Bethany M. Gaiman

    Share
    avatar
    Bethany Gaiman

    Liczba postów : 23
    Płeć : Female

    Bethany M. Gaiman

    Pisanie by Bethany Gaiman on Nie Lip 07, 2013 3:11 am

    Bethany M. Gaiman

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Bethany Margery
    2. Nazwisko: Gaiman
    3. Data urodzenia: 7 lipca 1983
    4. Miejsce urodzenia: Barry Island
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn
    6. Czystość krwi: czysta
    7. Teleportacja: tak

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: jeżeli chodzi o rodzinę Bethany, to jest dość zwykła, jeżeli pominąć ten magiczny pierwiastek, który utrzymuje się w każdym członku. Wypada zacząć od najstarszego, bo w końcu ci wiekowi zawsze mają pierwszeństwo. Dziadek Babatunde Dumisani Chukwumereije – Bethany nigdy nawet nie próbowała tego wymówić, od maleńkości pozostawała przy dziadku Dede – był dawniej afrykańskim szamanem, ale wojna oraz kobieta, którą wtedy poznał, wyciągnęły go z Afryki aż do Walii, gdzie z ową kobietą – swoją żoną, Cecilią Neil – osiedlił się na stałe. Doprawdy, to naprawdę piękna historia miłosna i Bethany bardzo lubi ją powtarzać, kiedy tylko ktoś o to pyta.
    Ojciec, Peter Mbawe Chukwumereije – aktualnie Peter M. Gaiman, nazwisko żony mu jakoś bardziej pasowało – urodził się jeszcze w Afryce, ale niewiele z tego pamięta, bo niedługo po jego narodzinach, został wywieziony do Wielkiej Brytanii. Aktualnie jest na emetryturze, ale niegdyś pracował w Ministerstwie Magii, po nim zapewne Bethany miała to parcie na pracę za biurkiem. Co prawda jej praca nie jest taka typowa biurowa, ale o tym później. Żoną Petera i dawczynią nazwiska dla całej rodziny została Lilian Gaiman. Jest ona znaną (?) powieściopisarką. Tak przynajmniej Bethany lubi o niej mówić (dużo osób pyta, czy jest spokrewniona z Neilem Gaimanem, ale Bethany nic o tym nie wie, nawet, jeżeli). Rzeczywistość niestety jest trochę inna, biorąc pod uwagę, że Lilian pisuje raczej romanse i do tego te raczej niszowe, którymi zaczytują się raczej tylko panie w kryzysie średniego wieku.
    Oboje rodziców jest już emerytami, wszyscy zawsze się zadziwiali, jak starych Bethany ma rodziców, a pomyśleć, że po dziewięciu latach od urodzenia Bethany zdecydowali się na kolejne dziecko. Jakiś czas temu porzucili stare, dobre Barry Island, by zamieszkać we Francji w domku otoczonym polami lawendy. Kto by nie chciał tak mieszkać? Z dala od świata, miejskiego zgiełku oraz problemów. No, Bethany niekoniecznie, bo jak w idei jest zakochana, to w praktyce pewnie by się zanudziła tam na śmierć, a po tygodniu zapach lawendy stałby się uciążliwy. Dobrze, że istnieje coś takiego jak teleportacja!
    Nie można jednak zapomnieć o pozostałych dwóch członkiniach rodziny Gaiman. Bethany bowiem ma dwie siostry, jedną starszą o lat trzynaście, Margo Ackermann, zamężna i dzieciata. Długo była starą panną, ale w końcu, przeszło dwa lata temu dopadła ją sieć miłości, a potem już z górki. Jej półroczna córeczka, Lenora jest naprawdę najpiękniejszym dzieckiem na świecie. Bethany może nie ma zbyt dużo czasu, by utrzymywać kontakt ze starszą siostrą, w szczególności, że nigdy specjalnie blisko ze sobą nie były – przepaść wiekowa zdawała być nie do pokonania, ale dla siostrzenicy stara się poświęcać jak najwięcej wolnego czasu.
    Poza starszą siostrą, jest również młodsza, Annie, która aktualnie ma osiemnaście lat i z nią dogaduje się znacznie lepiej. Wciąż przeszkodą jest przepaść wiekowa, ale Bethany w tym przypadku nie chciała popełnić tego samego błędu, co kiedyś Margo i nie zaprzepaściła siostrzanej relacji tylko z powodu różnicy wieku. Poza tym, Annie jest najlepszym człowiekiem na świecie, Matka Teresa się nawet nie umywa.
    2. Pokrewieństwo: Annie Gaiman, siostra
    3. Status majątkowy: powyżej przeciętnej

