Oliver Ashdown

    Share
    avatar
    Oliver Ashdown

    Liczba postów : 22
    Płeć : Male

    Oliver Ashdown

    Pisanie by Oliver Ashdown on Nie Lip 07, 2013 7:44 pm

    Oliver Ashdown

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Oliver
    2. Nazwisko: Ashdown
    3. Data urodzenia: 10.10.1990
    4. Miejsce urodzenia: Birmingham
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn
    6. Czystość krwi: 3/5
    7. Teleportacja: tak

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: ojciec – Deryl i matka – Caroline
    2. Pokrewieństwo:
    3. Status majątkowy: bardzo bogaty

    Oliver został wychowany w pięknym apartamencie w centrum Birmingham. Kiedy wjeżdżało się na ostatnie piętro wieżowca i wchodziło się do ich salonu nigdzie nie można było zobaczyć chłopca. Rodzice, jeśli nie pracowali, to zazwyczaj siedzieli właśnie w salonie, oglądali telewizję i rozmawiali o tym jak im minął dzień. Nie były to zajmujące opowieści z dreszczykiem, w końcu co interesującego może robić sędzia mugolskiego sądu i urzędnik MM? Zapewnie nic. Po kilkunastu minutach wołali synka, żeby do nich dołączył. Wtedy to z pokoju wyłaniał się niechętnie Oliver. Oderwali go od fascynującej książki, albo pisania planu kolejnego LARPA. Uwielbiał to. Kiedy tylko mógł korzystał z okazji wyrwania się z miasta. Uciekał na łono natury i tak wspinał się na drzewa. Dlatego uwielbiał swoich dziadków, którzy mieli, i nadal mają, posiadłość w Dalkey. Co prawda to aż w Irlandii, ale zawsze spędzał tam wakacje. Kiedy zobaczy się te sady, stajnie, lasy i łąki, człowiek nie chce stamtąd wracać. Przynajmniej Oliver nie chciał.
    Mężczyzna bardzo kocha dziadków, zwłaszcza dziadka – Eamon’a, dzięki któremu zafascynował się średniowieczem. To właśnie on pożyczał Ashdown’owi książki, kroniki i inne bardzo edukujące materiały. Mogli spędzić całe popołudnie w bibliotece, którą stworzył prapradziadek Olivera, a którą każde pokolenie uzupełnia. Pałeczkę tę przejmie ojciec mężczyzny, a potem on sam.
    Co się tyczy babci, to dzięki niej Ollie nauczył się jazdy konnej. Właśnie od Roisin dostał pierwszego konia, no i sprzęt. Niestety jego nowy przyjaciel musiał pozostać w Irlandii, ponieważ tylko tam miał odpowiednie warunki. Oliver nie narzekał, bo to był genialny pretekst, aby się wyrwać z centrum i uciec do dziadków. To był jego świat.

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Hogwart, Gryffindor
    2. Referencje zawodowe: Oliver nie jest geniuszem, który wie wszystko. Jego pasjom są komiksy i średniowiecze i o tym wie wszystko. Jeśli ktoś nie jest przygotowany na wykład o chanson de geste, albo legendzie o Królu Arturze, to powinien uciekać jak najdalej. Mówi o tym bardzo ciekawie, bo się tym pasjonuje. Do tego jest w miarę poukładany, czyli jest w stanie przypomnieć sobie gdzie zostawił ważne dokumenty, albo kluczyki do auta. Unika spóźniania się i raczej go nie toleruje u innych. Jeśli coś robi, to woli to robić sam, nie lubi pracować w grupie, czuje się wtedy niekomfortowo, a nie jest na tyle silną osobą, żeby przejąć władzę nad projektem. Zaszywa się wtedy i robi własny plan, po wykonaniu go prezentuje wyniki grupie i ma nadzieję na przyjęcie jego pomysłu.
    3. Wykonywany zawód: właścicielem sklepu Excalibur
    4. Zarobki: średnie

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: 183cm
    • Budowa ciała: Nie należy do najlepiej zbudowanych osób, nigdy mu na tym nie zależało. Lubi swoją chuderlawą posturę. Pozwala mu ona na bycie niewidzianym.
    • Kolor oczu: zielony
    • Kolor włosów: brunet
    • Cechy charakterystyczne: lekko odstające uszy, które można uznać za dość urocze i duże zęby.


