Maeve Curran

    Share
    avatar
    Maeve Curran

    Liczba postów : 16
    Płeć : Female

    Maeve Curran

    Pisanie by Maeve Curran on Wto Lip 02, 2013 6:18 pm

    Maeve Curran

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Maeve Aine
    2. Nazwisko: Curran
    3. Data urodzenia: 20 marzec 1990
    4. Miejsce urodzenia: Cahir, Irlandia
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn, Anglia; z dala od huczącego ogniska rodzinnego, za to bliżej miejsca pracy – nowoczesne, urządzone ze smakiem, malutkie zagracone mieszkanko.
    6. Czystość krwi:  w ½ czysta: Deidre Byrne-Curran jest z krwi mugolskiej
    7. Teleportacja: tak

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Mama, Deidre Byrne-Curran. Ma 43 lata i za nic nie zgodzi się opuścić Cahir; domatorka, wzorowa pani domu. Prowadzi z babcią – dobrze przystosowaną mugolką (Myrtle, pod siedemdziesiątkę) kawiarenkę z coraz mniejszym rocznym utargiem mieszczącą się o niecałe sto jardów od największej lokalnej atrakcji – średniowiecznego zamku. Obie są do siebie bardzo podobne, jak również dobroduszne i nic ich nie zdziwi. Dzielnie znoszą szaleństwa pięcioletniego duchem Cadena Currana, którego roznosi w dużym domowym ogródku: ponieważ rodzina zamieszkuje w mugolskiej społeczności, zamiast quidditcha, Caden zadowala się koszykówką i wspinaczką górską w weekendy. Pracuje ledwie po kilka godzin dziennie, w wydawnictwie Cztery Gryfy i Pantozaur, drukującym książeczki dla dzieci i literaturę naciąganego faktu. Reszta rodziny rozjechała się do większych miast i najczęstszy kontakt Curranowie z Cahir mają z tymi z Dublina, rodziną starszej siostry Cadena. Ich najstarszy syn niedługo skończy studia. Najmłodszy syn Cadena i Deidre zaś za rok pójdzie do Hogwartu i wszyscy wróżą mu tam przynależność do Hufflepuffu.
    2. Pokrewieństwo:
    3. Status majątkowy: przeciętny

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Hogwart, Gryffindor (na 5. roku – prefekt)
    2. Referencje zawodowe: Przede wszystkim, co nieuchronne, jak się dorasta w najbardziej słonecznej, ciepłej i wyrozumiałej rodzinie na północnej półkuli, jest otwarta na ludzi i doświadczenia, i wygadana. Ma wielką potrzebę niezależności i niezrównany zapał, ale tylko do pasjonujących ją dziedzin. Nie zmuszaj się do niczego – oto jaką naukę wyniosła z domu, gdzie groszem może nie pachnie, ale za to najlepszymi cynamonowymi bułeczkami w hrabstwie już owszem. Dlatego też zdecydowała się na mało opłacalne, ale jakże fascynujące studia językoznawcze na mugolskim uniwersytecie Kent, ukończone z wyróżnieniem; próbowała po tym sukcesie trzykrotnie dostać się na staż w północnej Afryce dla Gringotta, ale okazało się, że płynność w językach wymarłych szlifowanych równolegle ze studiami w domu, z podręczników życzliwie wypożyczonych przez hogwarcką bibliotekę to za mało. Jest zorganizowana (raczej) i ambitna (zdecydowanie). Może nazbyt się spoufala, ale wierzy w siłę słów przepraszających i wybaczających – nieodzowne przy skrzywionym pojmowaniu granic zawodowych nazwanych zwierzchnictwem, podwładnością, terminem ostatecznym, zaległością z czynszem. Wszystko da się nadrobić. Wszystko. Kiedy w ostatnie hogwarckie wakacje pracowała w wydawnictwie ojca przy edycji i korekcie wysoce fikcyjnej biografii niejakiej Cynthii H. pt. Byłam niewymowną, właśnie ta zasada jej przyświecała i wyszła z budynku Czterech Gryfów z podniesioną głową i sukcesem na koncie. Potem, przez cały okres uczęszczania na studia pracowała w Magicznych Dowcipach Weasleyów.
    Zna cztery języki, w tym dwa wymarłe - łacina i staroegipski, odrobinę trytońskiego i goblideguckiego, plus francuski i portugalski. Wszystko z całkiem niezłym akcentem.
    3. Wykonywany zawód: korektor w redakcji Proroka Codziennego
    4. Zarobki: średnie

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: 1.85 (średnio w butach; bez: 1.73)
    • Budowa ciała: patykowata, strzelista
    • Kolor oczu: brudno zielone
    • Kolor włosów: rude
    • Cechy charakterystyczne: długie kończyny, wielokolorowy strój, oczojebnie czerwone usta