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Hogwart, Ravenclaw
    2. Referencje zawodowe: Bethany była w Hogwarcie bardzo pilną uczennicą, kiedy inne dziewczęta właśnie zaczynały się interesować chłopcami, ta siedziała z nosem w książkach, by jak najlepiej zdać SUM-y. Ucierpiało na tym trochę jej życie towarzyskie i mimo że w szóstej, bezegzaminowej klasie próbowała to nadrobić, to w siódmej znowu trochę przepadła. Ciężki trud jednak popłacił, bo ze swoimi wynikami, została w otwartymi ramionami przyjęta na staż do Ministestwa Magii, gdzie z początku podawała kawę (fuj!) amnezjatorem, a potem sama dołączyła do tego zacnego grona. I zawsze była miła dla ludzi podających kawę, nawet jeżeli po tysięcznym zwróceniu uwagi, że nie pija kawy, wciąż ją podawali.
    3. Wykonywany zawód: amnezjator
    4. Zarobki: wysokie

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: 162 cm
    • Budowa ciała: ani za chuda ani za grupa, ludzie mówią, że w sam raz
    • Kolor oczu: brąz
    • Kolor włosów: ciemny brąz
    • Cechy charakterystyczne: trochę piegów oraz kilka pieprzyków wokół ust i na prawym policzku.