    2. Opis szczegółowy:

    Kiedy Oliver idzie ulicą nikt się za nim nie ogląda, a jeśli to robi, to dlatego, że dziwią go jego uszy. To fakt, wyglądają zabawnie, jednakże nie jest to czymś miłym. Mężczyzna borykał się z kompleksami od kiedy pamiętał. Oczywiście rodzice powtarzali mu, że jest przystojny, i że nie powinien się przejmować opinią innych ludzi, bo są po prostu zazdrośni. Nigdy nie rozumiał o co mieliby być zazdrośni, o te uszy słonia? Czy raczej zęby królika? Tylko pogodzenie się z losem przyniosło lekkie ukojenie, spokój. Zdał sobie sprawę, że dzięki temu nigdy nie stanie się pustym, głupim człowiekiem. Może to przez to zainteresował się tak unikatowymi rzeczami, wolał siedzieć sam w pokoju i przygotowywać się do kolejnego LARPa.
    Jeśli chodzi o ‘styl’ ubierania się, to można by powiedzieć, że Oliver jest hipsterem. Nie każdy ma wystarczająco dużo odwagi, żeby chodzić po mieście w wytartych, wytartych spodniach i jakiejś lnianej koszuli z epoki. Dodajmy to tego wszystkiego czerwoną bandankę i mamy Olivera w całej okrasie. Oczywiście nie nadużywa takiej stylizacji, bo w końcu ma tylko cztery takie koszule. Umie się ubrać normalnie, nawet można go niekiedy zobaczyć w garniturze, ale to już atrakcja dla ludzi bardziej uprzywilejowanych.
    Szczyci się swoją kościstą posturą, uwielbia swoje kości policzkowe. Co prawda nie podkreśla ich, w końcu nie jest kobietą, ale nie zamieniłby ich nawet na małe, zgrabne uszy. Rzucają one niejako cień na jego policzki, co wygląda jakby był chory, albo miał anemię, nic bardziej mylnego.
    Ashdown unika słońca jak tylko może. Nienawidzi być opalonym. Dlatego w czasie lata woli siedzieć w domu z dobrą książką, albo planami jakiegoś lasu.
    Kiedy jednak przyjdzie mu wyjść z klimatyzowanego mieszkania, a także pokazać swoje nogi, robi to naprawdę niechętnie. Zakłada jakiś luźny T-shirt i spodnie do kolan, co oznacza, że jego długie i kościste łydki są odkryte. Przyjaciele się dziwią jak to jest możliwe, że ktoś, kto je non stop może być tak chudy. A on dumnie odpowiada, że natura mu zrekompensowała inne wady. Może coś w tym rzeczywiście jest?  

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:

    Kiedy podejdziesz do Olivera na ulicy pewnie wskaże Ci drogę, lub pomoże odnaleźć zabytek czy o cokolwiek go poprosisz, a potem od razu zapomni Twoją twarz. Nie napawa go to dumą, ale faktem jest, iż ma lepszą pamięć do dat i miejsc mało ważnych bitw, niż do ludzi. Dlatego nie należy się zrażać i bulwersować, kiedy przy trzecim spotkaniu on nadal Cię nie pamięta. Wspomnij mu temat, na który prowadziliście dyskusję, albo miejsce, w którym się spotkaliście i od razu sobie przypomni.
    Mężczyzna należy do tego bardzo spokojnego gatunku ludzi. Mimo że fascynują go podboje frankońskie i bitwy o rękę damy serca, to nienawidzi konfliktów. Kiedy może, unika ich. Nie robi tego jednakże za wszelką cenę. Potrafi powiedzieć dosadnie co o Tobie myśli.
    Potrafi zamknąć się w swoim pokoju i siedzieć tam cały dzień, nie przeszkadza mu brak towarzystwa. Przeciwnie, czasem przychodzą takie dni, że ma dość widoku nieznajomych twarzy, a nawet te znajome są mu obce. Nie chce rozmawiać z nikim, włącza sobie muzykę i siedzi na fotelu rysując rycerzy, smoki, albo mapy dawnych krain. Ma bogatą wyobraźnię, co można stwierdzić kiedy otworzy się jedną z szuflad jego biurka. Jest ona przepełniona szkicami, lub gotowymi rysunkami. W domu w Birmingham ma też kilka makiet folwarków, albo zamków. Jedna z nich ozdabia salon, każdy gość jest pod wrażeniem dokładności.
    I tu przechodzimy do jego kolejnej cechy. U Olivera wszystko zależy od ‘jeśli’, ‘jeśli mu się chce’, ‘jeśli czuje się na siłach’, a przede wszystkim ‘jeśli mu zależy’. Kiedy coś go fascynuje to potrafi nad tym spędzić tyle czasu ile trzeba. Przeczyta milion książek, zrobi projekty, naprawdę się w to zagłębi. Jednakże jeżeli coś jest dla niego nudne, po prostu odłoży to w kąt. Oczywiście na początku będzie się starał do tego przyłożyć, ale i tak skończy się to tak, że zirytowany stwierdzi, że to nie dla niego i wróci do Le Cida czy nawet Lamentu Świętokrzyskiego. Zdziwiliście się? A tak, Oliver zna i takie ‘egzotyczne’ utwory.
    Ashdown jest niezwykle ruchliwym stworzeniem. Poza momentami, w których spokojnie czyta książki nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Dlatego nawet jako dorosły mężczyzna uwielbia wypady do posiadłości dziadków. Te piękne łąki są dla niego czymś niezwykłym. Kiedy przejdzie się łąkę dojdzie się do lasu. Znajdują się tam niebagatelnie wysokie drzewa, a na jednym z nich Oliver. Można by go oskarżyć o dziecinność i brak jakiejkolwiek wyobraźni, w końcu może spaść i się zabić. On się tym nie przejmuje i obserwuje okolicę z najwyższego drzewa.
    Czasem też można go spotkać na łące rozłożonego na jakimś kocu, albo chociaż na kurtce, z komiksem w ręku. Kiedy miniecie stado owiec, przejdźcie jeszcze kilka kroków, właśnie tam, między lasem a właściwą łąką będzie Ollie. Czytając Marvela, albo Super Mana, ale akurat za nim nie przepada. Zaznajamia się z nim tylko dlatego, że żyje zasadą, która mówi, że aby hejtować, trzeba coś znać choć trochę. A on nie chce sobie odbierać przyjemności krytykowania pewnych niedorzeczności.
    Jego marzeniem jest pojechanie na Comic-Con, ale liczy na to, że pojedzie do San Diego w przyszłym roku. Z pieniędzmi nie powinno być problemu. Zaczął już nawet planować co nieco cosplay’e, wydrukował sobie cały plan hal i atrakcji. Może nawet zabierze lutnię i lirę, i pokaże swoje umiejętności. Zaczął grać kiedy miał jedenaście lat. Od razu mu się to spodobało, więc postanowił opanować grę na tych instrumentach do perfekcji.


