz tą okropną, wartą sumy bajońskie wazę na pierwszym piętrze. Mamusia natomiast zajmuje się rozpieszczaniem ciebie i twojego rodzeństwa. Czasami zdarza jej się również upiec ciasto. W pakiecie od losu otrzymałaś również jednego brata i dwie siostry.
    I wszyscy usilnie starają się ci wmówić, że w twoich żyłach płynie błękitna krew.
    2. Pokrewieństwo: Christine Blanchard
    3. Status majątkowy: Bardzo bogaty

    C. Szkoła

    1. Rok nauki: V
    2. Dom: Slytherin
    3. Przedmioty: Zaklęcia, obrona przed czarną magią, transmutacja, eliksiry, zielarstwo, astronomia, historia magii, mugoloznawstwo, starożytne runy, opieka nad magicznymi stworzeniami

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje

    • Wzrost: 178cm
    • Budowa ciała: Eteryczna
    • Kolor oczu: Piwny
    • Kolor włosów: Jasny blond
    • Cechy charakterystyczne: Przypomina porcelanową laleczkę

    2. Opis szczegółowy:
    Stoisz nad brzegiem jeziora, wciągając do płuc ostre, brytyjskie powietrze. Zimny wicher chłoszcze cię po twarzy, bawi się twoim oddechem, wplątuje się we włosy. Ty jednak nie przejmujesz się pogodą. Chłód wiatru sprawił, iż na twojej uroczej twarzyczce wykwitły rumieńce, odznaczające się szkarłatem na mlecznobiałej cerze. Wszyscy nieustannie powtarzają ci, że do złudzenia przypominasz porcelanową laleczkę. Eteryczną, delikatną, anielsko czystą. Zawsze przykuwałaś spojrzenia, odznaczałaś się na tle swoich rówieśnic. A uroda sprawiała, że wydawałaś się jeszcze bardziej nieosiągalna. Nawet tu, nawet teraz. Duże oczy o piwnej barwie, otoczone firaną wywiniętych ku górze rzęs uparcie wpatrują się w linię horyzontu; twój wzrok jest tak szklisty i nieobecny, a dłonie, zaciśnięte na fałdach beżowej, koronkowej spódnicy, drżą, wyraźnie szukając jakiegokolwiek oparcia. Nawet nie zdaje sobie sprawy, kiedy podnosisz wzrok. Patrzysz na niego spod spuszczonych rzęs, pozwalając zabłąkanemu uśmiechowi plątać się po ustach, wyginać wargi w zagadkowy sposób. Jednakże twoje oczy pozostają zupełnie bez wyrazu. Nigdy nie uśmiechasz się całkowicie. Nietrudno zauważyć, że twoja dolna warga jest nieco szersza od tej górnej – ty wzruszasz jedynie ramionami i stwierdzasz, że to rodzinne. Że to wasza cecha rozpoznawcza.
    Masz subtelną sylwetkę. Długie, szczupłe nogi, wąskie biodra i niewielkie wcięcie w talii. Biust niewielki, choć nie zbyt mały.
    Zwykle ubierasz się dziewczęco. Najczęściej sięgasz po spódnice i sukienki, spodnie wybierając stosunkowo rzadko – nie dlatego, że jak siostry uważasz, że to zupełnie nie kobiece. Po prostu lubisz podkreślać swoją eteryczność i właśnie przez nią dystansować się jeszcze mocniej. Uwielbiasz ciepłe, pastelowe barwy, odrzucając zdecydowane kolory. Przepadasz za fakturą koronki, kochasz bawić się wzorami. Masz naprawdę sporą kolekcję butów, której pozazdrościłaby ci każda szanująca się modnisia – wydajesz na nie fortunę, z miną znawcy wybierając jedynie te od najlepszych projektantów, doskonale zdając sobie sprawę, że rodzice i tak spełnią każdą twoją zachciankę. Nie przepadasz za wyzywającą biżuterią, wyznając świętą zasadę, że ma być ona jedynie podkreśleniem stroju, a nie jego esencją. Nosisz więc tylko tą nienachalną, najczęściej złotą, choć coraz chętniej sięgasz również po białe złoto. Ale przychodzą takie chwile, gdy zamykasz drzwi garderoby, wyciągasz z kuferka pod łóżkiem powycierane, ciemne jeansy, luźną koszulkę, a dziewczęce baletki zamieniasz na znoszone trampki. Podkreślasz oko czarną kreską, malujesz usta i w ciągu krótkiej chwili przestajesz przypominać samą siebie. Przyznaj szczerze, kochasz swoją grę pozorów.
    Zawsze byłaś tą najładniejszą. Powtarzano ci to od najmłodszych lat, ale mimo tego, nigdy nie wpadłaś w próżność. Nigdy też się tym nie szczyciłaś. Czyżby dlatego, że zawsze wiedziałaś, co to znaczy? Czy zdawałaś sobie sprawę, że uroda nie jest twoim atutem, a najlepszą kartą przetargową w dłoniach twoich rodziców? Dzięki niej korzystnie wydadzą cię za mąż, staniesz się nienachalną ozdobą swojego męża. Tylko dlaczego zupełnie cię to nie cieszy?

