Lynne Pharr

    Share
    avatar
    Lynne Pharr

    Liczba postów : 5
    Płeć : Female

    Lynne Pharr

    Pisanie by Lynne Pharr on Pon Sie 26, 2013 1:15 pm

    Lynne Ophelia Pharr

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Lynne Ophelia
    2. Nazwisko: Pharr
    3. Data urodzenia: 11 grudnia 1996r.
    4. Miejsce urodzenia: Londyn
    5. Miejsce zamieszkania: Po dokładnie dwóch przeprowadzkach (pierwsza wymuszona przez dosyć wątpliwy stan dachu, druga przez mocno wątpliwy stan absolutnie wszystkiego) rodzina Pharr’ów wprowadziła się do sporego penthouse’a na piętnastym piętrze jednego z londyńskich wieżowców, którego to zamieszkuje od około pięciu lat. Urządzony w dosyć modernistycznym i oszczędnym stylu, robi wrażenie tego typowego rodzaju mieszkań ludzi, którzy niewiele czasu spędzają w ich zaciszu. Gdyby Lynne miała opisać go jednym słowem, pewnie padłoby na ‘bezpłciowy’. Jedynymi pokojami, w których znać rękę właściciela, są właśnie ten Lyn i Dominika. Cóż, pomijając wystrój, sam widok z tarasu jest wart tych paru kafli za wynajem. Przynajmniej zdaniem dziewczyny.
    6. Czystość krwi: półkrwi
    7. Teleportacja: nie

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina:

    • Tatuś, Rodric Pharr – uzdrowiciel w Szpitalu Świętego Munga, choć jego starzy kumple z Hogwartu wciąż podśmiewują się z jego młodzieńczych zapędów do bycia aurorem. Dobry lekarz i ojciec, ale powiedzmy sobie szczere, mąż taki sobie. Rzecz jasna, do głowy by mu nie przyszło źle traktować Philippy, ale jej zdaniem poświęca jej przygnębiająco zbyt mało uwagi. Być może jest za bardzo oddany swojej pracy i utrzymaniu rodziny, by to zauważyć. Z natury człowiek pogodny i po prostu najzwyczajniej w świecie dobry, niepotrafiący jednak skupić się na więcej niż jednym zajęciu.  

    • Mamusia, Philippa Pharr – lub po prostu ‘Phil’, niespokojna dusza, kobieta bez stałej pracy o dosyć przykrym dla otoczenia usposobieniu. Pewnie tacy ludzie po prostu podpinają się pod plakietkę ‘artysta’ i powinno się im wybaczać częste humory, rozkapryszenie i nerwowość, ale Phil bywa naprawdę nieznośna.  Nadrabia za to żywym umysłem i inteligencją, które w połączeniu z resztą jej cech potrafią zdziwić.

    Dominic Pharr, starszy brat Lyn. Z siostrą łączy go nić rywalizacji, która została rozpięta z chwilą gdy dziewczyna postawiła stopę w Hogwarcie. Obecnie uczęszcza do siódmej klasy, zbierając świetne stopnie i poniekąd spychając Lynne w swój cień. Arogancki i inteligentny, typowy dupek. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że to tak naprawdę dzieciak, który nigdy nie dorósł. To szokujące, że tak przystojny i pewny siebie facet nigdy nie miał dziewczyny.

    2. Pokrewieństwo: nie dotyczy
    3. Status majątkowy: powyżej przeciętnej

    C. Szkoła

    1. Rok nauki: VI
    2. Dom: Hufflepuff
    3. Przedmioty: eliksiry, astronomia, wróżbiarstwo, starożytne runy

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: 173 cm
    • Budowa ciała: szczupła
    • Kolor oczu: stalowoszary
    • Kolor włosów: kasztanowy
    • Cechy charakterystyczne: długie, ładne palce, jasne piegi na plecach


