Addison Fitzroy

    Share
    avatar
    Addison Fitzroy

    Liczba postów : 89
    Płeć : Female

    Addison Fitzroy

    Pisanie by Addison Fitzroy on Wto Lip 23, 2013 10:53 pm

    Addison Fitzroy

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Addison Gretchen
    2. Nazwisko: Fitzroy
    3. Data urodzenia: 1.01.1993
    4. Miejsce urodzenia: Londyn
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn
    6. Czystość krwi: raczej kiepska, tata charłak i mama czarownica mugolskiego pochodzenia
    7. Teleportacja: tak

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina:
    Kojarzycie te szalone, przerysowane rodziny z mugolskich sitcomów? Tak, mniej więcej w takich warunkach zostałam wychowana. Jeszcze kilka lat temu rodzice byli szczęśliwymi, spełniającymi się zawodowo ludźmi. Tata jest charłakiem i nigdy nie próbował na siłę wkręcić się w magiczny świat, dlatego został odnoszącym sukcesy prawnikiem. Codziennie chodził pod krawatem i był bardzo przystojny, nawet gdy w domu przebierał się w stary dres z dziurą na kolanie. Mama jest kilka lat młodsza od taty i jest pierwszą czarownicą w rodzinie. Znali się z dzieciństwa, a ich drogi rozeszły się, gdy mama poszła do Hogwartu. Później przez długi czas pracowała w Ministerstwie Magii w Międzynarodowym Urzędzie Prawa Czarodziejów. Dosyć szybko pokonała drogę od stanowiska asystentki parzącej kawę, do pozycji wziętej pani mecenas. Przy okazji rozpatrywania jakiejś sprawy potrzebna jej była opinia z punktu widzenia mugolskiego prawa i wtedy przypomniało jej się o przyjacielu z dzieciństwa.
    Umówili się na kawę. Później na drugą, trzecią, dziesiątą i wiecie jak to jest. Po dwóch latach picia kawy, wzięli ślub i zamieszkali w uroczym apartamencie w centrum Londynu. Oboje byli już raczej w słusznym wieku, jednak pomimo tego zdecydowali się na dwójkę dzieci. Najpierw urodziła się Debra, a dwa lata później ja.
    Wtedy jeszcze wszystko było normalnie.
    Gdy miałam dwa lata nagle rodzicom trochę odbiło i postanowili wrócić w swoje rodzinne strony i wybudować wielki dom w samym sercu szkockiego lasu. Taki wiecie, z wieżyczką i witrażami w oknach, żeby się tylko jak najszybciej odciąć od wielkomiejskiego życia. Podobno chcą mieć spokój na starość czy coś w ten deseń. I żyją sobie teraz w środku lasu jak jacyś Jaś i Małgosia, tylko że nazywają się George i Helen. Mamie zostało jednak trochę rozsądku i kontynuuje pracę w zawodzie. Otworzyła swoją własną kancelarię w centrum Glasgow, gdzie głównie zajmuje się doradztwem prawnym w zakresie międzynarodowym. W wolnym czasie uprawia zioła i czyta gazety, głośno komentując każdy artykuł. Bo właśnie taka jest, głośna i kłótliwa. Tata za to zwariował do reszty i odkąd zamieszkał w lesie zajmuje się myślistwem. Całymi nocami ugania się za dzikami, sarnami i kto wie czym jeszcze. Jest okropnie porywczym i honorowym człowiekiem.  Debra z kolei od dziecka świetnie latała na miotle i zaraz po ukończeniu Hogwartu zajęła się tym zawodowo. Od roku gra w II lidzie Quidditcha. Mamy ze sobą raczej dobry kontakt i często łączymy siły w walce z dziwactwami rodziców.  
    Poza rodzicami i siostrą mam całe mnóstwo wujków, cioć i kuzynostwa, a do tego dziadka, który wykłada na Harvardzie. Osobiście prawie go nie znam, bo chyba nie przepada za dziczą, w której mieszkamy. Za to dziadkowie ze strony mamy są nią zachwyceni i nawet się do nas wprowadzili. Oboje mają już ponad dziewięćdziesiąt lat, co jak wiadomo wśród mugoli jest już nie lada wyczynem i  całe życie spędzili w Glasgow, więc chociaż na starość pooddychają świeżym powietrzem. Może dobiją setki.
    2. Pokrewieństwo: Bonnie Fitzroy, Gabrielle Fitzroy - kuzynki
    3. Status majątkowy: bogata