    E. Charakter

    1. Opis charakteru: Żyjesz jedynie we własnej głowie.
    W twoich żyłach płynie gitara elektryczna, oddychasz perkusją, czujesz klasycznym rockiem. Wystarczy, że zamkniesz oczy i już możesz być kimś innym. Uwolnić się z klatki klasy wyższej, porzucić wszystkie dobre maniery, przywdziać potargane jeansy. Grunge to całe twoje życie. Nie dosłownie oczywiście, przecież doskonale realizujesz się w roli panny z dobrego domu – tylko pod maską chłodu i dystansu, gra ci w duszy muzyka. Czasami hamulce jednak puszczają, czasami zatracasz się w cudownym brzmieniu i zapominasz o całym świecie. Jesteś zagadką i tajemnicą, a jednak obnażasz się całkowicie gdy trącasz struny gitary; pozwalasz czytać z siebie jak z otwartej księgi. Prostytuujesz się śpiewem i właśnie dlatego ludzie nie potrafią oderwać wtedy od ciebie oczu. Zazwyczaj stoisz jednak wyniosła i niedostępna. Nienagannie ubrana, z idealnie uprasowanym kołnierzykiem i starannie ułożonymi włosami. Czy wtedy nie jesteś prawdziwa? Wręcz przeciwnie. Brak określenia jest sensem twojej egzystencji. Dla innych możesz być zaledwie nienamacalnym marzeniem, nieosiągalnym snem, zjawą w ludzkim ciele. Nie dotknęłaś ziemi ni razu. Nie brudzisz sobie rąk kontaktem z resztą świata.
    Odkręcasz kurki z gazem, śmiejesz się śmiechem szaleńca. Słyszysz, jak dobija się do drzwi, wołając cię po imieniu i jego wszystkimi możliwymi zdrobnieniami. Na próżno. Otwierasz je dopiero wtedy, gdy on bezsilnie osuwa się na ziemię z przekonaniem, że to już koniec. Że tym razem zabawa w twojego zbawiciela zakończy się tragicznie. Uwielbiasz patrzeć, jak za każdym razem traci nadzieję. Wychodzisz, uśmiechając się nieobecnie i zaczynasz bagatelizować wszystkie jego obawy. Bo przecież nic się nie stało. Bo to była tylko zabawa. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak nieporadna i bezsilna się teraz wydajesz.
    Gonisz wiatr. Przez chwilę stoisz nieruchomo, nie zwracając najmniejszej nawet uwagi na otaczający się świat; wodzisz wzrokiem za wirującymi w powietrzu zwiędłymi liśćmi. Niespodziewanie, wypuszczasz z rąk wełniany szalik, obserwujesz, jak frunie unoszony przez silny, jesienny podmuch, po czym równie nagle budzisz się z letargu i rzucasz się w pogoń za nim. Po raz kolejny śmiejesz się sama do siebie i sprawiasz, że nie można oderwać od ciebie oczu. Jesteś zachwycająca w swym pięknie i przerażająca w szaleństwie. Budzisz w innych tak ambiwalentne uczucia, że obracasz w pył całą ich pewność siebie.
    Masz w nosie to, że pora jest już zdecydowanie zbyt późna. Przychodzisz i wychodzisz kiedy chcesz, nie zważając na konsekwencje i konwenanse. Lubisz mieć ostatnie słowo. Gdy pyta, co cię tu sprowadza, odpowiadasz, że przybyłaś naprawić jego życie. Zawsze wiesz, co dla innych najlepsze i zawsze stawiasz na swoim, niezależnie od tego, do jakich środków miałabyś się uciec. Wygłaszasz kolejny moralitet. Tupiesz nóżką, krzyżujesz ramiona na piersiach i prychasz na wszystko, co się rusza. Bardzo lubisz akcentować swoje drobne filozofie. Gdybyś tylko chciała, mogłabyś zawojować świat, jednakże za cel honoru postawiłaś sobie jego obronę. A to stoi w konflikcie z naturalnym porządkiem rzeczy. Niezależnie, ile będzie mówił i powtarzał w kółko jedno i to samo, sens jego słów nie dotrze do ciebie i nie osiągnie zamierzonego skutku. Masz jawny dar ignorowania tego, czego nie chcesz słyszeć. Z pasją fanatyka selekcjonujesz wszystkie informacje, wybierając jedynie te, które są ci na rękę lub po prostu przekształcasz sens całej wypowiedzi na zgodny z twoją ideologią. Jednakże gdy to ty o coś pytasz, odpowiedzi oczekujesz natychmiast. Nierzadko wracasz po kilku dniach lub godzinach do dawnej rozmowy i spodziewasz się, że rozmówca będzie doskonale wiedział, o co ci chodzi. Pomiędzy wygłaszaniem swoich teorii przygotowujesz herbatę. Brzoskwiniową. Pijasz tylko brzoskwiniową herbatę.
    Nie wiesz, czego tak właściwie chcesz i chyba nic na świecie tego nie zmieni. Jesteś buntowniczką, ale jedynie we własnej głowie – ilekroć starasz się coś zmienić, konformistycznie powracasz do wcześniejszego stanu rzeczy. Przyznaj szczerze, ile to już razy chciałaś rzucić szkołę, rozpocząć szumną karierę wokalistki, zalewać płatki alkoholem, leczyć katar narkotykami i sypiać z kim popadnie? Intryguje cię ten styl życia i choć lgniesz do niego w każdej wolnej chwili, nie widzisz tam dla siebie miejsca. Jesteś zbyt mocno związana ze środowiskiem arystokracji, by tak łatwo je porzucić – nie potrafisz wyzbyć się przyzwyczajeń dla niespełnionych pragnień. Chcesz tego, choć w gruncie rzeczy nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Nigdy nie doświadczyłaś niedostatku, nigdy nie musiałaś martwić się o rzeczy materialne. Od najmłodszych lat dostawałaś wszystko, czego chciałaś i nawet więcej, miałaś wszystkich na skinięcie palcem – i mówisz, że mogłabyś z tego zrezygnować? Cassie, nie wytrwałabyś w prawdziwym świecie nawet jednego dnia. Ale tobie to nie przeszkadza, nawet nie słuchasz, kiedy ktoś zwraca ci uwagę. Nie uznajesz krytyki. Wstajesz, podchodzisz do gramofonu, włączasz Anyway you want it i uznajesz, że nie musisz tłumaczyć niczego więcej.
    Boisz się miłości. Chciałabyś jej zasmakować, pojąć jej istotę i zrozumieć z jakiej racji tak często pojawia się w słowach twych ukochanych piosenek. Bo skoro wszyscy tak mocno jej pożądają, musi być wyjątkowa, tak sądzisz, prawda? Zdajesz sobie jednak sprawę, że nigdy nie posiadałaś przywileju kształtowania własnego życia. Jesteś zupełnie pewna, że w niedługim czasie na twoim serdecznym palcu pojawi się zaręczynowy pierścionek z brylantem i możesz jedynie dać upust swym skłonnościom do hazardu, zastanawiając się, z kim twoi rodzice ubiją interes życia. Pragniesz epickiej miłości i równocześnie masz brutalną świadomość, że nigdy nie doczekasz swojego szczęśliwego zakończenia.
    Jesteś jedynie połową nieskończoności, grzmotem poprzedzającym błyskawicę i oddechem zaczerpniętym, nim z ust wytoczą się słowa. Paradoksalna, przeciwna i konieczna. Tworzysz swoją własną Nibylandię. Żyjcesz w swym osobistym świecie, a rzeczywistość zdaje się zupełnie ci w tym nie przeszkadzać.

