Carmen Fridith

    Share
    avatar
    Carmen Fridith

    Liczba postów : 18
    Płeć : Female

    Carmen Fridith

    Pisanie by Carmen Fridith on Pon Gru 02, 2013 3:45 am

    Carmen Fridith

    A. Dane personalne

    1. Imiona: Carmen Nelly
    2. Nazwisko: Fridith
    3. Data urodzenia: 04.02.1995r.
    4. Miejsce urodzenia: Hogsmede
    5. Miejsce zamieszkania: Anglia, Londyn, Abbey Road 13a
    6. Czystość krwi: krew czysta
    7. Teleportacja: tak

    B. Więzy rodzinne

    1. Rodzina: Wywodzę się z rodziny czarnoksiężników. Mój dziadek, ze strony ojca, którego nie dane mi było poznać, był ponoć prawą ręką Czarnego Pana. Ojciec skończył jako prefekt Slytherinu wraz z matką również urokliwą Ślizgonką. O Ojcu wiem niezbyt wiele. Niegdyś uczył Czarnej Magii w szkole, w której niegdyś dyrektorem był jeden z najwspanialszych (oprócz Czarnego Pana rzecz jasna) czarnoksiężników wszech czasów- Karkarow. Jednak jego magiczne sztuczki okazały się daremne przy tajemnicach jakie dzierżył. Zbyt dużo zostało mu powierzone. Czy to prawda? Sama nie wiem inna teoria- "babcina" nieco- to domniemana ciepła posadka mojego ojca w Ministerstwie. Jednak sam Karkarow postanowił wyprowadzić mnie z błędu. Gdy jeden z jego popleczników wysłał mi rzeczy mego ojca. Książki do Czarnej Magii, a nawet różdżkę, które wg tradycji chowane są wraz ze zwłokami czarodzieja, co nie sprawdziło się tym razem. Joseph Fridith zmarł 8 grudnia 1994 roku tuż przed moimi narodzinami. Czy to prawdziwa data jego śmierci? Nie mam pojęcia. Trudno oceniać mi człowieka, którego nigdy nie znałam. Moja matka pracuje w Azkabanie. Przysyła prezenty. Dba o mnie. Właściwie od dwóch lat nie miałam od niej żadnego znaku życia... Jednak jestem pewna, że gdzieś tam jest i czeka na mnie. Z opowieści mojego wujka Matta, wiem że to wspaniała czarodziejka. Wiele w życiu namieszała, ale wróciła w odpowiednim czasie na dobrą drogę- jak to mawia Matt. Sądzę, że jest dobrą kobietą. Dostaje sporą część jej pensji, a i Matt jest dla mnie bardzo dobry. Mimo, że właściwie nie pamiętam mojej matki. Czuje, że jest wciąż obok mnie. Chciałabym by pomogła mi czasem w ciężkich dla mnie chwilach... m.in wtedy kiedy moja własna babka nie chciała, żebym była w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie  w ramach rzecz jasna zaprzestania jak to nazywają „tradycji zła a rodzinie” Przeprowadzka do mieszkania wuja była dla mnie najlepszą z możliwych rzeczy. Traktuje go właściwie jak ojca, którego tak mi brak.
    2. Pokrewieństwo: Matthew Harvin
    3. Status majątkowy: powyżej przeciętnej

    C. Szkoła

    1. Rok nauki: klasa siódma
    2. Dom: Slytherin
    3. Przedmioty:  zaklęcia, obrona przed czarną magią, transmutacja, eliksiry, zielarstwo, wróżbiarstwo, starożytne runy.