    2. Opis szczegółowy:

    Lynne nie ma jakichś szczególnych kompleksów. W tym wypadku to nie tania gadka, naprawdę dziewczyna ich nie posiada i nie posiada też powodu, by je posiadać. Co prawda ludzie mogliby powiedzieć, że jej nos jest zbyt duży, brwi zbyt gęste, a twarz zanadto owalna, lecz ona zbyłaby te uwagi parsknięciem. Naprawdę akceptuje swój wygląd i nie widzi powodu, by sobie wymyślać problemy
    Może zacznijmy od włosów, które ona sama uważa za swój spory atut. Miękkie w dotyku, kasztanowe pukle opadają jej aż do łopatek. Często przeczesuje je palcami lub odgarnia z czoła, być może tylko po to, by je podkreślić. Dalej – oczy – żywe, błyszczące lekkim rozbawieniem, o metalicznie szarej barwie.
    Jej brwi rzeczywiście są nieco gęste, lecz nie ponad normę. Nie ponad normę, naprawdę. Bardzo często je unosi, marszczy, obniża lub porusza nimi na przemian, będąc znaną z dosyć specyficznej mimiki, zasadniczo nie myśląc o tym za bardzo. Pod oczami, mniej więcej na środku twarzy, zwykle znajduje się nos i nie jest inaczej z panienką Pharr. W przypadku Lyn jest to ot, zwykły nos, ni to drobny, ni szczególnie duży, może nieco zaokrąglony na czubku. Jak ziemniak. Tak właśnie czasem jej dopiekano, ziemniaczany nos. Co można z kolei powiedzieć o jej ustach? Z pewnością nie są z tych pełnych, ale raczej nikt nie określiłby ich jako cienkie. W zimę często jej pękają, a i sama dopiero w wieku czternastu lat pozbyła się nawyku przygryzania warg.
    Lynne nie jest drobnokoścista, ale z kolei ludziom trudno przychodzi wyobrażenie sobie, że jest. To dosyć wysoka dziewczyna o szczupłej budowie, na pewno nie z gatunku słabych i chorowitych. Dwa razy w życiu poważnie na coś zachorowała i były to ospa wietrzna i grypa w tejże kolejności. Okazjonalnie miewa katar i bóle brzucha, lecz nie o tym miała być mowa. Należałoby w tym punkcie jeszcze wspomnieć o jej skórze. Lecz co tu mówić? Skóra jak skóra, w najbardziej przeciętnej barwie możliwej dla Angielki. Nie ma raczej typowych dla jej wieku niedoskonałości za wyjątkiem jasnych nielicznych piegów na plecach.
    Od grania na pianinie nie wydłużają się palce, to chyba nie oszuka nikogo. Jednak Lynne może się poszczycić naprawdę ładnymi dłońmi pianistki, które szpeci jedynie mała blizna na małym palcu lewej ręki. Twierdzi, że z roweru.
    Lyn dba o swój wygląd, a szczególną wagę przywiązuje do ubrań. Ma spokojny, lecz indywidualny styl, który reprezentują ciemne, damskie prochowce, materiałowe kurtki, eleganckie białe bluzki, drogie spódniczki i nie tańsze spodnie. Nie znosi rurek, a ma słabość do swetrów w serek. Wszystko, by wyglądać z klasą, nawet za cenę odmawiania sobie czegoś ambitniejszego. Bardzo lubi koszule, szczególnie te w kartkę. Jej ulubione kolory to chyba granat i brąz, ale w ubiorze nie stroni od eksperymentów.
    Wywołuje dokładnie taki efekt, jaki próbuje stwarzać: dziewczyny zadbanej, ale nie wypucowanej. W rozmowie obficie gestykuluje, a jej mimika czasami przyprawia ludzi o chichot, gdy się zdenerwuje zaczyna mówić nie dość, że szybko i niewyraźnie, to jeszcze się jąka i przełącza na wiejski akcent. Pod tym względem przypomina tą osławioną włoską mentalność. Czasem jej otwartość potrafi spłoszyć nieznajomego, lecz ogółem jest dosyć… pocieszna?