    2. Ciekawostki:

    • Zainteresowania: Gitara elektryczna, śpiew, taniec towarzyski
    • Ulubione: Rock & grunge, brzoskwiniowa herbata, whisky, koncerty, kluby rockowe
    • Inne: Zna francuski, hiszpański i łacinę, ale nie potrafi wygiąć języka w trąbkę

    F. Przeszłość

    Urodziłaś się pierwszego grudnia roku pańskiego tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego szóstego, choć nigdy w to do końca nie uwierzysz. Bo z jakiej racji? Na słowo? Nie pamiętasz tego dnia, tak samo jak i nie potrafisz również przywołać większości wspomnień ze wczesnego dzieciństwa. Twoim pierwszym jest to, w których oblewasz Christine ciepłym mlekiem, jednakże nie masz pojęcia, dlaczego to zrobiłaś. W gruncie rzeczy, byłaś dobrym dzieckiem. Zawsze sumiennie wykonywałaś swoje polecenia, potrafiłaś grzecznie wysiedzieć na tych wszystkich niebywale nudnych przyjęciach dorosłych i nigdy nie przyniosłaś rodzicom wstydu swoim zachowaniem. Nie znosiłaś tylko guwernantki, której podkładałaś ciasto na fotel, a potem z zasznurowanymi ustami przyglądałaś się, jak cała wina spada na twoją starszą siostrę. Czasami wchodziłaś ojcu na kolana. Z kolorową książeczką, uwielbiałaś przecież, gdy ci czytał. Pod koniec opowieści zawsze udawałaś, że zasnęłaś, żeby zaniósł cię do łóżka i ucałował w czoło na dobranoc.
    Gdy miałaś dziewięć lat, nie potrafiłaś zrozumieć, dlaczego Julian może iść do Hogwartu, a ty nie. Rok później, gdy odprowadzałaś na dworzec King's Cross również Christine, nie mogłaś się doczekać, kiedy dostaniesz swój własny list i to ciebie będą ściskać tak mocno na pożegnanie. Zdążyłaś zupełnie o tym zapomnieć do kolejnego września. Bardziej martwiłaś się tym, że nie zapakowałaś ze sobą czapki.




      Similar topics

      -

      Obecny czas to Pią Kwi 28, 2017 1:39 am