dzienniki

    Share
    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    dzienniki

    Pisanie by Blake Burton on Wto Lip 02, 2013 7:02 pm

    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    Re: dzienniki

    Pisanie by Blake Burton on Nie Lip 28, 2013 9:43 pm

    Nie był to pierwszy raz, kiedy zapomniał zaciągnąć zasłon w wielkim oknie w sypialni. Na bezchmurnym, letnim niebie świecił jasno okrągły księżyc. Odbijane przez niego światło słoneczne zdawało się padać bezpośrednio na przymknięte powieki Burtona, który wcale nie był oddany ramionom Morfeusza. Gdyby ktoś go zapytał, dlaczego nie spał poprzedniej nocy, winę zwaliłby pewnie na ów księżyc, nie na swoje zapominalstwo.
    Nie była to jego pierwsze bezsenna noc, zarówno tutaj, jak i w ogóle. W samym Hogwarcie zdarzały mu się one częściej niż powinny, natomiast tutaj liczbę przespanych w całości nocy mógłby bez problemu zliczyć na palcach. I to jednej dłoni.
    Mawia się, że pierwsze noce w nowym miejscu są najtrudniejsze, a później jakoś to leci. Z górki. Lecz zamieszkiwał ten dom ze swoją świeżo upieczoną żoną już niemal miesiąc, a sytuacja nie ulegała poprawie.
    Już wpisał w kalendarz odwiedziny w aptece, by zaopatrzyć się w eliksiry nasenne.
    Spojrzał na leżącą obok Laurę i uśmiechnął się lekko, widząc, że za nic miała sobie świecący w oczy księżyc. Powoli i prawie bezszelestnie wysunął nogi spod kołdry i wsunął je w domowe pantofle. Narzucił na siebie szlafrok, porzucony kilka godzin wcześniej na fotel, po czym podszedł do okna, by zasunąć zasłony.
    Ale już nie był w stanie zasnąć.
    Udał się więc do swojego małego gabineciku. Było to chyba jego ulubione pomieszczenie w całym domu. Miał tu wszystko, czego potrzebował: starą maszynę do pisania i jej nowszy model, z pozłacanymi literami i ozdobnymi grawerami, porcelanowy pojemnik na pióra i stojak na kałamarze. Na regale stało kilka książek i wszystkie jego dzienniki, zapisane od deski do deski.
    Otworzył nowy, dziesiąty.
    Zasiadł do dębowego biurka i wyciągnął swoje ulubione pawie pióro, które dostał na urodziny od Frankie. Następnie zamoczył je w atramencie i rozpoczął pisanie od daty w prawym górnym rogu.
    Dochodziła druga.
    avatar
    Laura Burton
    Heroina XXI wieku

    Liczba postów : 166
    Płeć : Female

    Re: dzienniki

    Pisanie by Laura Burton on Nie Lip 28, 2013 10:16 pm

    To wszystko jest takie inne.
    Nie nowe - znam to przecież z książek czy moich wyobrażeń, ale inne wlasnie, od tego co znałam wczesniej. Co prawda większość mojej rodziny na wieść o tym, że już nie jestem Pressley i, że zamieszkałam w wiejskim domku pukali się w głowę i obrażali śmiertelnie, ale jakoś to poszło.
    Od miesiąca jestem Laurą Burton i jestem szczęśliwa.
    Co rano robię śniadania i wielką miotłą zamiatam ganek, mam swój ziołowy ogródek pod oknem, planuje zasadzić warzywny, czytam mnóstwo książek o ogrodnictwie, strasznie mi się to podoba. Samo gotowanie wychodzi mi nieco słabiej, dlatego codziennie kończy się na gotowej kuchni, ale nikt nie mówił, że początki są łatwe.
    Blake raczej nie narzeka. Przynajmniej na głos.
    I rzeczywiście - wiście rzeczy - ja nie mam problemów ze snem. Nie przeszkadza mi księżyc w pełni, deszcz, śnieg, gradobicie, tutaj jest tak cudownie cicho i zawsze widać gwiazdy. Przeszkadza mi jednak samotne leżenie w łóżku. Już się zdążyłam przyzwyczaić do spania z kimś (brzmi śmiesznie, ale wiecie, mnie się to nigdy wczesniej nie zdarzyło) - po przełamaniu zażenowania okazało się to niezwykle przyjemne. I kiedy obracam się i natrafiam na pustkę obok siebie - budzę się od razu.
    Podnoszę z łóżka, nawet nie wkładam żadnych szkafroków tylko boso idę do gabinetu. Obejmuję go od tyłu, opieram brodę o jego głowę i pytam.
    - Nie możesz spac? - chociaz to taki truizm.
    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    Re: dzienniki