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:

    Niezależnie od tego, jak na to patrzeć, to nie jest skomplikowana dziewczyna. Nie mam na myśli tego, że jest płytka lub głupia, lecz po prostu zazwyczaj ludzie czytają z niej jak z otwartej księgi. Gdy jest w dobrym humorze, uśmiecha się, gdy jest zła, krzyczy, czasami płacze ze smutku, lecz w sumie z frustracji częściej. Mówi to, co myśli, ale nie obraża ludzi bez powodu. Uważa, że nie na tym polega szczerość. To zwykłe chamstwo. Powiedziałbyś, że nie umie panować nad własnymi uczuciami, ale ona w sumie nawet tego nie chce. Niczego w sobie nie dusi. To odnosi się także do spraw miłosnych, w których mimo bycia wręcz śmiesznie toporną, nie czuje szczególnych skrupułów. Zanim poszła do Hogwartu, była zakochana po uszy w chłopaku, któremu też wyznała swoją miłość. Cóż, chłopiec po prostu zbladł i jej odmówił, ale nieszczególnie ją to zraziło.                                          
    To w gruncie rzeczy bystra dziewczyna o elastycznym umyśle matki i pogodzie ducha ojca, ale sama jest unikalną mieszanką cech, które trudno znaleźć w jej rodzicach.
    Bywa kapryśna. W sumie nie bywa, ona JEST kapryśna. Szybko zmienia decyzje i ma słomiany zapał, lecz jak czegoś naprawdę chce, praktycznie nie da się jej odwieść od zamierzonego celu. Tak było z pianinem, na którym nauczyła się grać w zasadzie na własną rękę i gra do teraz, posiadając już spore umiejętności. Dosyć energiczna, lecz nie nadmiernie. Sporadycznie miewa zaćmienia mózgu i jej wypowiedzi trudno wówczas nazwać błyskotliwymi. Uwielbia rzeczy, filmy, komiksy i muzykę spod tagu ‘cool’, czyli te typowe żywiołowe nutki z gier, okularki przeciwsłoneczne i ratowanie świata. Co dziwne, nie siedzi w komiksach Marvela, sięgając raczej na wschód, do japońskiej mangi i anime. Zapytana o ulubioną grę od razu wypaliłaby ‘Ace Attorney’ z głupim uśmiechem na twarzy. Zapytana, co to do cholery za gra, wypaliłaby ‘symulator prawnika’ z tym samym uśmiechem co wcześniej. Lubi rysować, ale to nic wyszukanego, ot, mangowe proste rysuneczki, nawet na nieszczególnie zaawansowanym poziomie. Uwielbia, uwielbia, uwielbia jeździć na nartach, mimo że jej technika pozostawia nieco do życzenia. Osiąga przy tym astronomiczne prędkości. Z tymi umiejętnościami stanowi poważne zagrożenie na stoku.
    Ogółem fascynuje ją wszystko, co stare lub po prostu w najmniejszym stopniu tajemnicze. W końcu nie bez powodu uczęszcza na ten szczególny zestaw zajęć, czyli eliksiry, astronomię, wróżbiarstwo i starożytne runy. Umie wróżyć ludziom z ręki, co oferuje bez skrępowania. Chciałaby na tym zarabiać, ale zdaniem każdego zapytanego o opinię trudno o głupszy pomysł na życie dla takiej inteligentnej dziewczyny. Często pogwizduje, pstryka palcami lub wyłamuje sobie palce. Strzyk, strzyk. Lubi ten dźwięk.
    Interesuje się też grami, głównie na Nintendo. Kupiła tę konsolę w zasadzie tylko po to, by grać w Pokemony, ale potem jakoś zaczęła szukać innych. Hej, przecież nawet w dobrą grę nie da się grać wiecznie.
    Ma nieco spaczone poczucie humoru. Śmieszy ją to, co w zasadzie dla innych nie jest śmieszne, a rzeczy powszechnie uważane za zabawne nawet nie wywołują u niej uśmiechu. Nie zawsze, rzecz jasna, ale to dosyć zauważalne. Co jeszcze należy dodać, ma nieco denerwujące dla otoczenia silne poczucie sprawiedliwości. Nigdy nie zgadzała się na publiczne ośmieszanie ludzi, nieważne, czy z powodem, czy bez. ‘Bohaterka się znalazła’, zwykli mówić ludzie o nieprzychylnym do niej stosunku.
    Dosyć sprawnie mówi po włosku, za to nie cierpi francuskiego, którego uczyła się, zanim poszła do Hogwartu.
    Kiedyś grała w tenisa, lecz szybko zakończyła naukę. Chyba nie miała talentu, a może chodziło o chęci. Najpewniej jedno i drugie.
    Łatwo nawiązuje przyjaźnie, ale nie trudniej zdobywa sobie wrogów. Cóż, taki zestaw cech chyba denerwuje określony typ ludzi.