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Hogwart, Hufflepuff  
    2. Referencje zawodowe: Jestem straszną ofiarą losu i wszystko leci mi z rąk. Jednak od dziecka pałam ogromnym uczuciem do książek i moim życiowym celem jest własna księgarnia (chociaż na boku mam w planach rozkręcenie biznesu wróżbiarskiego). Chociaż chętnie zostałabym nauczycielem astronomii, jednak na to o wiele za wcześnie. Może i jestem trochę fajtłapowata ale za to całkiem bystra, szybko czytam i mam niesamowitą pamięć. W Hogwarcie chętnie pomagałam bibliotekarce, która nawet zaproponowała mi żebym po skończeniu szkoły została jako asystentka ale po siedmiu latach chciałam się już wyrwać ze szkolnych murów i już w czasie roku szkolnego mama przysłała mi sowę, że szukają sprzedawcy w londyńskiej księgarni. Bez wahania umówiłam się na rozmowę z właścicielem, który ku mojej wielkiej radości, od razu mnie przyjął.
    3. Wykonywany zawód: sprzedawca w Księgarni a’la France
    4. Zarobki:

    C1. Studia

    1. Wyniki owutemów:
    ZAKLĘCIA - Nędzny
    OBRONA PRZED CZARNĄ MAGIĄ - Okropny
    ELIKSIRY - Wybitny
    ZIELARSTWO - Troll
    ASTRONOMIA - Wybitny
    OPIEKA NAD MAGICZNYMI STWORZENIAMI - Nędzny
    NUMEROLOGIA - Wybitny
    STAROŻYTNE RUNY - Zadowalający
    WRÓŻBIARSTWO – Powyżej Oczekiwań
    2. Kierunek studiów: uzupełnia administrator
    3. Rok studiów: I

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: sto siedemdziesiąt trzy centymetry
    • Budowa ciała: szczupła, raczej proporcjonalna
    • Kolor oczu: szaroniebieskie
    • Kolor włosów: blond
    • Cechy charakterystyczne: brwi?