    2. Opis szczegółowy: w momencie, kiedy Bethany pojawia się na horyzoncie, pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy jest jej burza ciemnych loków. Czasem może zrobiłaby coś, by włosy nie odstawały jej w każdą stronę, ale po cóż? Kiedyś włosy miała trochę dłuższe, to łatwo było nad nimi zapanować, w końcu były zbyt ciężkie, by unosić się do góry, teraz jednak ledwo sięgają jej do ramion i trochę wzrostu dodają. Prawdopodobnie, gdyby je rozprostowała, to by sięgały jej przynajmniej do łopatek, ale to ponoć niezdrowe dla włosów. Po co sobie niszczyć takie piękne i mocne włosy?
    Bethany, poza włosami, nie widzi w sobie nic wybitnie pięknego. Oczy ma trochę za ciemne, odziedziczone po ojcu, a zawsze marzyła, by tak jak Annie czy matka, mieć te piękne niebieskie tęczówki, które tak ładnie pasują do ciemniejszej cery. Bethany jednak daleko do zakompleksionej nastolatki (przede wszystkim daleko jej do nastolatki), bo mimo że nie jest pięknością, nie uważa od razu, że jest jakąś maszkarą. Świat w końcu nie jest czarno-biały, po drodze jeszcze sporo odcieni szarości. Bethany zwykle jest zadowolona z tego, co widzi w lustrze - owalna twarz, ładny kształt ust, może trochę zbyt duży nos, który parę osób skomentowało jako jastrzębi. Bethany jak była mała, starała się go jakoś podnieść, żeby był ładny i zadarty, ale kiedy po raz tysięczny jej to nie wychodziło, pogodziła się z kształtem swojego nosa i nawet trochę zaczęła go lubić. Poza tym na nosie ma piegi, które dodają jej uroku. Kto by patrzył na końcówkę nosa, kiedy ktoś ma takie urocze piegi?
    Poza twarzą również nie ma jakiejś tragedii. Może wzrostu ma trochę mało, ale sylwetkę ma przede wszystkim proporcjonalną do wysokości, a to według Bethany jest najważniejsze. Jasne, chciałaby mieć może większy biust czy bardziej wciętą talię, ale nie można mieć wszystkiego. Poza tym Bethany często ubiera się w taki sposób, by uwydatnić zalety sylwetki, a ukryć jej wady. Można powiedzieć, że ubiera się trochę jak taka kobieta sukcesu – stonowane kolory, żakiety, proste spodnie bądź spódnice. Nieodłącznym elementem w chłodniejsze dni jest jasny płaszcz dwurzędowy.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru: Bethany zawsze była pilną uczennicą i jeszcze w szkole była postrzegana jako kujonkę. Z początku miała na tym punkcie trochę kompleksów, ale momenty, kiedy spędzała mniej czasu przy książkach, wywoływały u niej wyrzuty sumienia. Przestała więc walczyć z opinią ogółu i po prostu została przy byciu pilną. A potem nastąpiły tylko profity! Bethany do dzisiaj nie lubi rozstawać się z książkami, a w swoim mieszkaniu poświęciła naprawdę dużą część ścian na regały oblegane literaturą. Bethany uwielbia nawet sam zapach książek, czy to nowych czy starych, więc spędzanie czasu w mieszkaniu wywołuje u niej pozytywną energię. Czyta bardzo dużo dla przyjemności i chętnie wraca do książek, które lubi. Często można spotkać ją z nosem w książce, kiedy spaceruje sobie parkiem czy ulicą, w drodze do pracy. Bethany bowiem nie przepada za teleportacją, bo wywołuje u niej nieprzyjemny ścisk w żołądku. Woli się więc przejść pieszo, w szczególności, że mieszka całkiem niedaleko jednego z wejść dla pracowników.