    Pisanie by Blake Burton on Sro Lip 31, 2013 5:47 pm

    Rodzice Burtona nie mieli nic przeciwko, co prawda na wieść o tym, że na jego palcu widnieje już obrączka, zrobili wielce zdziwione i oburzone miny, lecz gdy tylko uścisnęli sobie wzajemnie dłonie z Laurą, zdenerwowanie natychmiastowo ustąpiło miejsca uldze i radości. To, że Blake poślubił panią swego serca - bo i tak nazwał ją przy ich wspólnym obiedzie, na co wcześniej wyszczególniona oblała się tak szkarłatnym rumieńcem, iż można by pomyśleć, że wysmarowała sobie policzki ćwikłą - raczej radowało starszych Burtonów. Szepnęli później na ucho, że mimo wszystko mogli trochę poczekać i przede wszystkim powiedzieć im przed, nie po fakcie, ale generalnie rzecz biorąc obyło się bez dramatów.
    Równie pomocne okazały się być ich konta bankowe u Gringotta. Blake stwierdził, że jeśli już założyli z Laurą nową rodzinę, muszą się usamodzielnić i zamieszkać gdzieś indziej niż u jego czy jej rodziców.
    Dom był przypieczętowaniem ich związku.
    I dla niego było to coś zupełnie innego od tego, co znał wcześniej. Świadomość posiadania tak wielkiej przestrzeni mieszkalnej na zaledwie dwie osoby mogła wydawać się przerażającą, niepokojącą wręcz, lecz jego cieszyła. To teraz był jego dom, jego własne cztery ściany, gdzie mógł być sobą i wieść długie życie u boku Laury.
    Nawet w takim momencie potrafiła przy nim stać.
    Czując jej dłonie, odłożył pióro na bok.
    - A ty?
    avatar
    Laura Burton
    Heroina XXI wieku

    Liczba postów : 166
    Płeć : Female

    Re: dzienniki

    Pisanie by Laura Burton on Sob Sie 10, 2013 7:48 pm

    A dlaczego czekać?
    Nie rozumiem tego podejścia zupełnie - jesteście młodzi, nie bierzcie ślubu, lepiej jest wam poczekać. Ale na co? Moja mama zrobiła mi awanturę, oczywiście na osobności, że co ja sobie myślę. Co ja sobie w ogóle myślę, rujnuję sobie życie, zabieram młodość - a ja nie rozumiem o co jej chodzi. Zabieram młodość, niby czym? Czy nie mogę pójść na studia i spotkać się z przyjaciółmi tylko dlatego, że mam na palcu obrączkę? Czy posiadanie własnego domu to przejaw zrujnowanego życia? Jasne mamo, znacznie lepiej byłoby gdybym rozbijała się po klubach, ćpała i kurwiła po kątach, wtedy byłabym jak „wszystkie dziewczynki w swoim wieku”, na pewno lepiej bym na tym wyszła.
    To dla mnie dziwne, takie podejście, jakbyśmy popełnili jakiś wielki błąd.
    - Sama już nie potrafię - przyznaję ze śmiechem, dużo tutaj śmiechu. Uśmiechów. Ciepła. Jestem pewna, że tacie spodobałby się n a s z dom, czułby się tutaj dobrze. Byłby tutaj szczęśliwy, przechadzałby się po pokojach kiwając głową, siadał na wygodnym fotelu i czytał, słuchając muzyki z gramofonu. Naprzeciw siedziałby Blake, wiem, że dogadaliby się bez słów. W końcu są bardzo podobni - Księżyc? - upewniam się, trzeba było zasłonić porządnie firany.
    avatar
    Blake Burton

    Liczba postów : 476
    Płeć : Male

    Re: dzienniki

    Pisanie by Blake Burton on Pon Sie 26, 2013 3:18 pm

    Zapewne już wielokrotnie słyszał od Laury podobne słowa, przesiąknięte goryczą i wyrzutem w kierunku bliskich jej osób, które nie potrafiły zrozumieć jej decyzji. Ich decyzji. Jakby nie patrzeć i Blake był tu winny, wszak to on poczynił pierwsze i te bardziej decydujące kroki, by zaobrączkować Frankie w tak młodym wieku. Wszelkie pretensje powinno się kierować ku niemu. Natomiast gdy on nie otrzymywał żadnych słów krytyki, jego ŻONA była nimi zasypywana. To nie było sprawiedliwe.
    Byli do siebie bardzo podobni? Nie Blake powinien to oceniać, lecz skoro ona tak twierdzi... Może faktycznie. Zrobiło się trochę nostalgicznie, jak zawsze, gdy schodziło na temat pana Pressleya.
    - Szybko się przyzwyczajasz - stwierdził z uśmiechem czającym się w kącikach ust. Dalej tylko przytakuje. Odsuwa się na fotelu i obraca w jej stronę, łapie ją za nadgarstek i ciągnie w dół, po chwili przygarniając ją do siebie na kolana.

    Sponsored content

    Re: dzienniki

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Wto Paź 17, 2017 6:14 pm