salon

    Share
    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    salon

    Pisanie by Blake Burton on Wto Lip 02, 2013 5:54 pm

    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    Re: salon

    Pisanie by Blake Burton on Sob Lis 02, 2013 3:26 pm

    Blake i Laura kupili ten dom, a w zasadzie sam Blake kupił ten dom od pewnego, starszego małżeństwa, z zamiarem dokonania w nim małych poprawek i wyremontowania niektórych pomieszczeń. Do łazienki już włożyli część od siebie, wazony z kwiatkami, nowe zasłony do okna pomalowanego na biało. Książki żyły własnym życiem, piętrząc się na wszystkich możliwych regałach w pomieszczeniu dla nich przeznaczonym. Kuchnia zyskała piękny stół i komplet srebrnych sztućców, natomiast jego gabinet nową maszynę do pisania i kolejny dziennik do kolekcji.
    Salon wciąż był kwestią sporną, ponieważ o ile Frankie zamierzała coś w nim zrobić, przemeblować go, dodać coś nieco od siebie, nowe zasłony, inny kolor na ścianach - Blake nie chciał, by cokolwiek uległo w nim zmianom. Podobał mu się taki, jaki był, z plamą na parkiecie i rozklekotaną szafką przy kominku.
    Białe ściany działały nań niezwykle inspirująco.
    Wrócił do domu koło drugiej po południu i pierwszą rzeczą, którą zrobił, było przeniesienie maszyny z gabinetu do salonu. Ułożył ją na stoliku pod dużym oknem i odsłonił zasłony. Zimne, listopadowe światło wpadło do pomieszczenia. Odetchnął. Zdjął marynarkę i rozłożył ją na oparciu krzesła, sam usiadł na nim i wkręcił pierwszą kartkę.
    avatar
    Laura Burton
    Heroina XXI wieku

    Liczba postów : 166
    Płeć : Female

    Re: salon

    Pisanie by Laura Burton on Nie Gru 01, 2013 11:11 pm

    Kiedy ma się własny dom to chyba normalne, że od razu chce się go urządzić tak by najlepiej pasował. To nie tak, że aktualny wystrój kompletnie mi się nie podoba, przecież to mój domek marzeń. Położenie, fakt, że niegdyś mieszkało w nim szczęśliwe małżeństwo, ten ogródek dookoła, naprawdę, sama nie znalazłabym lepszego miejsca. I wcale nie chcę zmieniać koloru ścian, plamy na parkiecie czy rozkletanych mebli, dodać jedynie zasłony! Znalazłam takie w katalogu, bardzo ciekawe, idealnie by się wkomponowały w klimat całego domu!
    Praca. Potem ogródek i moje eksperymenty w kuchni, wciąż potrafię przypalić wodę na ziemniaki. Nie wiem dlaczego mi to nie wychodzi, naprawdę się staram. Przepisy wycinam z gazet, kupuje książki, trzymam się miar - i nic.
    Taka jestem niedorozwinięta pod tym względem.
    Dlatego przynoszę do domu jedzenie na wynos, czasem chińszczyzna, czasem coś włoskiego, za bardzo nie przepadam za curry. Za to ryba z frytkami jest pyszna o każdej porze dnia i nocy.
    - Nie wiem, nie wiem, sama nie wiem - zaczynam od progu, dzisiaj wolne miałam, więc spędziłam pół dnia na ogródku, przygotowując go do zimy. Jakim cudem potrafię wychodować warzywa, a ugotować to już nie? Usłyszałam jednak, że mąż wrócił, więc idę się przywitać i cały spokój jaki miałam podczas kopania gdzieś ucieka - Męczy mnie dalej ta cała sprawa z Giną. Myślisz, że przesadzam? - według metryki jestem znacznie młodsza, ale czy to ważne, skoro w jej pokoju znajduję dragi?  Już nawet nie chodzi o tę obrączkę czy własny dom, zwykły rozsądek.
    Heh.
    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    Re: salon

    Pisanie by Blake Burton on Pon Gru 02, 2013 7:26 pm

    Burton liczył na to, że Laurze spodoba się dom w całości i nie będzie chciała nic w nim zmieniać. Potrafił zachwycić w swej prostocie. Początkowo sam nie czuł się dobrze z myślą, żeby cokolwiek do niego dodawać, jednak ogrom pustych przestrzeni powoli przytłoczył i jego. Nie muszę chyba zaznaczać, że zakupy były wyjątkowo udane.
    Aczkolwiek nie zgodzi się na zmiany w salonie. Jakiekolwiek. Zasłony były tu zbędne, tylko tłumiłyby i tak znikome światło wpadające do pomieszczenia o tej porze roku.
    A odnośnie kuchni, tak tylko sprostuję, że Blake wcale się nie gniewał o to, że Frankie potrafiła spalić wodę na ziemniaki! Potem te ziemniaki i tak mu smakują, jemu naprawdę nie trzeba wiele do szczęścia. Wystarczyła w sumie ona sama. Niekiedy z podekscytowaniem podtykała mu pod nos coraz to nowsze i bardziej wymagające przepisy, a on wręcz nie mógł się doczekać, żeby zobaczyć ją w akcji! Problem polegał na tym, że odrobinę mijali się w godzinach pracy i w momencie kiedy on był daleko od domu, pani Burton sobie czarowała w kuchni.
    Jakie to szczęście, że postawiła w życiu na magomedycynę! Przynajmniej będzie potrafiła odpowiednio się obandażować w razie problemów. Taka świadomość pozwalała Blake'owi pracować w spokoju.
    Odwrócił głowę, gdy żona wparowała do salonu i uśmiechnął się lekko na przywitanie. Przekrzywił głowę, patrząc na nią nieco zatroskany. Cała ta sprawa z jej siostrą i narkotykami od dłuższego czasu męczyła biedną Frankie.
    - Spróbuj się trochę do tego zdystansować - powiedział wymijająco.
    avatar
    Laura Burton
    Heroina XXI wieku