    Jest dość upartą osobą, zawsze dąży do wyznaczonego sobie celu i nigdy nie odpuszcza. Bardzo ceni sobie niezależność i stara się być samodzielna, w szczególności odkąd mieszka sama. Jest pracowita, wręcz trochę nadgorliwa – pewnego razu przypadkiem usunęła z pamięci mugola trochę za dużo, a potem dostała ochrzan od szefa. Nie zamyka się jednak w sobie i krytykę przyjmuje z podniesioną głową. Nie jest raczej podatna na stres, aczkolwiek sytuacja z Norah, jej zmarłą córką, znacznie ją przerosła. To był właściwie jedyny moment, który tak naprawdę ją załamał. Nic wcześniej, ani później nie wywołało u niej podobnego stanu. Stara się nie patrzeć w przeszłość, rzadko o niej mówi. Ludzie, których poznała po tym jak podniosła się po kryzysie mogliby pomyśleć, że jest tajemnicza. To pewnie prawda, ale ona sama siebie tak nie postrzega.
    Bethany charakteryzuje się skromnością. Bardzo nie lubi się przechwalać, jak i nie przepada za tymi, co sami się przechwalają. W szczególności, kiedy popadają w przesadę, bo ona sama nie ma do tego skłonności. Twardo stąpa po ziemi, daleko jej do marzycielskiej natury, jaką posiada jej matka. Co jest dość dziwne, biorąc pod uwagę, jak dużo rzeczy czyta, i to nie zawsze jakichś rzeczowych, opartych na faktach. Jak każda kobieta, lubi sobie pomarzyć, ale prawdopodobnie sytuacja z Norah ucięła to do minimum. Ten sam powód jest również przyczyną tego, że Bethany bardzo spoważniała. Kiedy była młodsza z charakteru przypominała najmłodszą córkę państwa Gaiman – dużo entuzjazmu, radości oraz rozdawanie dobroci na prawo i lewo. Teraz tylko po części pozostało tylko to ostatnie. Bo Bethany jest dobrym człowiekiem i chciałaby, by każdy był szczęśliwy, a przynajmniej bardziej niż ona sama jest. W praktyce jest po prostu miła dla ludzi, ale stara się nie wchodzić z butami w ich życie, dopóki inni nie próbują wejść w jej.
    Kolejną rzeczą, jaka łączy ją z młodszą siostrą, jest miłość do herbaty. Bethany może pić herbatę cały dzień, każdego dnia w tygodniu i jej się to nie nudzi. Szafkę kuchenną ma wypełnioną różnego rodzaju smakowymi herbatami i codziennie wybiera sobie inny rodzaj, by przypadkiem któryś z nich jej się nie przejadł. Tak jak to było z herbatą gruszkową. Do herbaty gruszkowej w tej chwili się nawet nie zbliży, a co dopiero, gdyby miała ją wypić! Nic jednak dziwnego, skoro jeszcze przed pójściem do szkoły, piła tylko taką i żadną inną. Jeżeli chodzi o inne napoje, to nigdy nie tyka się kawy. Często mówi ludziom, że jest uczulona na kofeinę, żeby tylko dali jej spokój z namawianiem ją do napicia się kawy. Bo przecież niektórzy nie mogą wyjść z podziwu, że ktoś może nie lubić kawy – ba! – nie chcą w to uwierzyć. Uczulenie zawsze jest wygodne. Nikt nie musi wiedzieć, że tak naprawdę Bethany uczulona jest tylko na ukąszenia pszczół (albo os? – nigdy ich nie rozróżniała) i nic poza tym. Rzadko pija soki, mają w sobie za dużo cukru, ale nigdy nie pogardzi jakimś soczystym owocem, w szczególności tropikalnym. Jest wielką fanką pomarańczy!
    Jest całkiem niezłą kucharką, a przynajmniej w porównaniu z pozostałymi członkami rodziny, w szczególności Annie i matką, po której ta pierwsza odziedziczyła beztalencie. Lubi czasem spędzić trochę czasu w kuchni, ale często robi stanowczo zbyt dużo jedzenia, dlatego stałym gościem jej obiadów jest starsza sąsiadka z góry, która już tak przyzwyczaiła się do dobrych obiadków, że na korytarzu czasem pyta, co będzie na obiad, a potem przynosi jakieś ciastka czy inne wypieki. Bethany poza sąsiadką nie przyjmuje zbyt często gości, więc w samym mieszkaniu czuje się dość samotnie. Stąd właśnie jej rodzice wpadli na genialny pomysł i podarowali jej szczeniaka, a teraz już półtorarocznego psa rasy Beagle. Bethany z miejsca pokochała swojego nowego towarzysza, Artura – nazwanego na cześć legend arturiańskich, o których w tamtym okresie dużo czytała – w szczególności, że jego obecność zmusiła ją do częstszego wychodzenia z domu, nie tylko do pracy.

