Ariadne Stonem

    Share
    avatar
    Aria Stonem

    Liczba postów : 174
    Płeć : Female

    Ariadne Stonem

    Pisanie by Aria Stonem on Sob Sie 10, 2013 11:23 pm

    Aria Stonem

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Ariadne Inez
    2. Nazwisko: Stonem
    3. Data urodzenia: 27 styczeń 1992
    4. Miejsce urodzenia: Paryż, Francja
    5. Miejsce zamieszkania: Londyn
    6. Czystość krwi: 1/4
    7. Teleportacja: tak

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Lubię mówić o sobie, że jestem Irlandką. Mamę Laurę mam Francuzkę przez którą uważałam do szóstego roku życia, że angielski i francuski to jeden język. W myślach zabiłam ją już dawno temu. Mam jedną straszą siostrę i jednego starszego brata, z którymi nie utrzymuję kontaktów. Nie lubię Francji. Wolę tatę Caytona i lubię też jego imię i płynącą w nim irlandzką krew. Deprymuje mnie reakcja matki na naszą magię, moje rodzeństwo nie jest magiczne. Bawiłam się znikając jej przed oczami i wykonując proste czynności za pomocą czarów. Ma butik, który jest popularny głównie w zachodniej części Europy. Nigdy nie poznałam swoich dziadków. Mówię do matki po imieniu. Nasz domek w Irlandii Północnej był ładny.
    2. Pokrewieństwo: -
    3. Status majątkowy: bogaty

    C. Kariera

    1. Ukończona szkoła: Gryffindor, Hogwart
    2. Referencje zawodowe: Zawsze miałam W z eliksirów i zielarstwa, również na egzaminach końcowych. Odbyłam dwuletni staż w magicznym szpitalu w Paryżu na oddziale zatruć eliksiralnych i roślinnych.
    3. Wykonywany zawód: stażystka w szpitalu Św. Munga na oddziale zatruć eliksiralnych i roślinnych
    4. Zarobki: średnie

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: 166 cm
    • Budowa ciała: szczupła
    • Kolor oczu: bardziej zielone niż myślisz
    • Kolor włosów: zależy kiedy
    • Cechy charakterystyczne: rozjaśniane różowe końcówki