    2. Opis szczegółowy:
    Uważam, że nie jestem ani szczególnie ładna ani szczególnie brzydka. Żadna ze mnie słodka blondynka, chociaż niektórzy twierdzą, że czasami wyglądam na młodszą niż jestem. To chyba kwestia ubioru, bo chociaż niebezpiecznie zbliżam się do dwudziestki, to uwielbiam zwykłe koszulki z kolorowymi nadrukami, trampki i bluzy dresowe. Często noszę wełniane czapki, bo wełniane czapki są naprawdę super. I nie przeszkadza mi, że na zewnątrz jest plus trzydzieści stopni. Żeby pasowało, to mogę założyć błękitną czapkę w białe chmurki, to chyba moja ulubiona. Moja mama (która sama chodzi jedynie w garsonkach i kostiumach) mówi, że dorosłej pannie nie przystoi taki ubiór ale na szczęście nie przegląda mi szafy i tylko na biernej krytyce się kończy. Musiała się do tego przyzwyczaić, bo Debra też do najbardziej dziewczęcych nie należy. Siostrzana solidarność trochę.
    Zadarty nos, dolna warga nieznacznie szersza niż górna i trochę nierówny zgryz, którego nigdy nie chciałam korygować, bo w sumie zawsze to jakaś cecha charakterystyczna. Chociaż najbardziej z tłumu to mnie wyróżniają brwi, bo są gęste, długie i szerokie i takie mi się podobają i nikomu nic do tego. Jestem naturalną blondynką i nigdy w życiu nie farbowałam włosów, z czego jestem naprawdę dumna. Nie są może jakieś super, bo raczej cienkie i super proste (na nic tu wałki, lokówki i zaklęcia) ale mi się podobają, bo układanie ich ogranicza się do rozczesania i tyle.
    Czasami się maluję ale częściej wychodzę z domu bez żadnych dodatkowych udoskonaleń, bo na szczęście nie mogę narzekać na swoją cerę, a na kolorowe kosmetyki to muszę mieć naprawdę nastrój żeby ich użyć co nie zdarza się zbyt często. Z pewnością się maluję, gdy wpada do mnie Bonnie. Ona to po prostu sadza mnie na krześle i najpierw załamuje ręce przez piętnaście minut, a potem funduje mi małe spa, układając włosy i robiąc makijaż, w którym podobno wyglądam obłędnie. Warto wspomnieć, że przestaję wyglądać obłędnie, gdy tylko się pożegnamy, a ja mogę polecieć do łazienki i zmyć róż z policzków.
    Chyba powinnam się pochwalić, że mam naprawdę bardzo elastyczne mięśnie twarzy i często robię głupie miny, co skutecznie rozprasza otoczenie. Czasami jak dziecko wytykam język, nadymam policzki albo robię inne mniej lub bardziej dziwne rzeczy, bo mnie to bawi i tyle.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    Mama twierdzi, że uparty ze mnie osioł. A ja po prostu lubię stawiać na swoim. Wcale nie jestem jakaś przesadnie radosna, wiecznie uśmiechnięta czy coś. Potrafię być zgryźliwa i opryskliwa, szczególnie jeśli coś idzie nie po mojej myśli. Zdarza mi się obrażać bez większego powodu, tylko dlatego, że mam zły humor. Obcowanie ze mną jest jak przejażdżka kolejką górską. W jednej chwili będziemy żartować, a w następnej się obrażę i zacznę robić dziwne miny. Jestem mistrzynią dziwnych min, przez co boją się mnie małe dzieci. Debra mówi, że będę najgorszą ciocią na świecie i pewnie ma trochę racji. Denerwuje mnie bardzo dużo rzeczy, które doprowadzają do tego, że wywracam oczami i tupię nogą. Na przykład nie lubię, gdy ktoś mnie częstuje pączkiem z kokosową posypką albo gdy klient w sklepie dopytuje się o zupełnie niezasłużoną zniżkę. Jak będzie promocja, to na pewno obwieścimy to jakimś wielkim bannerem na drzwiach, serio.
    Jestem bardzo, bardzo leniwa. Najchętniej spędzałabym całe dnie z książką i herbatą w swoim ulubionym fotelu. W związku z tym unikam wysiłku fizycznego jak ognia, czyli nie biegam, nie latam na miotle i nie uprawiam jogi. Chociaż ostatnio podoba mi się jazda na desce ale jeszcze zobaczę co mi z tego wyjdzie. Poza tym chcąc nie chcąc codziennie rano wychodzę z domu, bo jakoś muszę zarabiać na życie. Nie lubię być zależna od rodziców. Co prawda opłacają mi czynsz mojego cudownego, londyńskiego mieszkania i udostępnili skrytkę u Gringotta ale staram się z niej nie korzystać, jeśli nie ma takiej potrzeby.
    Nie jestem jakoś szczególnie nieśmiała. Z pewnością nie rozmawiam z każdym, bo przecież ludzie bywają nudni, to szkoda na nich czasu i energii. Jak mam dobry humor to jestem jednak całkiem towarzyska, chociaż nie wszyscy rozumieją moje poczucie humoru. Powiedziałabym, że jestem dosyć specyficzna i czasami trzeba nauczyć się ze mną przebywać zanim się mnie polubi.
    Z dużym dystansem podchodzę do chłopców. Szczególnie tych przystojnych, z hollywoodzkim uśmiechem, którzy jednym spojrzeniem potrafią rozkochać i złamać serce jednocześnie. Podświadomie uważam, że w ich zamiarach kryje się coś nikczemnego, a oprócz ładnej otoczki mają niewiele więcej do zaoferowania. Ale bądź, co bądź, jestem tylko nastolatką i chociaż nie należę do specjalnie kochliwych, to zdarzają mi się większe i mniejsze zauroczenia. Jednak jeśli oczekujecie po mnie romantycznych uniesień i rumieńców na policzkach, to możecie sobie od razu odpuścić.
    No i mam najprawdziwszą na świecie sowę. Wiem, że to już przeżytek ale czasami budzi się we mnie tradycjonalistka i zaskakuję znajomych listami. Sowa nazywa się Herman i jest najlepszym zwierzakiem jakiego kiedykolwiek miałam. Ma już swoje lata, bo dostałam go jeszcze w Hogwarcie ale na razie się trzyma.
    Trochę to wszystko brzmi jakbym była bardzo okropną osobą ale pewnie jest w tym pewna szczypta niepotrzebnej samokrytyki, bo przecież jakby nie patrzeć, mam znajomych i przyjaciół, którzy bardzo chętnie spędzają ze mną czas. A przynajmniej taką mam nadzieję.