    2. Opis szczegółowy:
    Tarczą tej pająkowatej sylwetki jest indywidualność, noszona tak, jak Indianie nosili barwy wojenne. Swoją drogą, takie indiańskie, indyjskie, afrykańskie ciepłe odcienie to jej filiżanka herbaty. Choć Maeve ma predyspozycje, za nic nie potrafi ładnie chodzić jak modelka. Potrafi za to chodzić szybko, ba, nawet galopować, na dziesięciocentymetrowych obcasach; wiatr rozwiewa jej wtedy włosy, a to jej prawdziwa chluba. Są długie do połowy pleców i po prostu rude. Nie są ogniste, wiewiórcze, rdzawe ani nawet po prostu pomarańczowe, tylko rude. No, chyba że są mokre (a w Londynie wiadomo, że spotyka je to dość często), wtedy stają się kasztanowe. I kręcą się od razu, a nie cierpi kręconych włosów: nosi je proste, czasem związane w kitce albo luźnym koku. Jak ich nie upilnuje, ułożą się w prawdziwe afro i jeszcze poszerzą jej okrągłą twarz. A na twarzy, szczególnie pod oczami ma trochę jasnych drobnych piegów. Ma też jedną (albo jednego, piegi zawsze były problemem) na samym czubku długiego nosa, dominującego na jasnej twarzy. Nie, poprawka, dominującego, jeśli nie ma na niej makijażu. Jeśli jest, pierwsze na co patrzysz, to usta: pomalowane na krwistą czerwień, niezależnie od tego, czy pasuje to do okazji czy nie. Nieodłączny element jej wizerunku, tak samo jak wysokie buty. Ma ich trzy ulubione pary, z porządnej skóry i to wystarczy. Za to garderobę ma tak wszechstronną, jak się tylko da. Doprawdy, co się tylko pokaże na ulicy to w innym stroju. Sukienki, spódniczki, kilt, szarawary, koszule, żakiety, swetry, jedwab, sztruks, koronka, satyna. Ale flanela nie, fuj. Tak samo dżins, idź mi stąd. Nie żeby była wybredna, po prostu od pięciu lat utrzymywała się w mniej więcej tym samym rozmiarze i stąd ubrania, które pamiętają letnie wakacje z czasów Hogwartu paradują z nią teraz po Londynie. No. Lubi się stroić od zawsze, ale pindrzyć już niekoniecznie. Jest raczej codzienną aktorką występującą cała na żółto na zatłoczonej ulicy niż wystylizowaną panienką z wybitnym smakiem łączącą beże i fiolety w pradowych wdziankach z lateksu i atłasu. Przestrzega zasady, że osoby z natury wesołe i energiczne dużo gestykulują; często nawet przesadza i zdarza jej się, że przedrzeźniają jej nadmierne gesty. Jest przez chwilę zgaszona, ale nie umie powstrzymać machania rękami. Mówi z dobrą dykcją i mocnym irlandzkim akcentem: nie tyle z nienawykłości, co z wyboru. Ma drobną wadę wzroku i pięć par okularów w oprawkach różnych barw i kształtów.
    Na ogół jest widokiem ładnym, osobą przede wszystkim czystą i zadbaną, ale zupełnie nie przywiązaną do stanu swej fryzury ani modności stroju. Nie maluje się mocno, poza już wspomnianym wyjątkiem ani nie koloruje paznokci, bo ma zły zwyczaj ogryzania ich.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    I’d do the stars with you, anytime
    Niespełnione ambicje podróżnika, dusza marzycielska, umysł samodzielny. Potrzeba sprawdzenia się, niepoprawna skłonność do zakładów. Przeświadczenie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Sparzy się – nic to. Ale pewnie już nigdy nie podejmie się tego, co raz nie wyszło; tym sposobem wypróbuje wszystko.
    Zapał, jak już mówiłam, lubi się uczyć, zwłaszcza niepotrzebnych rzeczy. Nie miałaby nic przeciwko pracy za biurkiem – poczucie bycia trybikiem jakoś niezbyt rani jej dumę, bo praca nie stoi na pierwszym miejscu w jej systemie wartości. O wiele bardziej ranią ją przejawy chamstwa. Jeśli skierujesz takie przeciw niej, ona przeciw tobie skieruje oszałamiacza, serio.  Albo przynajmniej nieprzyjemną retortę. Umie się obracać w towarzystwie, lubi ludzi i jak Jean Tarrou, wyznaje wyższość postawy zrozumienia. Wielu irytuje jej wesołość i zdolność dogadywania się, dlatego czasem nie jest wobec siebie szczera i ukrywa wrodzoną wiarę w ludzkie dobro. Dużo brakuje jej do matki Teresy, ceni uczciwość i zaradność bardziej niż miłosierdzie, ale wyrozumiałość – zwłaszcza innych wobec siebie - ceni z czcią godną gatunkom na wymarciu.
    Jedynym, czego chce w życiu to zobaczyć jak najwięcej ze świata; nieważne czy poprzez faktyczne podróże czy poznawanie innych ludzi. Czasem chodziła do muzeum Tate i na podstawie obrazów, jakie oglądali, rozmawiała z ludźmi. Nadal chętnie by tak robiła, gdyby miała czas, bo ludzie to najciekawsza galeria, po której miała okazję się przechadzać. Ale van Gogha też lubi, bez obaw. Szczególnie van Gogha. Wiedzieliście, że był bardzo nieszczęśliwą, chorą osobą i strzelił sobie w brzuch ze strzelby? Ot, ciekawa historia. No, ale idźmy dalej. Nie ma problemów z samoakceptacją, głównie dzięki dziadkom – hipisom pierwszej wody, tak dalece utwierdzeni w słuszności swych przekonań, że wieść o magiczności córki przyjęli z szerokimi, nieco nieprzytomnymi uśmiechami na twarzach. Dalej było już tylko weselej. Ale Maeve niekoniecznie wyszła na tym najlepiej, gdyż teraz mierzy się z nieco bardziej szorstką rzeczywistością, niż była przygotowana. Skończyło się na silnym pragnieniu wystawnego życia, dobrobytu, sławy, tym podobnych i bardzo nierealnych. Mimo tej świadomości, nie zwalcza potrzeby bycia rozpieszczoną, tak samo zresztą jak jej rozleniwiona kotka, z którą Maeve odkrywa od lat nieliche pokrewieństwo dusz. A skoro już przy tym jesteśmy, to dodajmy, że jest trochę romantyczką; wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia i czeka, ale bynajmniej z założonymi rękami. Co najmniej z tuzin chłopców już miała, ale każdy kolejno uświadomił jej, że posiada wybitny talent do podejmowania złych wyborów. To jedyna dziedzina życia, w której upada nieprzerwanie i się nie poddaje. Samotność jest bowiem dla niej nie do zniesienia. Tak samo jak uziemienie w jednym miejscu na całe życie, ale w końcu i we dwójkę zmieści się na miotle.
    W końcu co ma być, to będzie. To jedno z jej życiowych mott. Na podium znajdują się także takie frazy jak „Liczą się intencje”.
    2. Ciekawostki:


    • Zainteresowania: historia, mitologie, podróże
    • Ulubione: połączenie granatu i złota, kremowe desery, koty
    • Inne: kibicuje Pustułkom z Kenmare, przez długie lata była zakochana w George’u Weasleyu, cierpi na migreny i nerwicę mięśnia sercowego


    F. Przeszłość  
    W pociągu do Hogwartu zawsze siadała w pełnym po brzegi przedziale i co roku miała nowych najlepszych przyjaciół. Tak było do trzeciej klasy, a potem to, co zwykle. Wróżbiarstwo u Firenza zdała ledwo ledwo, eliksiry tak samo, ale była chyba jedyną uczennicą w swoim pokoleniu naprawdę oddającą na czas wypracowania z historii magii Binnsowi, który już nawet „stary” nie jest. Nigdy nie zostawała w szkole na świąteczne przerwy, bo ciągnęło ją do przemiłej rodzinki. Mało kto przyjeżdżał, dzieciństwo miała tak miłe i spokojne, że można wręcz nazwać je nudnym. Za czasów szkolnych zakochana była w micie bliźniaków Weasley, szkolnych legend ze złotych lat szkoły, gdy zaszczycał ją jeszcze sam Harry Potter. Niezmordowanie robiła nauczycielom psikusy od czwartej klasy aż do samego dnia ukończenia szkoły, a logicznym tego następstwem była praca w Magicznych Dowcipach Weasleyów, którą  dostała po trzyminutowej rozmowie wstępnej. Sam George, któremu z czasów bycia największym urwipołciem Hogwartu zostały tylko rude włosy, z miejsca ją polubił. Żartował nawet, że wygląda jak jego rodzona siostra, więc przyjmie ją bez problemu; stąd na pierwszym roku studium wołali za nią Weasley girl – uszczypliwi insynuując jednocześnie, że wdała się w romans z bliźniakiem. Tymczasem, był to raczej przyjacielsko-rodzinny bromans, zakończony wraz ze studiami Maeve; studiami, które podjęła pod wpływem impulsu, mimo tego że niewiele nauczyli ją mugolscy wykładowcy - bawiła się dobrze, poznała języki romańskie, dzielnie pracowała w domu nad magiczną stroną swego lingwistycznego wykształcenia. Jej spokojne marzycielskie życie zawiodło ją do Londynu, pracy w redakcji i snucia dalszych marzeń o zdobyciu świata. Kiedyś wybierze się na studium hogwarckie, może nawet zrobi dwa kierunki i pojedzie pracować dla tego przeklętego Gringotta, zobaczycie.

      Obecny czas to Wto Sty 23, 2018 4:28 pm