    D. Wygląd

    1. Podstawowe informacje


    • Wzrost: 172cm
    • Budowa ciała: szczupła, wręcz przeraźliwie
    • Kolor oczu: brązowe
    • Kolor włosów: jasno brązowa brązowe
    • Cechy charakterystyczne: mały tatuaż w kształcie węża na wewnętrznej stronie kostki

    2. Opis szczegółowy:
    Piękna, pełna kształtem, urocza i delikatna. To cechy, które najlepiej mnie opisują. Jestem najpiękniejszą i najzgrabniejszą dziewczyną, jaką bogini Afrodyta wypuściła na pokusę innym. Ba! Uważam, że nie ma piękniejszej brązowookiej brunetki w całej Europie. Niektórzy nazywają to arogancją, inni pewnością siebie. Ja znajomością własnej ceny. Oprócz nieprzeciętnej urody charakteryzuje mnie wyrafinowany chód a także delikatna, aczkolwiek zdecydowana artykulacja w każdym moim ruchu. Jestem delikatna, lecz nie nad wyraz słodka. Co widać w każdym moim geście, skąd bierze się niewielka jawna lista wrogów. Jestem dość wysoka, co w mugolskim świecie oznaczałoby z pewnością karierę modelki. Oczywiście wyróżnia mnie dobry gust i styl. Namiętnie dbam o swój wygląd i ubiór. Uprawiam swobodny mainstream, ale też lubię zaszaleć z rockowymi dodatkami. Niektórzy zwą mnie zwykłą pustaczką. W rzeczywistości zazdroszczą mi wdzięku i urody. To nie jest rzecz nabyta, a jak widać niektórym tego brak. Często, dlatego zarzuca mi się nieco wybredne miny. Cóż, po prostu staram się odnaleźć w każdej sytuacji bez względu na otaczających mnie idiotów. Nie będę udawała, że coś mnie interesuje albo podoba, jeśli tak nie jest. Jedno jest pewne: nie udaję. Jeśli spojrzę na Ciebie z pogardą, to po prostu odejdź i więcej się nie zbliżaj.

    E. Charakter

    1. Opis charakteru:
    Jak już wspomniałam znam swoje miejsce w szeregu. Umiem sprzątnąć każdego, kto stoi na drodze do mojego sukcesu. Pomaga mi w tym nad wyraz dobrze wykształcona inteligencja w moich intrygach. Lubię konkurować, nie będę tego ukrywała. Już od najmłodszych lat dawałam o tym znać. Niektórzy zwali to epidemią, ja nieudanymi próbami bycia lepszą ode mnie. Na nic, zdadzą się sztuczki z makijażem czy zakupy w moich zaufanych sklepach. Niestety, nie dam się sprzątnąć tak szybko. Taka już jestem. Samodzielna, ambitna siedemnastolatka pragnąca uczyć się magii, by zostać kimś wielkim. Jeśli miałabym obrać swój cel to właśnie taki by był. Wielkość. Potęga. To nieobce mi słowa, które stanowią drogę mojej przyszłości. Umiejętność odnalezienia się w każdej sytuacji oraz radzenie sobie z każdym wyzwaniem jakie jest mi dane pomaga mi w dążeniu do celu. Moc uroku, moc inteligencji, moc zwyciężania to wszystko droga ku potędze. Ja już weszłam na tę ścieżkę i szybko z niej nie zejdę. Czystość krwi a także majątek jest dla mnie priorytetem w ocenie czarodziejów. Ktoś uzna to za powierzchowne, ja za pewien skrót. Nienawidzę szlam i gryfonów- brudnych stęchlałych szlamami. Nic tego nie zmieni. Moją przyjaciółką nigdy nie będzie gryfonka, więc nie tracąc czasu eliminuje takie osoby ze swoje życia. Nigdy się nie rozklejam i nie rozklejałam. To samo radziłabym tym zakałom rasy czarodziejskiej. Jest dla was miejsce na tym świecie- u moich stóp. Szczerą nadzieję powierzam w waszej dobroduszności. Może przyda się przy pracach domowych. Na co dzień jestem twarda i nie liczę się z uczuciami tych, na których mi nie zależy. A może w szczególności ich. Mówią, że jestem okrutna. W głównej mierze jednak sprawiedliwa. Po prostu nie patyczkuje się. Jak coś mi się nie podoba to należałoby to zmienić, nie czekając na innych. Czy jest coś w tym złego? Oczywiście, że nie. W życiu radzę sobie jak mogę, nie przywykłam czekać na działanie innych. Działam sama. Zdecydowanie nie ufam nikomu. Może to sprawka mojego wuja, jednak jest to bardzo przydatna w życiu sprawność. Przyjaciółki, przyjaciółkami, ale nie jedna próbowała mi oczy wydrapać. Będąc piękną i popularną nauczyłam się jak traktować tych, którzy nie mogą sobie na to pozwolić. Moją wadą jest zdecydowanie ich brak. Mój ostatni chłopak powiedział, że byłam idealna, mimo że nasz związek zakończył się w dziwnych okolicznościach. Od tej pory uważam, że idealność faktycznie może sprawiać niektórych w lekkie zakłopotanie. Osobiście wszystkich za to przepraszam i obiecuję poprawę.