    2. Ciekawostki


    • Zainteresowania: książki, wszelkiego rodzaju – nie pogardzi żadną, nawet najgorszą szmirą. Co prawda będzie potem oceniać, ale wychodzi z założenia, że sama musi przeczytać książkę, żeby potem móc zgodzić się z jakąś pozytywną lub negatywną opinią (z jej ust nigdy nie pada nic w stylu: słyszałam, że jest dobra, ani tym bardziej słyszałam, że to chłam, nie przeczytam); poza tym bardzo interesuje się swoją pracą, w końcu tam spędza najwięcej czasu
    • Ulubione: powieści przygodowe, wszelkie legendy, pomarańcze, herbata, poranne i wieczorne spacery z psem
    • Inne: nie lubi herbaty gruszkowej, ale poza tym smakiem jest wielką amatorką herbat


    F. Przeszłość  
    Bethany nie przepada mówić o swojej przeszłości. Wspomina czasem, że chodziła do Hogwartu, nawet, że była w Ravenclaw. Była trochę typem kujonki, ale kolegów i koleżanki jednak jakieś miała. Niedużo z tych znajomości przetrwało próbę czasu, ale ci, z którymi zadaje się do dzisiaj, docenia najbardziej. W końcu są z nią od tak długiego czasu, że można powiedzieć już o znajomości od urodzenia. Po szkole poszła do pracy w Ministerstwie Magii i właściwie to wszystko, o czym może mówić całkiem spokojnie. Jeszcze w szkole poznała i zakochała się w starszym koledze z tego samego domu. Dość długo skrycie wzdychała do niego, ale w końcu miała na głowie egzaminy, a potem on nagle skończył szkołę i już nie było, do kogo wzdychać. Temat wrócił dopiero, kiedy podczas prób utrzymywania jako-takiego kontaktu, zaprosił ją na randkę, potem drugą, trzecią i tak już popłynęło. Co prawda Bethany bardzo starała się, by zdać swoje egzaminy jak najlepiej, ale Declan zawsze potrafił ją odciągnąć od nauki. On jeden. Bethany tymczasem skończyła szkołę, wyprowadziła się od rodziców i wiodła dość szczęśliwe życie u boku swojego partnera. Nawet nie musiała specjalnie długo czekać na pierścionek zaręczynowy, ale i tak trochę się z Declanem podroczyła i przyjęła zaręczyny dopiero, kiedy Declan zaprezentował jej drugi pierścionek zaręczynowy (chyba nie spodziewała się, że to zrobi). Ich związek nie był idealny, ale śmiało mogła powiedzieć, że był mężczyzną jej życia. Nawet nie przeszkadzało jej, że tak często wyjeżdżał – zawsze wracał i to nawet czasem bardzo szybko, byle tylko zdążyć na obiad.
    A potem pojawił się pewien problem. Bethany bowiem zaszła w ciążę i ten błogosławiony okres był chyba najlepszym w jej życiu. Nie dość, że narzeczony ją tak rozpieszczał, to jeszcze rosła w niej mała córeczka, promyczek jej życia! Problemem nie była sama ciąża, ale to, co się stało później. Mała Norah nieszczęśliwie urodziła się martwa, co uderzyło młodą parę dogłębnie. Bethany było bardzo ciężko się pozbierać po tym szoku, który przeżyła. Declan tymczasem zaczął się odsuwać, aż pewnego dnia po prostu wyjechał i już nie wrócił. Bethany w tym okresie spędzała dużo czasu we Francji, w domku wokół pól lawendy, a pozostały czas siedziała w pracy i harowała jak rzadko. Potrzebowała trochę czasu, by wrócić do siebie i nawet litry herbaty w wykonaniu Annie nie potrafiły przywołać na usta Bethany uśmiechu. W końcu jednak pogodziła się z faktami, ale było już trochę za późno na ratowanie związku, w szczególności, że nawet nie zdawała sobie sprawy, gdzie tak dokładnie Declan się znajdował. W Afryce – to jasne – ale gdzie? Bethany nawet pewnego razu wybrała się w miejsce, gdzie kiedyś znajdowała się wioska dziadka, ale nic tam nie znalazła, więc spaliła za sobą wszystkie mosty i skupiła się na swoim życiu.
    Bethany często wyobrażała sobie powrót Declana, to jak wpadają sobie w ramiona, przepraszają się, Declan oświadcza się ponownie, a potem mają gromadkę małych dzieci. W momencie, kiedy Declan naprawdę wrócił, po latach, zdała sobie sprawę, że zostawiła ten etap już za sobą i nawet nie odczuwała żalu wobec tego, że ją zostawił, ani nie czekała na próby ratowania tego, co kiedyś między nimi było.
    Rzadko wspomina o swoim związku z Declanem. Czasem, kiedy ma okazję, spotka się z niedoszłą teściową, z którą się bardzo polubiła, ale nigdy w ich rozmowach nie pojawia się temat Norah. Sam Declan również o tym nie wspomina, a przynajmniej póki co. I lepiej, żeby tak zostało.


      Obecny czas to Czw Kwi 26, 2018 4:00 pm