    2. Ciekawostki:

    • Zainteresowania: historia, zwłaszcza wieki ciemne, komiksy, LARPY, gra na lutni i lirze.
    • Ulubione: muzyka folkowa i Irish Dance
    • Inne: W mieszkaniu ma terrarium mrówek, a także królika o imieniu Arthur. Ciekawe dlaczego go tak nazwał.


    F. Przeszłość  

    Urodził się dziesiątego października tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego roku. To była piękna jesień. Jak to zwykle bywa w Anglii, padało i było dość wietrznie. Ojciec niecierpliwie czekał na korytarzu, aż jakaś miła pani wyjdzie i oznajmi mu narodziny potomka. Miał nadzieję na córkę, którą mógłby rozpieszczać i kupować jej lalki i inne kucyki. Pielęgniarka obwieściła, że dziecko jest płci męskiej, nic to. Szczęściu nie było końca. Oliver był zdrowym bobasem i nie miał żadnych powikłań. Po kilku dniach cała trójka wróciła do apartamentu i zaczęli wykańczać pokój dziecinny. Pojawiło się w nim wiele zabawek, samochodzików, a także mini fort i schowany gdzieś głęboko w szafie drewniany miecz od dziadka.
    Dzieciństwo przebiegało spokojnie, bo i czym miałoby by być zmącone? Wszystkie wolne dni, weekendy i wakacje spędzał u dziadków w Irlandii, którzy także nauczyli go trzymać różdżkę i zaznajomili go z czarami bardziej, niż zrobili to jego rodzice.
    Kiedy przyszedł dzień jedenastych urodzin Olivera, o okno jadalni rozbiła się sowa z przypiętym listem do łapki. Jubilat szybko wybiegł z domu i zadbał o sowę, po czym przyszedł czas na sprawdzenie co też magiczny świat mu przesyłał, gdyż koperta była zaadresowana właśnie do młodego Olliego. Było to zgłoszenie do Hogwartu. Rozradowany Ashdown zaczął myśleć o tym pięknym zamku, w którym miał spędzić najbliższe klika lat.
    Po ukończeniu szkoły doszedł do wniosku, że studia magiczne nie są dla niego, bo nie może rozwijać swoich jakże mugolskich pasji. Po długiej i poważnej rozmowie z rodzicami uzgodnili kompromis, którym był kawiarenko-sklep Excalibur. Razem z najlepszym kumplem z Hogwartu zajęli się tym przedsięwzięciem i stworzyli coś, co łączyło wypoczynek, a także część pięknej historii, w końcu nawet pokolenie romantyczne sięgnęło do korzeni. Teraz żyje spokojnie w Londynie, co jakiś czas chodzi na LARPy organizowane przez ugrupowanie RPGowe, do którego sam należy.



    Ostatnio zmieniony przez Oliver Ashdown dnia Sro Lip 10, 2013 12:59 pm, w całości zmieniany 1 raz

      Similar topics

      -

      Obecny czas to Sro Paź 18, 2017 5:46 pm