    2. Opis szczegółowy:
    Mam trochę pofalowane blond włosy z różowymi końcówkami przez pomyłkę. Czasem inne jak mi się zachce. Chyba byłabym do bólu przeciętna, gdyby nie te kolorowe włosy i ubrania. Lubię robić zakupy w River Island przez internet. Męczę się chodząc po sklepach. Irytuje mnie kolor moich oczu – mętny niebieski, kiedy używam granatowego cienia do powiek tęczówka wydaje się przybierać odcień zielonego. Nie umiem chodzić w szpilkach. W przedpokoju leży siedem par Vansów, z których to cztery nadają się do wyrzucenia. Nie umiem nosić dopasowanych bluzek. Mam ładnie wykrojone usta i przyjemny głos. Nie używam pomadek tylko flamastrów do ust. Nigdy nie dokleję sobie sztucznych rzęs. Nie lubię tapety. Ćwiczę sześć razy w tygodniu jogę, bo Bozia kazała siódmego dnia odpoczywać. Mam długie palce u rąk, wbrew pogłoskom nie zostanę nigdy pianistą. Mam cycki w rozmiarze B, jeśli kogoś to frapuje. Często maluję paznokcie i noszę biżuterię. Jedno ucho mam trochę odstające, wolę siebie w rozpuszczonych włosach. Nie umiem wyjść z domu nie używając perfum. Mam lekko zadarty nos i jasną karnację, choć nie jestem trupio blada. W szafie wisi kilka błyszczących sukienek. Najczęściej używam minimalnej ilości podkładu mineralnego, by efekt był naturalny, flamastra do ust i wychodzę z mieszkania. Jestem szczęśliwa, bo mam długie i gęste czarne rzęsy. Nie cierpię trzepania rzęsami. Raz miałam siwe włosy, użyłam za dużo płukanki do włosów, i udawałam, że to happening. Myślę, że jestem strasznie zajebista.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    Chyba czasem nie wiem, co robię i w ogóle to boję się psychoanalityków. Dawno, dawno temu byłam u psychiatry, bo widziałam w lustrach RÓŻNE RZECZY. Kupiono mi potem psa i przestałam widzieć te różne rzeczy w lustrach, teraz tylko siebie widzę. Od jedenastego roku życia zmyślam, że mam przyjaciół, takich wymyślonych, oni wcale nie istnieją, nawet w mojej głowie ich tak naprawdę nie ma. Nie wiem, czemu mówię, że weekend spędziłam w słonecznej Toksanii z ojcem Pablito. Mam dużo pseudo-znajomych. Bywam w różnych miejscach. W swoim życiu spałam już w czterdziestu różnych łóżkach, to dwa łóżka na rok. Mówię chaotycznie i boję się ciemności, ale nie lubię spać przy zapalonym świetle. Kocham słońce, to arcyważne, a poza tym udaję, że umiem rysować, to arcy-arcyważne. Czasem przyłapuję się na tym, że odpływam i w mojej głowie powstają historyjki. To pewnie wstęp do schizofrenii albo może zostanę sławnym twórcą czegoś. Nie wiem, czego, bo w niczym nie jestem wybitna poza siedzeniem na youtubie, paleniem trawki i piciem kolorowej wódki. Kiedyś usłyszałam, że jestem kiepska w łóżku. Śpiewam pod prysznicem, czasem rapuję Knock Knock Maca Millera. Nauczyłam się wiązać sznurówki w wieku dziewięciu lat. Zadaję idiotyczne pytania. Zaczepiam ludzi w s z ę d z i e – w parkach, w pubach, w klubach, w centrach handlowych, na ulicy, w wesołym miasteczku, supermarketach. Preferuję otwarte przestrzenie. Kiedyś wezmę ślub w Las Vegas. Mam tatuaż na wewnętrznej stronie nadgarstka z henny. Trudno mi być smutną, przez większość swojej dotychczasowej wegetacji omijałam szerokim łukiem ten stan, zastępując go pospolitym wkurwieniem. Zakochuję się z prędkością światła. Uważam, że wygląd zewnętrzny jest najważniejszy. Do szóstego roku życia posługiwałam się dwoma językami naraz myśląc, że mówię w jednym. Nie umiem skupić się na jednej rzeczy ani wysiedzieć w jednym miejscu. Ciężko mi skupić na czymś uwagę. Choruję na bezsenność przewlekłą. Mówię stanowczo za dużo i za szybko. Mam w głowie w s z y s t k o – czasem mnie to przeraża, choć bez tego w s z y s t k i e g o nie byłoby mnie. Jadam za dużo ciastek z marihuaną. Nienawidzę czekolady ani śliwek, czereśni i wszystkiego, co może mieć robaki, ani mięsa. Kocham za to brokuły i paluszki rybne i mleko półtora procentowe i zieloną herbatę. Przed pójściem do szkoły schudłam dziesięć kilo. Mam syf w pokoju, mój własny bałagan nie przeszkadza mi tak bardzo jak bałagan u innych. Kawał ofiary postmodernizmu ze mnie. Robię zakupy przez internet w międzyczasie praktykuję jogę. Wyśmiewam ludzi. Bywam fałszywa i mówię, że jestem kotem. Lubię dobre klaty i zarosty. Umawiam się na randki przez internet na które nie przychodzę. Umiem robić masaż erotyczny. Palę tylko papierosy aromatyzowane. Moim ulubionym dniem tygodnia jest poniedziałek. Bywam na większościach demonstracji w Londynie.

    2. Ciekawostki:


    • Zainteresowania: udawanie: że umiem rysować, mam fajnych znajomych, używam mózgu; ponadto: zioło&zadawanie pytań&zaczepianie przechodniów; mitologia grecka.
    • Ulubione: rysowanie, posiadanie fajnych znajomych, używanie mózgu, zioło, zielona herbata, zadawanie pytań, mleko półtora procentowe, zioło, kupowanie ołówków, zapach po deszczu, zioło, słońce, zioło, mitologia grecka, wietrzne dni, muzyka, zapach kawy, dla odmiany zioło, spanie, Shakespeare, postmodernizm
    • Inne: choruję na przewlekłą bezsenność;


    F. Przeszłość 
    Moje życie zmieniło się odkąd skończyłam sześć lat i zrozumiałam, że angielski i francuski to nie jest jeden język, a dwa odrębne światy. Za cholerę ludziom języki tego to ja nie wiem. Próbowałam dociec, ale internet mówił tylko o Babilonie natomiast przechodnie nie chcą mi udzielić tej odpowiedzi do dziś. Aha – to bardzo ważne, odkąd skończyłam piętnaście lat myślę, że jestem strasznie zajebista. Rodzice martwili się, co ze mnie wyrośnie, więc chciałam uwarzyć eliksir wiecznej chwały, kiedy miałam jedenaście lat w łazience Jęczącej Marty, ale nie wyszło, trafiłam nawet do Skrzydła Szpitalnego, ale żyję. Po ukończeniu szkoły pod koniec lipca przeprowadziłam się z familią do Francji i zrozumiałam, że nie lubię ślimaków, więc spakowałam swoje manatki po skończeniu stażu i zamieszkałam w Londynie.


      Obecny czas to Wto Lip 25, 2017 3:35 pm