    2. Ciekawostki:

    1. Kiedyś dosyć regularnie startowała w zawodach pływackich, bez większych sukcesów.
    2. Bardzo szybko biega, można nawet bez skrupułów stwierdzić, że wśród swoich rówieśniczek nie znajdzie szybszej od siebie.



    • Zainteresowania:
      Pianino (marzy o występach na dużej scenie i ćwiczy dosyć często).
      Kultura wschodu, głównie manga i anime.
      Czytanie. Bardzo lubi typowe przygodowe serie dla nastolatków, za to nie cierpi tych wszystkich ‘upadłych wampirów’,  

    • Ulubione:
       Kocha tosty z serem. Tak, nie z szynką, nie z salami (fuj), ale z serem, najlepiej na francuskim chlebie. Gdy w domu nikt nie zrobi jej śniadania i nie raczy podać księżniczce kolacji, zawsze robi sobie parę tostów i wsunie przy komputerze.
       Uwielbia kakao, lecz z uwagi na figurę nie pija zbyt często.
       Ulubiony smak lodów? Zdecydowanie sorbety, szczególnie truskawkowy i cytrynowy.
       Cóż, może do tego punktu pasuje też to, że z dwójki posiadanych przez nią papug woli tą czerwoną.
       Druga to kapryśny skurczybyk.

    • Inne:
       Przeklinanie przychodzi jej z trudnością.
       Żartowałam.
       Nie, naprawdę z trudnością.
       Lubi anime o mechach, a szczególnie Combattlera V i Mazingera Z.



    F. Przeszłość  
    Historia każdego człowieka zaczyna się z momentem jego narodzin, choć, jak to mówią, nie można zrozumieć dziecka bez poznania jego rodziców. Jeśli chodzi o Lynne, padło na jedenasty grudnia 1996 roku. Na oddziale spił się wówczas anestezjolog, to jakoś rokuje na przyszłość?
    Miała tak rozkosznie przyjemne i ciepłe dzieciństwo, że czasami, jak je wspomina, ogarnia ją nostalgia. Podobno wszystko psuła. Podobno wtedy jeszcze Dominic lubił się z nią bawić. Podobno płakała, gdy kazali jej iść do zerówki. Tak, nie znosiła zerówki, ale w sumie teraz nieco się wstydzi takich swoich reakcji. Nie miała zbyt wielu znajomych, ale tych, których miała, po prostu uwielbiała do przesady.
    Jeśli chodzi o naukę, nigdy nie miała z nią problemów, ale też nie sprawiała jej jakiejś wielkiej przyjemności. Zawsze żyjąc w cieniu ponadprzeciętnie zdolnego brata, nigdy nie zdołała się wybić, mimo, że również była świetna w szkole. Swoją szansę dostała dopiero, gdy brat już poszedł do Hogwartu, ale nie mogła zbyt długo nacieszyć się ‘uczeniem się na własne konto’. Wkrótce i sama otrzymała list. Czy się cieszyła? Jasne, ale kłamstwem byłoby stwierdzić, że nie miała wątpliwości. Trudno tu jednak mówić o jakimkolwiek wyborze, więc we wrześniu pierwszy raz wsiadła z bratem w pociąg, którego stacją docelową był Hogwart.
    Jakby się tak zastanawiać, lata w szkole mijały niesłychanie szybko. Tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem, rok za rokiem, wszystko leciało w mgnieniu oka. Dawała się nauczycielom we znaki, co do tego nie ma wątpliwości, ale jej wrogowie nie ograniczali się jedynie do belfrów. Panowała powszechna opinia, że jeśli nie znielubiło się jej przy pierwszym spotkaniu, to już raczej była prosta droga do przyjaźni życia.
    Już-już za chwilę początek nowego roku szkolnego, szóstego z kolei dla Lynne. Pewnie jest nawet nieświadoma tego, że to już przedostatni, ale czy to nawet nie lepiej? Lepiej tworzyć wspomnienia, niż w nich tkwić.



      Obecny czas to Pią Paź 20, 2017 10:58 pm