Michelle Morison

    Share
    avatar
    Misza Morrison

    Liczba postów : 124
    Płeć : Female

    Michelle Morison

    Pisanie by Misza Morrison on Pią Gru 28, 2012 12:06 am

    MICHELLE “MISZA” MORRISON

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Michelle
    2. Nazwisko: Morrison
    3. Data urodzenia: 22.04.1994
    4. Miejsce urodzenia: Manchester
    5. Miejsce zamieszkania: dom dziecka „Lumos” w Manchesterze
    6. Czystość krwi: bardziej czysta niż brudna

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Żyliśmy ubogo lecz byliśmy dumni z naszego czystokrwistego pochodzenia. Pewnie, że się zdarzał jakiś wujek Ted czy inna ciocia Mary, która nie była znowu taka nieskazitelna, a nawet pokusiłabym się o nazwanie jej szlamą ale co to za rodzina bez czarnej owcy. Przynajmniej w kwestii krwi. Jeśli patrzeć na charakter, moi rodzice i ja tworzyliśmy małe stadko czarnych owieczek.
    Mama, Lynette, odkąd pamiętam siedziała w domu. Właściwie chyba nigdy z niego nie wychodziła, nawet zakupy robiła nam sąsiadka. Lynette była czarownicą w sile wieku, w dodatku była nawet ładna, jednak miała bardzo słaby charakter, który wpędził ją w wieczną depresję. Strasznie mnie irytowały te jej huśtawki nastrojów. Dbała o mnie, nie powiem, że nie. Zawsze miałam co jeść i co ubrać, jednak właśnie do tego ograniczały się nasze kontakty. Wspólnych posiłków, spożytych w całkowitej ciszy i pomocy przy łataniu ciuchów.
    Ojca nigdy nie było. A gdy był, w domu śmierdziało alkoholem, a Lynette kuliła się w kącie skromnego salonu. Chowałam się w swoim ciasnym pokoiku i czekałam aż krzyki na dole ustaną.
    Wszystko skończyło się tego lata, gdy dostałam swój pierwszy list z Hogwartu. Ernst zostawił rodzinę i odszedł nie wiadomo gdzie, a biedna mama dwukrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Wiecie jak mówią. Do trzech razy sztuka, jej też się udało dopiero za trzecim razem. Jej nieobecność początkowo mnie nie martwiła. Wcześniej często przesypiała całe dnie i noce, nie dając oznak życia. Dopiero po tygodniu, gdy skończyły się zapasy w lodówce i musiałam poprosić sąsiadkę o pomoc, okazało się, że Lynette już się nie obudzi. Dokładnie dwunastego lipca na progu naszej rozlatującej się kamienicy pojawili się pracownicy opieki społecznej i zabrali mnie do domu dziecka. Nie protestowałam i nie płakałam. Wzięłam Bruno, pluszowego psa i wyszłam za rękę z elegancko ubraną czarownicą.
    Trafiłam do „Lumos”, magicznego domu dziecka, w którym było za dużo dzieci, a za mało łóżek. Oszczędności moich rodziców, a raczej ich brak, nie pozwoliły mnie umieścić w jednej z tych drogich placówek, gdzie dostajesz codziennie porcję słodyczy i masz pokój dla siebie.
    Od tego czasu oni byli moją rodziną. A było ich zbyt wielu i zmieniali się zbyt często, żeby ich opisywać.
    2. Pokrewieństwo:
    3. Status majątkowy:biedna

    C. Szkoła

    1. Rok nauki: VII
    2. Dom: Slytherin
    3. Przedmioty: obrona przed czarną magią, transmutacja, eliksiry, historia magii,, numerologia, starożytne runy

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje

    • Wzrost: sto sześćdziesiąt pięć centymetrów
    • Budowa ciała: drobna, szczupła
    • Kolor oczu: niebieskie, z zielonawymi plamkami
    • Kolor włosów: ciemny brąz, żaden kasztan czy inne miedziane refleksy
    • Cechy charakterystyczne: nierówny zgryz