    2. Ciekawostki:


    • Zainteresowania: Bardzo pasjonuje mnie magia sama w sobie. Skąd się bierze, dlaczego to zaklęcie brzmi tak, a nie inaczej, a co gorsza mam dziwne ciągoty w stronę czarnej magii. Mam całą kolekcję książek o czarodziejskich wojnach i bitwach z czasów działalności Lorda Voldemorta i uważam, że chociaż cierpiało przez niego naprawdę mnóstwo ludzi, to był niesamowicie wielkim umysłem. Pewnie dlatego po roku pracy postanowiłam wrócić do szkoły i złożyłam papiery na mistycyzm. Może nie będę geniuszem jak Merlin, Voldemort czy Dumbledore ale kto mi zabroni spróbować? Dodatkowo ukończenie mistycyzmu pozwoli mi zgłębić tajniki wróżbiarstwa, które też poniekąd mnie interesuje i może kiedyś będę ubiegała się o posadę wróżbitki w Hogwarcie albo otworzę własny biznes. Oprócz tego uwielbiam książki. Wszystkie, o wszystkim, w każdej postaci. Tylko kulinarne mnie nudzą, bo i tak jestem tragedią w kuchni.
      Ostatnio mam nowe marzenie i chcę się nauczyć jeździć na desce, bo jak mi się nudzi w pracy, to ukradkiem podglądam przystojnych chłopców, którzy jeżdżą niedaleko księgarni.
    • Ulubione: księgarnia a’la France, arbuzowa guma balonowa, wełniane czapki, herbata z opuncją, zapach jaśminu
    • Inne:  Mam końskie zdrowie i nawet przeziębienie mnie nie łapie.


    F. Przeszłość  
    Całe dzieciństwo spędziłam biegając po lesie za zającami i bawiąc się w chowanego z siostrą i kuzynostwem, które chętnie przyjeżdżało na wakacje do naszego małego zamku. Dwa lata po Debrze poszłam do Hogwartu, w którym czułam się równie dobrze, jak w domu. Także nie działo się nic szczególnego.  Gdy skończyłam Hogwart, wróciłam do Londynu, który opuściłam jako dwulatka i poszłam na rok do pracy, a teraz chcę wrócić na studia. Niestety nie przeżyłam jeszcze żadnej ekscytującej przygody, którą mogłabym tu opisać tysiącem słów ale wszystko przede mną.


      Obecny czas to Czw Kwi 26, 2018 4:01 pm