    2. Ciekawostki: posiadam Traszkę, której nienawidzi mój wuj.


    • Zainteresowania: historia wielkich czarodziejów, zaklęcia, gotowanie, gra na gitarze, moda.
    • Ulubione: czekolada, koc i magia.
    • Inne: marzę o posadzie prefekta.

    F. Przeszłość  

    Jak już pewnie wspominałam żyję sama od prawie siedemnastu lat. Początkowo opiekowali się mną dziadkowie. Bardziej babcia, gdyż dziadka nie pamiętam. A i trudno mi orzec czemu. Zmarł. Jak, gdzie, kiedy? Nie pamiętam. Moja babcia. Cóż. Człowiek zapracowany. Starała się wpoić we mnie dobre maniery i wychować mnie na słodziutką dziewczyneczkę. Nauczyła mnie w życiu wielu rzeczy. Jednak nie mogę powiedzieć, że czuję się wdzięczna za te lata. Jestem wściekła na samą myśl o tym, że nie chciała bym poszła do Hogwartu. Moje początki w mugolskiej szkole były jednak ciężkie. Nie spodziewała się, że mogę być nieco niegrzeczna. Niestety niektóre krzywdy pozostają do końca życia. Niektóre koleżanki dostawały dziwnego owłosienia, innym ciągle szumiało w uszach, jeszcze inna opowiadała o zwidach-choć to już chyba nie moja sprawka. Jednak sądzę, że pani Peaqett zapamięta tę życiową lekcję- spotkania ze mną- do końca swoich dni. Zawsze parzyła się kredą. Jak na starą jędzę rzucił też się jej trądzik. Niestety żaden mugol nie będzie mi rozkazywał. Jedyne czego żałuje to, że nie mogę wrócić do tych lat i pozbawić Peaqett całej ręki. Moje przewinienia były bardzo niewinne. Szkoda, że mój zmysł do knucia intryg nie był tak doskonały jak teraz. Oczywiście, zaraz po wydaleniu mnie z jakże wspaniałej szkoły, ponoć najlepszej w mieście, trafiłam do wuja. Tam czekałam na upragniony list. List ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Potem mogło być już tylko lepiej. Oczywiście tak mi się zdawało. Początki były ciężkie, lecz z czasem utorowałam swoją myśl w odpowiednim dla mnie celu. Nie będę oszukiwała, że czuję się nieco samotna, lecz w końcu to się zmieni. Jest jedna osoba na świecie, którą kocham, bo ją znam. Jest nią Matt. Jestem twarda i twardo po ziemi stąpam, lecz rozpływam się gdy myślę o nim. Jest idealny. Oczywiście jako wuj, a może i nawet ojciec. Oczywiście przez "rozpłynięcie" mam na myśli moje kryształowe serce. Topnieje gdy tylko go widzę. Mówię mu wszystko. Jako jedyny wie o mnie wszystko. I on jedyny wie jak mnie wesprzeć. Trudno żyło się bez obojga rodziców, jednak usłyszeć, że jestem podobna do mojej matki w każdym dobrym tego słowa znaczeniu pozwala mi być nie tylko lepszą czarownicą, ale i człowiekiem.



    Ostatnio zmieniony przez Carmen Fridith dnia Wto Gru 03, 2013 11:39 pm, w całości zmieniany 1 raz

      Obecny czas to Czw Kwi 26, 2018 3:59 pm