Anthony Morland

    Share
    avatar
    Anthony Morland

    Liczba postów : 168
    Płeć : Male

    Anthony Morland

    Pisanie by Anthony Morland on Nie Sty 06, 2013 11:02 pm

    Anthony Morland

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Anthony Maximillian
    2. Nazwisko: Morland
    3. Data urodzenia: 12 maj 1993r.
    4. Miejsce urodzenia: Oldbury-Smethwick
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn
    6. Czystość krwi: 1/2

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Kiedyś miałem mamę – prawdziwą opokę w dzieciństwie. Dorastając traciłem ją na własne życzenie, a potem dorosłem, kiedy naprawdę odeszła, kiedy miałem lat piętnaście. Nie chcę pamiętać nic, więc moje myśli rzadko powracają. Lubię ten wygodny stan. Ojca jeszcze mam, choć rzadko go widuję. Przypomina mi o tym, że paradoksalnie ponownie zachowuję się, jak za dawnych czasów, nieistniejących w moim umyśle, należących do kogoś innego. Teraz oddalam się od Ofelii. Rozmawiamy na niezobowiązujące tematy, ale nie ma wspólnych obiadów. Żyjemy osobno, choć ona po śmierci mamy była dla mnie najważniejszą osobą. Z ojcem łączy mnie przeciętna więź – nie jesteśmy ze sobą zżyci, ale to mój ojciec, więc odwiedzam go czasem i rozmawiamy, ale nie za dużo, ja wciąż się gdzieś śpieszę.
    2. Pokrewieństwo: Ofelia Morland
    3. Status majątkowy: przeciętny

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Ravenclaw
    2. Referencje zawodowe: Kiedy coś muszę zrobić, a mi się nie chce to tego nie robię, więc muszę mieć zajęcie, które przykuwa moją uwagę, wtedy poświęcam się mu z należytym szacunkiem niczym chytra baba z Radomia trzem cytrynkom. Skoro byłem w Ravenclawie to chyba oznacza, że jestem inteligentny. Z książkową mądrością trochę gorzej. Ale mam dobrą dykcję oraz charyzmę i dryg dziennikarski. Jedna gazeta opublikowała nawet mój felieton na temat młodzieży i upadku cywilizacji. Pisałem go z Miszą na haju na siódmym roku w pewnym super tajnym miejscu przy jeziorze. Wysłaliśmy go wspólnie do jednej z gazet, chrzcząc się anagramem, z którego powstawało niewybredne słowo.
    3. Wykonywany zawód: spiker radiowy
    4. Zarobki: niskie

    C1. Studia

    1. Wyniki owutemów: ZAKLĘCIA O
    OBRONA PRZED CZARNĄ MAGIĄ W
    TRANSMUTACJA Z
    ZIELARSTWO N
    ASTRONOMIA T
    MUGOLOZNASTWO T
    NUMEROLOGIA T
    2. Kierunek studiów: relacje międzymagiczne
    3. Rok studiów: I

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje

    • Wzrost: 180 cm
    • Budowa ciała: proporcjonalna
    • Kolor oczu: piwny
    • Kolor włosów: bardzo ciemny brąz, w kiepskim oświetleniu możesz mieć wrażenie, że czarny
    • Cechy charakterystyczne: mam bliznę przy skroni