    2. Opis szczegółowy:
    Wyglądam jak chochlik. Serio. No spójrzcie na mnie. Mam zbyt duże, migdałowe oczy, które zajmują większą część mojej twarzy. Wystające kości policzkowe, wąskie usta, krótki zadarty nos. Do tego piegi, które wychodzą szczególnie przy słonecznej pogodzie. Nie jestem pyzata, rumiana i roześmiana. Raczej trójkątna, blada i posępna, jak na rasowego chochlika przystało. Wspominałam już o nierównym zgryzie?
    Wzrost mam przeciętny i wszystko jakby proporcjonalne. Nogi tylko są jak na mnie zbyt chude i trochę krzywe ale nauczyłam się z tym żyć. Nigdy nie będę modelką w katalogu z bielizną, takie życie.
    Spojrzenie mam dosyć nieobecne, a w połączeniu z moim lekko ironicznym uśmiechem, sprawiam wrażenie, jakbym ukrywała przed światem jakąś wielką tajemnicę. Ukrywam? Nie wiem. Nie sądzę.
    Jak już wcześniej wspominałam, nigdy nie ubieram się pod pogodę. Lubię łączyć ze sobą sprzeczności. Bluzę dresową ze spódniczką, skórzane legginsy z adidasami i zwiewną sukienkę z puchatymi kozakami. Włosy mam w wiecznym nieładzie. Rzadko zdarza się żeby były czymkolwiek upięte, raczej pozwalam im żyć ich własnym życiem.
    Ludzie raczej na mnie nie patrzą, a nawet jeśli mnie widzą, idą w przeciwną stronę.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    Lubię o sobie myśleć, że jestem szara i przeciętna ale okłamywanie samej siebie jest łatwe. Ludzie uważają, że jestem dziwna. Ubieram się nieodpowiednio do pogody, łączę bluzy dresowe ze spódniczkami i pojawiam się znikąd w najmniej spodziewanych miejscach. Wyobraźcie sobie, że otwieracie składzik na miotły, bo macie ochotę na małe co nieco lub też zwyczajnie chcecie posprzątać albo polatać, a tam siedzi ktoś na odwróconym do góry dnem wiadrze i czyta książkę z magiczną kulą światła nad głową. To byłabym ja.
    Moje życie to bałagan. Bałagan w mojej głowie i dookoła mnie. W torbie zawsze mam więcej książek niż powinnam, bo nie jestem w stanie się spakować według planu. Zorganizowani i poukładani ludzie budzą we mnie silny niepokój. Podobno wszechświat dąży do chaosu, a ja staram się żyć w zgodzie z naturą.
    Mam stosunkowo wybuchowy temperament, który często zakrapiam alkoholem i owiewam papierosowym dymem. Jeśli ktoś mi podpadnie, jestem gotowa walczyć jak lwica o swój honor i szacunek. Mało kto jest tak dumny ze swojego rodowodu jak ja. Co z tego, że nie mam ku temu powodu. Że ojciec mnie zostawił, a matka łyknęła jakieś paskudztwo i postanowiła mnie osierocić. Jestem w dziewięćdziesięciu procentach czystokrwista i żadne dramy rodzinne tego nie zmienią. Bywam wulgarna i prowokacyjna. Od czasu do czasu wyrywam się z marazmu, aby przez kilka chwil balansować niebezpiecznie na krawędzi.
    Życie mnie nie oszczędzało, więc siłą rzeczy nauczyłam się walki o przetrwanie. Jestem raczej nieufna, zdystansowana i skryta. Nie dzielę się swoimi żalami i rozczarowaniami z przypadkowymi osobami. Chociaż to właśnie towarzystwo nieznajomych cenię sobie najbardziej. Bo tacy ludzie nigdy cię nie skrzywdzą i nie zawiodą. Królowa rozmów na jeden wieczór. Ludzie odchodzą, więc nie widzę sensu, by się przywiązywać do zbyt dużej ich liczby.
    Jestem trochę samotnym wilkiem. Chociaż moja wataha jest tuż przy mnie, ja trzymam się z boku i raczej biernie obserwuję niż biorę udział w ich życiu. Ciężko mnie czymś poruszyć. Widziałam wystarczająco wiele, by się uodpornić na złamane paznokcie i rozdwojone końcówki.
    Nie przepadam za bogatymi ludźmi, którzy udają, że są nieszczęśliwi. Chętnie bym się z nimi zamieniła. Nawet czasami im to proponuję ale wtedy patrzą na mnie jak na wariatkę. Zresztą, do tych spojrzeń można się przyzwyczaić, serio.
    Marzę. Po cichu, w tajemnicy przed innymi. O wielkim życiu poza murami domu dziecka, a nawet poza murami Hogwartu. Gdzie ludzie nie będą mnie znali jako Miszy-sieroty. Miszy, która jest problematyczna. Miszy, która biła dzieci w sierocińcu, bo nie potrafiła sobie inaczej radzić z problemami. Miszy, która nic nie znaczyła dla własnych rodziców, którzy zafundowali jej niezłe pranie mózgu w dzieciństwie. Może nawet wróciłabym do swojego imienia, za którym nigdy nie przepadałam i które zna niewielu. Może rzuciłabym palenie i zaczęła uprawiać jogę albo jakiś inny, równie wyrafinowany sport.
    A tymczasem umieram i gniję w tym miejscu, które prześladuje mnie duchami przeszłości i rzuca posępny cień na przyszłość.

    2. Ciekawostki:

    • Zainteresowania: Lubię polatać na miotle. W dziwny sposób pęd powietrza na twarzy pozwala mi zapomnieć o gnijącym świecie, który zostaje na dole.
      Oprócz tego namiętnie dziergam czapki na drutach (mam ich całą kolekcję i regularnie obdarowuję nimi znajomych) i jestem największą pasjonatką historii Hogwartu, jaką kiedykolwiek poznacie. Serio. Znam dokładnie przeszłość każdego korytarza i każdej rzeźby w zamku. No ok, może przesadzam ale serio, jestem bliska osiągnięcia mistrzostwa w tej dziedzinie.
    • Ulubione: Bruno, tanie wino, zapach arbuza, wełna, która zmienia barwę w zależności od nastroju
    • Inne: Czasami udaję, że jestem kimś innym.

    F. Przeszłość
    Myślę, że wszystko, co powinno się tu znaleźć, opisałam już wcześniej.



      Similar topics

      -

      Obecny czas to Pią Paź 20, 2017 10:51 pm