    Liczba postów : 166
    Płeć : Female

    Re: salon

    Pisanie by Laura Burton on Sob Sty 18, 2014 3:15 pm

    Przecież zasłony można wybrać jasne, niczego nie będą zasłaniać!
    Domek naprawdę podoba mi się bardzo - i przyznam szczerze, absolutnie nie chcę mieszkać gdziekolwiek indziej - nigdy. Jest dokladnie taki o jakim zawsze marzyłam. Bo nie ukrywajmy - zawsze była ze mnie marzycielka i romantyczka. Wszyscy mówili, że to takie durne i dziecinne, żem głupiutka i naiwna - bez wątpienia się na tym przejadę i będę bardzo, bardzo nieszczęśliwa.
    A proszę. Wystarczyło znaleźć odpowiedniego człowieka.
    Tutaj zawsze chodzi o odpowiedniego człowieka. Przykładowo - mama i tata. Uzupełniali się doskonale. I kiedy papa zmarł mama stała się taka... Niekompletna. Podobnie jak cała nasza rodzina. Zaczęła się rozpadać. Leroy znalazł Lu. Gina - morfinę. A ja założyłam nową rodzinę.
    Jest nam naprawdę dobrze - nawet pomimo tego gotowania. Ok, może sobie Blake twierdzić, że to nic nie zmienia, ale energią słoneczną żywić się nie będziemy - pomimo plotek, że to bardzo zdrowe. Ja jestem jednak zdania, że dieta musi być zbalansowana i, co nawet ważniejsze, smaczna. Mniam, mniam.
    Tylko boję się trochę, że to znowu moja mydlana bańka. Nam jest tutaj bajecznie a na zewnątrz wszystko się rozpada. Moje rodzeństwo. Misza. Wszyscy gubią swoje ścieżki, ja nic nie mogę z tym zrobić.
    - Ja się cały czas dystansuje - mówię więc - I może to błąd? Popatrz, kiedy żył tata nasza rodzina była jednością - a teraz zostały tylko nie mające nic ze sobą wspólnego jednostki, każda idzie w swoją stronę. I co gorsza, niektóre z tych stron kończą się niezłym bagnem - tak do wygląda, tak dokładnie ma się sytuacja - Albo popatrz na Miszę, widziałeś ją ostatnio? Dramat. Na każdym kroku jakiś dramat, to moja wina? - pytam, może rzeczywiście tak jest? Egoistycznie skupiliśmy się na sobie, a świat dalej płynie i spada w jakąś odchłań.
    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    Re: salon

    Pisanie by Blake Burton on Sob Sty 18, 2014 4:14 pm

    To głupie, że tak się upierał przy swoim zdaniu, ale nie pozwoli, by jakiekolwiek zasłony zawisły w ich salonie. Chyba sam musiałby dojrzeć do takiej myśli.
    Ha, Blake Burton dojrzeć, dobre!
    Był taki czas, kiedy w ich znajomości nie było miejsca na wyznania miłosne, potajemne schadzki i skradzione pocałunki. Wtedy po prostu zasiadali i rozmawiali, nie tylko o pogodzie i ostatnim zadaniu, ale o swoich marzeniach, planach, celach, strachu i obawach... Właściwie to Frankie dzieliła się z nim tym wszystkim, znajdując w nim dobrego słuchacza i wiernego przyjaciela. Nie było nic złego w tym, że chodziła z głową w chmurach i patrzyła przez różowe okulary, jeśli tylko było jej z tym dobrze, nikt nie powinien się w to mieszać. Poza tym to właśnie w takiej dziewczynie zakochał się Blake i postanowił, że będzie ją chronił przed krzywdami.
    Niestety niezbyt mu się to udało. Fakt, nie miał wpływu na śmierć jej ojca czy też niekontrolowane ataki ze strony rodzeństwa, to na jej decyzje, to na sposób bycia. Starał się jej tłumaczyć, że to wcale nie jej wina. Słyszał i czytał o wielu przypadkach, w których śmierć jednego członka rodziny zaważała na relacjach całej reszty. Nie było nic złego w tym, że Laura postanowiła założyć z nim rodzinę - on był z tego niesamowicie rad - w każdym razie lepsze to niż uciekanie się do półśrodków.
    Powinna być dumna z siebie, że nie zboczyła ze swojej ścieżki.
    Przygarnął ją mocniej do siebie.
    - Dlaczego nic nie mające wspólnego? Przecież wciąż wiele was łączy - zaoponował. - Po prostu... Nie wszystko jest takie proste, jak ci się wydaje. My mieliśmy szczęście, oni błądzą i go szukają. Kto wie, czy twój brat nie zazna szczęścia z tą dziewczyną, z którą teraz jest? Może Gina też odnajdzie inny sposób na życie. A Misza? - zatrzymał się na moment. - Tak właściwie to co z nią?

    Sponsored content

    Re: salon

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Cze 25, 2017 10:02 pm