    2. Opis szczegółowy:
    Ciemne włosy mam, niedbale targane przez wiatr. Posępną minę też, kiedy stoję sam (tworzę wiersze po spaleniu skręta), dopalając papierosa skoncentrowany na niczym. Myślę, by nie myśleć lub myślę o rzeczach mało ważnych, o studium bądź pracy w radiu, o ludziach śpieszących się gdzieś, gdzie tak naprawdę nie chcą być. Zaraz sobie przypominam, że także nie chcę tu być. Rzucam papierosa na ziemię i idę, szurając butami o ziemię, idę do miejsca, gdzie nie chcę być jeszcze bardziej. Taka natura ludzka i misja naszej egzystencji bez misyjnej. Masło maślane? Nieważne. Jak tak sobie idę i szuram butami o ziemię, i szuram dalej, i szuram przeważnie, chyba że ktoś zwróci mi uwagę. Niekiedy przypominają mi także, abym nie mówił z papierosem w ustach. Nie wiem czy przez kulturę czy przez niewyraźne wypowiedzi czy może przez jedno i drugie. Nie zastanawiam się nad tym, wyciągam papierosa z ust, a czasem nie, a czasem też mam poobgryzane skórki przy paznokciach, ale te drugie jednak są całe. Inną mam za to dodatkową manierę – nucę piosenki. Siedzę w parku na ławce z rozprostowanymi nogami przed sobą albo leżę i mam zgięte w kolanach, może coś nawet czytam, a potem nieświadom nucę chwytliwy kawałek. Przechodnie nieprzychylnie na mnie się patrzą, jak na człowieka niespełna rozumu, ci zuchwalsi wytykają palcami albo i krzyczą, rozpoczyna się koleina bójka. Nie przejmuje się tym, przestały mnie przerażać liczne ilości siniaków na moim ciele od momentu bójki, mającej miejsce w lato dwutysięcznego jedenastego. Naćpany nagabywałem laskę kolesia typu gangsta, oberwałem od jego ziomków na tyłach klubu, śmiejąc się z każdego kolejnego ciosu. Wylądowałem w szpitalu z kilkoma połamanymi żebrami i złamaną ręką. Chodziłem posiniaczony przez kilka tygodni. Bliznę mam też. Przy skroni. W świetle słonecznego dnia widać ją dokładnie. Pamiątka moich klęsk. Koleiny powód do życia teraz i kiedyś w czasie najbliższym. Śmiech szaleńca.
    Mieszkam sam, prasować moich ubrać nie ma kto, ale od czego są czary? Rzadko chodzę w wymiętolonych bluzkach. Na bandamkach nie praktykuję magii, choć nie mam ich za wiele. Żaden ze mnie gej fanatyk mody. Unikam jasnych kolorów, wszystko w chłodnych barwach w ewentualności. Ciemne powycierane jeansy, ciemny t-shirt z przekazem „Keep calm and kill people in your mind”.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    Stoję wciąż w tym samym miejscu, pozornie myśląc, że odległość od przeszłości liczona jest w setkach tysięcy kilometrów. Mylę się, nie dostrzegając paradoksu. Czasem biegnę, lecz nie uciekam. Oddalam się od dawna. Dostrzegam tylko dziś oraz najbliższą przyszłość. Z tym, co było kiedyś uporałem się dawno temu. Sam, bo przecież nie mam nikogo na kim mógłbym polegać. Wszyscy odeszli – mama, siostra i ona. Choć dwójka ostatnich krąży nieustannie w pobliżu. Nasze ścieżki się spotykają, lecz z dziewczyną nie rozmawiam. Błądzę wzrokiem po tłumie, zgubiła mi się na chwilę. Patrzę, kiedy nie widzi. Czasem czuję na sobie wzrok dziewczyny albo tylko mi się wydaję i popadam w paranoję. Za każdym razem mam sztuczny uśmiech. Ona wie, że wciąż tkwię w przeszłości, mimo wsparcia ze strony siostry. Potem była sprawa z dziewczyną i odtąd nie ma nas. Żyjemy osobno, śpiesząc się, byle nie natknąć się na siebie. Nie ma też już siostry. Wszystkich mi pozabierano. I teraz tkwię w czeluści niczego. Bawię się dobrze. Dbam o teraz i najbliższą przyszłość. Jestem pozbierany i samowystarczalny. Wcale nikogo mi nie brakuje. Trzech opok.
    Jadę na desce po ulicach Londynu, w uszach słuchawki, pobrzmiewa mi agresywna muzyka. Czasem mam wyimaginowaną gitarę, gdy włączam w jednopokojowym mieszkaniu Morrisona. Mam też prawdziwą, akustyczną. Wiecie, co mówią – gitara to jeden z prostszych instrumentów. Gram od dwóch lat. Sprawa z mamą i z dziewczyną zawładnęły moim umysłem. I siostra, z którą utraciłem dobry kontakt. Teraz są tylko rozmowy na błahe tematy przy niespodziewanym spotkaniu. Nie ma wizyt na obiad. Sam nauczyłem się gotować, sam nauczyłem się grać na gitarze oraz sam również udaję, że żyję pełnią życia. Potem patrzę w lustro i widzę siebie, dawnego siebie, siebie obecnego, nic się nie zmieniło. Mogę oszukiwać wszystkich naokoło, ale są chwilę, gdy dopuszczam do siebie to wszystko i się załamuję, nie wiedząc, co począć. I wtedy płaczę, jak dziecko.
    Bywam pesymistą. Odkryłem to kilka lat temu, po pierwszym złym doświadczeniu, którego pozbywam się z umysłu w sposób, jaki odganiam natrętną muchę, by rozbryzgać ją na ekranie monitora. Nie wiem, czy niegdyś byłem optymistą. Chyba przed śmiercią mamy wszystko wydawało się mieć szare zabarwienie. Nie dostrzegałem bieli lub czerni, zawsze coś pośrodku. Osobiście preferuję mówienie o sobie jako o realiście, bo czyż nie wszyscy omamiamy innych tym, czego nie ma? W naszą naturę wpisane są zachowania, z którymi jedni walczą, a drudzy poddają się im. Należę do grona osób, popierających lub wybierających drugą opcję. Nie przepadam za udowadnianiem czegoś ludziom albo robienia czegoś pod publikę. Może dlatego właśnie nigdy nie przykładałem się do nauki, nadrabiając wszystko tuż przed egzaminami? Nigdy nie wychodziło perfekcyjnie, ale nie spodziewałem się tego. Dawno porzuciłem marzenia o byciu kimś oraz o słuszności pojęcia idealność.
    Kontakty interpersonalne stanowią dla mnie problem. Albo może inaczej – stanowią problem dla tych, co prezentują zachowania, których nie potrafię zaakceptować. Odkąd pamiętam, mówiłem ludziom, kiedy coś mi się nie podobało. Nie potrafię znieść fałszu, przymilania się i tego typu spraw. Mówię otwarcie, nie kryję się z niechęcią. Lubię mieć jasność, nie chcę niepotrzebnych zawiłości, dobrych dla osób, analizujących wszystko po kolei. Ich także nie pojmuję. Biorę sprawy takimi jakimi są, tak jak je odbieram, nie zastanawiam się dogłębnie, zmieniając zdanie, co parę minut. Raz podjęta decyzja jest tą ostateczną. Nie bawię się także w filozofa oraz nie utożsamiam się z żadnym poglądem, choć kawał ze mnie liberała.
    Przebywam w zatłoczonych miejscach, pełnych hałasu. Cisza mnie dręczy.
    Czasem zastanawiam się, czy mam miejsce, w którym chciałbym być i wiem tylko jedno – z dala od tego. Nie potrafię sprecyzować, gdzie to daleko jest. Może to coś nierealnego tak, jak wizja utopijna? Myślę, że miejsce, czymkolwiek jest, to rodzaj utopii. Zaraz jednak przypominam sobie, że nie pasowałbym, wyróżniając się na każdym kroku, nawet gdyby to była utopia, należąca do mnie. Zniszczyłbym ją.
    Pozbywając się pałętającego pod nogami pesymizmu – mam marzenie, plan na przyszłość. Tą odległą, tą która ukrywa się pod postacią kiedyś. Chcę zostać architektem. W mieszkaniu mam stół kreślarski. Wiedzą o kiedyś ci, co odwiedzili mnie w nowym świecie. Nie mówię o tym, lubię mieć tajemnice, nie jestem wylewny.
    2. Ciekawostki:

    • Zainteresowania: skateboarding, spanie, modernizm, architektura, rysowanie
    • Ulubione: deska, muzyka, spanie, nucenie piosenek na ławce w parku, amerykańskie horrory, projektowanie budynków
    • Inne: czasem bywam poważny, dajcie mi wtedy tabletkę na przywrócenie mnie

    F. Przeszłość
    Wiem, że boli i nigdy boleć nie przestanie. Wiem, że mogę tylko uśmierzać ten ból i żyć dalej. Wiem, że nie potrafię się z tym uporać. Nie wiem tylko, co będzie dalej. Kiedyś wszystko było takie proste. Może dlatego lubię wyraz kiedyś? Kiedyś oznacza to, co było i to, co będzie. Kiedyś było dobrze, i kiedyś też będzie lepiej. Tak myślę. Bo kiedyś uwielbiałem wracać do domu na wakacje, bo była tam mama. Teraz nie uwielbiam przebywać w domu, bo mamy tam nie ma. I potem z dziewczyną też gdzieś zniknęliśmy, i z Ofelią. Potem zacząłem studia i pracę, by o niczym nie myśleć. I teraz sobie żyję z przerażającymi, ekscytującymi, dobrymi i złymi wspomnieniami, ale większości ich nie chcę pamiętać, bo nie lubię przeszłości.

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Sro Paź 18, 2017 5:40 pm